gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Pizza ze szparagami, fetą i mozzarellą

Jestem fanką sosów pomidorowych. Uważam, że są uniwersalnym składnikiem wielu dań, począwszy od spaghetti, pizzy, lazanii i w ogóle włoskich potraw, poprzez wegetariańskie gulasze, a skończywszy na zupach. W czeluściach mojej lodówki zawsze się znajdzie kartonik pasatty, a to nierzadko ratuje sytuację (gdy nie mam weny;)) i otwiera pole do kulinarnych popisów.

Dzisiejsza propozycja nie należy do tej ostatniej kategorii. Ot, zwykła pizza z sosem pomidorowym z dużą ilością młodego czosnku i ziół. Do tego mozzarella i feta. Niby nic nadzwyczajnego. Ale diabeł tkwi w szczegółach. Zwłaszcza w jednym. Ta pizza jest ze szparagami, na które właśnie zaczął się sezon. A szparagi to istne bogactwo witamin i dobrych składników odżywczych. Jeśli znudziła Wam się pizza z salami lub szynką, to już wiecie czym je zastąpić:) Będzie pysznie. I zdrowo. Przynajmniej częściowo;)

PIZZA ZE SZPARAGAMI, FETĄ I MOZZARELLĄ

/porcja dla 4-5 głodnych osób, na podstawie przepisu z http://www.cookuj.pl, z moimi modyfikacjami/

na spód:

1/4 opakowania świeżych drożdży

2 szklanki ciepłej wody

1 łyżeczka cukru

3 szklanki mąki pszennej

1 szklanka mąki kukurydzianej

3 łyżki oliwy

1/2 łyżeczki soli morskiej

na wierzch:

1,5 szklanki pasatty pomidorowej

4 ząbki młodego czosnku

2 łyżeczki otartego oregano

garść listków bazylii

pęczek zielonych szparagów

1/2 opakowania sera feta

1 opakowanie tartej mozzarelli

oliwa do posmarowania blachy

 

Przygotowujemy spód pizzy: w dużej misce mieszamy drożdże z cukrem i wodą, miskę przykrywamy suchą ściereczką i odstawiamy na 10 minut w ciepłe miejsce. Następnie dodajemy mąkę, sól, oliwę i wyrabiamy gładkie, ale lepiące się do dłoni ciasto. Ciasto w misce przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce na ok. godzinę. W tym czasie ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Przygotowujemy sos pomidorowy: na patelnię wlewamy łyżeczkę oleju, pasattę, wyciskamy czosnek, wrzucamy posiekane zioła i sól i przesmażamy na średnim ogniu przez ok. 5 minut.

Szparagi myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym, odłamujemy zdrewniałe końcówki. Szparagi kroimy na mniejsze kawałki.

Gdy ciasto wyrośnie, dzielimy jena dwie części, każdą z nich rozwałkowujemy na okrąg. Blachy do pieczenia smarujemy niewielką ilością oliwy. Na blachy przekładamy ciasto, odstawiamy na ok. 10 minut, by lekko wyrosły. W tym czasie nagrzewamy piekarnik do temperatury 220ºC (opcja “pizza”). Na cieście rozsmarowujemy sos pomidorowy, posypujemy mozzarellą, rozkładamy szparagi i posypujemy kawałkami fety.

Smacznego:)

Advertisements


Leave a comment

Obiad dla wegetarian. Lazania z czerwoną soczewicą i warzywami

dsc_7071

Mężczyźni w naszym domu są typowymi mięsożercami, nad czym boleję, ponieważ sama mogłabym jeść mięso od wielkiego dzwonu. Ale gotując kilka razy w tygodniu dla wszystkich członków rodziny, chcąc nie chcąc, muszę uwzględniać preferencje kulinarne męskiej części. Czasem jednak udaje mi się przemycić warzywa i ugotować danie wegetariańskie, które “udaje” swój mięsny odpowiednik.

Tak się stało w przypadku dzisiejszej propozycji: zamiast mielonego mięsa w sosie pomidorowym (które jest typowe dla lazanie rosso) przygotowałam czerwoną soczewicę w sosie pomidorowym z ziołami. Do tego dołożyłam sporo warzyw. Całość udawała lazanię z mięsem.

Czy z powodzeniem, oceńcie sami.

dsc_6849

WEGETARIAŃSKA LAZANIA Z CZERWONĄ SOCZEWICĄ I WARZYWAMI

/porcja dla 4 głodnych osób/

12 płatów makaronu typu lazania

1 szklanka czerwonej soczewicy

1,5 szklanki pasatty pomidorowej

6-7 pieczarek

1/2 kalafiora ugotowanego na parze, podzielonego na różyczki

1/2 szklanki sera typu feta pokrojonego w kosteczkę

1 mała cukinia

1 szklanka tartej mozzarelli

1 duża cebula

2-3 ząbki czosnku

kilka listków bazylii

1 łyżeczka suszonego oregano

olej rzepakowy

sos beszamelowy wg tego przepisu: https://gazdowanie.wordpress.com/2016/04/14/zielono-mi-czyli-lasagne-verde/

 

Płaty lazanii obgotowujemy przez ok. 2 minut w osolonej wodzie, odkładamy na półmisek wyłożony czystą i suchą ściereczką.

Pieczarki kroimy w plasterki i podsmażamy na suchej patelni. Przekładamy na talerz. Na patelnię wlewamy 1 łyżkę oleju i podsmażamy cukinię pokrojoną w półplasterki (cukinia powinna pozostać jędrna).

Cebulę i czosnek siekamy, podsmażamy na oleju aż się zezłocą. Soczewicę płuczemy na sitku i dodajemy do cebuli i czosnku, doprawiamy oregano i posiekaną bazylią, wlewamy pasattę i gotujemy ok. 10 minut na małym ogniu. Odkładamy.

Przygotowujemy farsz: Do dużej miski przekładamy ugotowaną soczewicę z dodatkami, pieczarki, cukinię, fetę, kalafiora ostrożnie mieszamy całość.

Na dno żaroodpornej formy wykładamy 3-4 łyżki farszu, który przykrywamy 3-4 płatami lazanii, a następnie znowu kładziemy kilka łyżek farszu. Kontynuujemy przekładankę aż do wyczerpania składników, przy czym ostatnią warstwę powinien stanowić makaron. Na wierzchu rozprowadzamy sos beszamelowy i posypujemy tartą mozzzarellą.

Lazanię pieczemy w temperaturze 180ºC przez ok. 20 minut lub do zrumienienia wierzchu.

Smacznego:)

dsc_6845

dsc_7073


2 Comments

Nie tylko dla gości, czyli wytrawna tarta z kozim serem

dsc_4677

Wytrawna tarta to świetny pomysł na niebanalny obiad, zwłaszcza wówczas, gdy spodziewamy się gości. Kruchy spód możemy przygotować w wersji klasycznej, ale możemy też zaszaleć z dodatkami: wzbogacając kruche ciasto aromatycznymi ziołami lub różnymi rodzajami sera. Jeśli goście nie jadają mięsa, to wybór wegetariańskich dodatków jest ogromny: do farszu dodajemy warzywa, suszone pomidory, sery. Na to obowiązkowo masa jajeczna, chwila pieczenia i mamy pyszny i efektowny obiad.

A jeśli po wizycie zostanie Wam trochę tarty, to z powodzeniem możecie ją zjeść na śniadanie (odgrzewając ją na suchej teflonowej patelni na małym ogniu) albo zabrać na piknik (wersja na zimno, choć raczej nie o tej porze roku:)). Tak czy siak, zachęcam Was do eksperymentowania.

dsc_4687

WYTRAWNA TARTA Z KOZIM SEREM, SUSZONYMI POMIDORAMI I CUKINIĄ

na kruche ciasto:

175 g mąki pszennej

½ kostki zimnego masła

25 g startego sera grana padano

3 łyżki wody

gałązka świeżego tymianku lub 2 łyżki suszonego

¼ łyżeczki soli himalajskiej

na farsz:

7-8 suszonych pomidorów w oleju

1 opakowanie sera feta

1 małe opakowanie rolady koziej

1 mała cukinia

1 mała cebula

2 ząbki czosnku

tymianek otarty z 1/2 gałązki lub 1 łyżeczka suszonego tymianku

2 średnie jajka

200 ml śmietany 18%

100 ml jogurtu greckiego typu light

sól i pieprz

oliwa

 

Mąkę i sól przesiewamy na stolnicę, dodajemy masło, starty ser, suszony tymianek i wodę. Zagniatamy ciasto, owijamy w folię spożywczą i odkładamy do lodówki na 1h.

Cebulę drobno siekamy, cukinię kroimy w półplasterki i podsmażamy je na oliwie 5-6 minut (aby cukinia pozostała jędrna).

W misce ubijamy jajka ze śmietaną, jogurtem greckim i posiekanym drobno czosnkiem. Przyprawiamy do smaku pieprzem (nie solimy, gdyż feta jest wystarczająco słona). Odstawiamy.

Ciasto wyjmujemy z lodówki, formę do pieczenia smarujemy odrobiną masła i wykładamy na nią ciasto. Widelcem nakłuwamy ciasto, które następnie wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 190ºC. Pieczemy ok. 15 minut, aż nabierze złocistej barwy. Studzimy na kuchennej kratce.

W międzyczasie pomidory kroimy w paseczki, fetę rozdrabniamy i łączymy z roladą kozią. Sery wraz z pomidorami i podsmażoną cukinią przekładamy do miski. Dodajemy tymianek i pieprz do smaku.

Na podpieczony spód tarty układamy mieszankę serów, cukinii i pomidorów. Całość zalewamy masą jajeczną i wstawiamy na ok. 25-30 minut do piekarnika nagrzanego go temperatury 190ºC, aż farsz się zetnie i będzie złocisty.

Smacznego:)

dsc_4694


Leave a comment

Kolejne wcielenie cukinii, czyli wytrawna tarta z cukinią, ricottą, fetą i ziołami

dsc_5596

Nie wiedzieć kiedy noce stały się zimne, a poranki rześkie. W ogrodzie niemal do południa trawa jest pokryta poranną rosą, a słońce zachodzi przed 19ą. Jesień nadchodzi… To dobry czas na pieczenie. Jestem od niedawna w jakiejś malignie tartowej: piekę wytrawne tarty i robię słodkie tarty bez pieczenia.

Jakiś czas temu sąsiedzi obdarowali nas młodymi cukiniami i botwinką. Maleńkie buraczki ugotowałam na parze i zmiksowałam dla naszej małej dziewczynki i “przemyciłam” w obiadku z dynią i indykiem w roli głównej. Z cukinią postąpiłam podobnie, ale dziecię odmówiło konsumpcji cukiniowej papki z kropelką oliwy z oliwek. Aby pyszne, ekologiczne warzywa się nie zmarnowały wykorzystałam je w wytrawnej tarcie.

Żałuję, że nie mam sprzętu zwanego julienne, czyli specjalnej obieraczki do warzyw, z której wychodzą piękne, cieniutki wstążki. Ale w ostateczności poradziłam sobie bez tego przyrządu,  choć efekt nie jest aż tak spektakularny. A końcówki cukinii podjadałam na surowo. Jaka szkoda, że sezon na te cuda niebawem dobiegnie końca…

dsc_5609-2

WYTRAWNA TARTA Z CUKINIĄ, RICOTTĄ, FETĄ I ZIOŁAMI

/porcja dla 4 osób/

na kruchy spód:

1,5 szklanki mąki pszennej

1/2 kostki zimnego masła

1 jajko

2 łyżki startego parmezanu

1 łyżeczka soli

1-2 łyżki zimnej wody

na farsz:

1 średnia cukinia

2 duże jajka

1 ząbek czosnku

250 g ricotty

250 g fety

180 g śmietany 18%

180 g jogurtu greckiego light

świeżo mielony pieprz kolorowy

2 łyżeczki ulubionych ziół: np. bazylia, oregano, czosnek niedźwiedzi

sól himalajska

 

Przygotowujemy kruchy spód: na stolnicę wysypujemy mąkę, robimy wgłębienie, dodajemy do niego jajko, parmezan, sól i posiekane masło oraz wodę. Szybko zagniatamy ciasto, wylepiamy nim formę do pieczenia i chowamy do lodówki na co najmniej 1h.

Przygotowujemy farsz: do miski wbijamy jajka, posiekany czosnek, dodajemy pokruszoną fetę i ricottę, dodajemy śmietanę i jogurt. Doprawiamy pieprzem i ziołami.

Cukinię obieramy za pomocą julienne lub kroimy w cienkie i długie paski/wstążki.

Po 1h wyjmujemy formę z ciastem z lodówki, wierzch nakłuwamy widelcem. Pieczemy w temperaturze 180°C przez ok. 15 minut (do zezłocenia). Po upieczeniu spód studzimy na kratce kuchennej.

Na kruchy spód wylewamy masę serowo-jajeczną, a na wierzchu układamy wstążki cukinii. Cukinię możemy posypać mielonym pieprzem i odrobiną soli himalajskiej.

Tak przygotowaną tartę pieczemy przez ok. 40 minut (góra-dół) w piekarniku nagrzanym do temperatury 190°C (aż wierzch tarty się zetnie).

Smacznego:)

dsc_5600

dsc_5593


1 Comment

Nocne wędrówki. Bakłażan faszerowany wołowiną, kaszą, fetą i pomidorami

DSC_0061

Zuzka zasnęła właśnie przy dźwiękach z ostatniej płyty Knopflera, którego głos działa bardzo kojąco nie tylko na nią. W zasadzie powinnam położyć się obok niej i zdrzemnąć, ale jest tyle rzeczy do zrobienia, że… szkoda mi czasu. Szczęśliwie coraz rzadziej zdarzają nam się nocne wędrówki po domu, gdy Zuzka wybudza się i po karmieniu lub przewinięciu nie chce od razu zasnąć. Wtedy opatulam ją w kocyk i przy zgaszonym świetle spacerujemy po mieszkaniu. Przez okna dachowe wpada blade światło latarni ulicznych, a gdy noc jest bezchmurna przyświeca nam księżyc i gwiazdy. Dzięki tym wędrówkom z dzieckiem na rękach znam już na pamięć zarysy budynków i drzew, które mamy za oknami. Podczas pełni najbardziej lubię widok z okna w garderobie. W ciemności doskonale widać zarysy świerków i daglezji, które ostro odcinają się od rozgwieżdżonego nieba. Ten widok przywodzi mi zawsze na myśl późnowieczorne zakopiańskie spacery z moim psem.

Gdy na studiach zjeżdżałam do domu na przerwy świąteczne czy wakacje, mnóstwo czasu spędzałam na wędrówkach z Bambem vel Bulką. Uwielbiał długie spacery bez względu na pogodę. Chodziliśmy najczęściej po Drodze pod Reglami, a gdy w TPNie nie obowiązywał jeszcze zakaz wprowadzania psów, zapuszczaliśmy się również do mniej uczęszczanych przez turystów dolinek reglowych. Ileż to razy złaziliśmy Dolinę ku Dziurze czy Dolinę za Bramką… A wieczorami, gdy była bezchmurna noc, w okolicach 22ej wychodziłam z Bulką na krótki spacer niemal do wylotu Doliny ku Dziurze podziwiając rozgwieżdżone niebo. Nad ciemnym piętrem górnego regla doskonale było widać Drogę Mleczną i gwiezdne konstelacje, których nazw nawet nie znam.

Ale wracając do teraźniejszości muszę przyznać, że gdy jest się średnio wyspanym, czas spędzony w kuchni jest na wagę złota. Co to oznacza? Że w grę wchodzą przede wszystkim nieskomplikowane przepisy. Najlepiej takie, które można zrealizować z dzieckiem w kuchni. Ostatnio w ten sposób wyrabiałam ciasto na pizzę. Mała siedziała w leżaczku-bujaczku zabawiana melodyjkami i grzechotkami, a ja na czas przygotowywałam drożdżowe ciasto.

Dziś proponuję zapiekanego bakłażana ze smakowitym farszem, którego przygotujecie w ciągu około godziny. W sam raz na wietrzne i chłodne kwietniowe popołudnie. W wersji dla karmiących mam radzę zrezygnować z chilli:)

DSC_0046

BAKŁAŻAN FASZEROWANY WOŁOWINĄ, KASZĄ, FETĄ I POMIDORAMI

/porcja dla 2 osób/

1 duży bakłażan

30 dag mielonej chudej wołowiny (np. ligawy)

garść ugotowanej kaszy pęczak

1/2 cebuli

1 ząbek czosnku

1/4 łyżeczki estragonu

1 mała papryczka chilli

1/2 szklanki pasatty pomidorowej

30 dag fety

2 małe pomidory

garść startego sera typu parmezan (u mnie pecorino romano)

sól, pieprz

olej ryżowy

 

Piekarnik nagrzewamy do 190ºC. Bakłażana myjemy, osuszamy i kroimy wzdłuż. Wydrążamy miąższ, który przekładamy do miski. Połówki bakłażana umieszczamy w żaroodpornej formie skropionej olejem i wkładamy na 15 minut do nagrzanego piekarnika. Następnie wyjmujemy i odstawiamy do ostygnięcia.

Wołowinę dusimy do miękkości razem z drobno pokrojoną papryczką chilli, cebulą i wyciśniętym czosnkiem. Doprawiamy do smaku estragonem oraz pieprzem i odrobiną soli. Gdy mięso będzie miękkie dodajemy miąższ bakłażana, pasattę pomidorową i gotujemy całość jeszcze ok. 5-7 minut na małym ogniu.

Do miski przekładamy uduszone mięso oraz kaszę i połowę pokrojonej w kosteczkę fety. Tak przyrządzonym farszem napełniamy podpieczone, wydrążone połówki bakłażana. Wierzch posypujemy pozostałą fetą, dekorujemy plasterkami pomidora oraz startym pecorino romano.

Całość zapiekamy ok. 20 minut w temperaturze 180ºC (termoobieg).

Smacznego:)

DSC_0076


Leave a comment

Zielono mi, czyli lasagne verde

DSC_5344Jednym ze sztandarowych dań kuchni włoskiej jest lazania. Wśród nich królują dwie damy: lasagne rosso (czyli czerwona, z pomidorami) i lasagne verde (zielona, ze szpinakiem). Przyszła wiosna i nasz organizm domaga się większej ilości zieleniny, a za chwilę nowalijek. Póki co, przez cały rok mamy pod ręką szpinak, bogaty w żelazo, witaminy i antyoksydanty.

Szperam w Sieci i czytam, że szpinak “odkryli” w średniowieczu Arabowie podczas jednej z wypraw do Persji. Znacznie później szpinak trafił do Europy i został na początku swej kariery na starym kontynencie uznany za warzywo lecznicze.

Dzisiejszy przepis to połączenie szpinaku z czterema serami podane właśnie w towarzystwie płatów lazanii i sosu beszamelowego. Zwykle przygotowuję lazanię z mięsem indyczym i sosem pomidorowym, tym razem naszła mnie ochota na wersję wege ze szpinakiem i aż czterema rodzajami sera.

Zieleń rządzi na polu i na talerzu:)

DSC_5340

LAZANIA ZE SZPINAKIEM I CZTEREMA SERAMI POD BESZAMELEM

/porcja dla 4 osób/

10-12 płatów lazanii

2 cebule

3 ząbki czosnku

200 g świeżego szpinaku baby

200 g sera feta

250 g chudego twarogu

125 g tartej mozzarelli

250 g sera ricotta

6-7 średnich suszonych pomidorów w zalewie

sól, pieprz

olej do smażenia

na sos beszamelowy:

1/4 kostki masła

ok. 3/4 szklanki mąki

ok. 1 szklanki mleka

duża szczypta gałki muszkatołowej

pieprz, sól

 

Cebulę i czosnek drobno siekamy i wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem (łyżka), podsmażamy ok. 3-4 minut, a następnie dodajemy umyty i osuszony szpinak. Całość dusimy do momentu aż szpinak zwiędnie. Przyprawiamy do smaku pieprzem i solą. Odstawiamy.

W dużej misce umieszczamy wszystkie rodzaje sera, przy czym odkładamy na później 1/2 opakowania mozzarelli, sery rozdrabniamy widelcem, dodajemy pokrojone na cienkie plasterki suszone pomidory. Mieszamy całość i przyprawiamy do smaku pieprzem i odrobiną soli (feta jest bardzo słona).

Płaty lazanii obgotowujemy przez ok. 2 minut w osolonej wodzie, odkładamy na półmisek wyłożony czystą i suchą ściereczką.

Przygotowujemy sos beszamelowy: w rondelku na małym ogniu roztapiamy masło, po czym dodajemy mąkę cały czas mieszając. Gdy składniki się połączą dolewamy po trochu mleka i nadal mieszamy. Pod koniec doprawiamy gałką muszkatołową oraz odrobiną pieprzu i soli.

Na dno żaroodpornej formy wykładamy 2 łyżki szpinaku, następnie kilka łyżek mieszanki serów i wygładzamy powierzchnię, którą przykrywamy 3-4 płatami lazanii. Kontynuujemy przekładankę aż do wyczerpania składników, przy czym ostatnią warstwę powinien stanowić makaron. Na wierzchu rozprowadzamy sos beszamelowy i posypujemy pozostałą mozzzarellą.

Lazanię pieczemy w temperaturze 180ºC przez ok. 20 minut lub do zrumienienia wierzchu.

Smacznego:)

DSC_5346

DSC_5343


2 Comments

Śródziemnomorskie smaki w środku zimy, czyli krzepiąca grecka moussaka

moussaka_01

Kiedyś z podróży tych dalszych i tych bliższych przywoziłam sobie kolczyki. Szkatułki na biżuterię są pełne srebrnych cudeniek z takich miejsc jak Paryż, Londyn, Rzym, Malmö, Algier, Wiedeń, Praga, Bratysława, Madryt czy Stambuł. Są tam też małe wiszące skarby z podróży po Polsce: z Krakowa, Wrocławia, Gdańska, Katowic czy Wigier. Wszystkie one zajmują jedną szufladę w komodzie, a pochodzenie każdej pary mogę wyrecytować obudzona w środku nocy.

Tak było jakiś czas temu.

Jednak od kiedy “wzięło mnie na gotowanie” (patrz: odezwały się geny:)), z podróży przywożę woreczki z przyprawami. Kilka lat temu z Algierii przywiozłam w walizce tamtejsze specjały z przyprawą do kuskusu i laskami cynamonu na czele. A z Grecji przyleciały ze mną mieszanka przypraw do kurczaka i souvlaki. Dzięki przyprawom w kuchni czasem udaje się odtworzyć bliski smak potraw, które kosztowaliśmy w krajach, z których one pochodzą. Napisałam “bliski smak”, ponieważ tylko tamtejsza, lokalna kuchnia smakuje w oryginalny sposób, bo składniki dań dojrzewają w tamtejszym słońcu i tamtejszej glebie. To, co próbujemy odtworzyć pod polskim niebem jest zwykle jakimś echem, niezdarnym odbiciem oryginalnych smaków i zapachów.

Bohaterem dzisiejszego wpisu jest jedno ze sztandarowych dań kuchni greckiej: moussaka. Potrawa tak prosta i pyszna, jak cała grecka kuchnia, w której z niewielu składników Grecy wyczarowują ucztę dla podniebienia. Nie napiszę, że korzystając z tego przepisu możecie zrobić sobie w środku zimy Grecję na talerzu. Napiszę, że możecie zbliżyć się do ideału wyjmując z piekarnika pachnące, aromatyczne danie:)

Gdy zwiedzaliśmy z S. Ateny wzdłuż i wszerz, zdzierając przy tym zelówki w sandałach, trafiliśmy na urokliwą uliczkę, której nazwy już dziś nie pamiętam, lecz na której pełno było niewielkich knajpek. Wszystkie one serwowały specjały kuchni greckiej. I przy wejściu do każdej z knajpek stali kelnerzy-naganiacze przekonujący turystów, że nigdzie nie zjedzą tak dobrych dań, jak właśnie tutaj. Usiedliśmy przy jednym ze stolików w cieniu jakiegoś śródziemnomorskiego drzewa, ja zamówiłam moussakę. Mięso jagnięce otulone pierzynką z duszonych pomidorów, fety, bakłażana z przyprawami i wieńczącego całość beszamelu. Pycha!

Ten smak właśnie dziś staram się odtworzyć, choć będzie to niedoskonała próba. I Was również do tego gorąco zachęcam:)

moussaka_02

moussaka_03

GRECKA MOUSSAKA (MUSAKA)

/porcja dla 4 osób/

500 g mięsa mielonego z indyka (oryginalnie z jagnięciny)

2 średnie bakłażany

1 puszka pomidorów pelati

300 ml pasatty pomidorowej

garść posiekanej natki pietruszki

1 łyżka suszonego oregano

1/2 łyżeczki cukru

szczypta pieprzu cayenne

1/4 łyżeczki cynamonu

1 opakowanie sera typu feta

1 opakowanie mozzarelli

100 ml białego wytrawnego wina

3 duże cebule

3 ząbki czosnku

sól, pieprz

oliwa

na sos beszamelowy:

20 g masła

2 łyżki mąki

250 ml mleka

szczypta gałki muszkatołowej

sól, pieprz

 

Bakłażany kroimy na plastry, solimy i pozostawiamy kwadrans na talerzu, by wytrąciła się goryczka. Po tym czasie spłukujemy plastry pod bieżącą wodą i osuszamy ręcznikiem papierowym. Bakłażany grillujemy po kilka minut na patelni grillowej, odstawiamy na bok.

Cebulę i czosnek drobno siekamy, podsmażamy na oliwie, po czym dodajemy mięso mielone, wlewamy wino i dusimy do miękkości, aż alkohol  odparuje. Następnie do mięsa dodajemy pomidory z puszki (uprzednio rozdrobnione widelcem), pasattę, cukier, oregano, cynamon, pieprz cayenne, natkę pietruszki oraz doprawiamy całość do smaku pieprzem i solą (uważajcie z solą, ponieważ feta jest wystarczająco słona).

Przygotowujemy sos beszamelowy: w garnuszku roztapiamy masło, dodajemy mąkę i cały czas mieszając dolewamy mleko. Następnie dodajemy gałkę muszkatołową oraz pieprz i sól do smaku. Mieszamy całość tak długo, by sos osiągnął jednolitą konsystencję. Odstawiamy.

Naczynie żaroodporne smarujemy oliwą, na dnie umieszczamy połowę plastrów bakłażana, przykrywamy sosem mięsno-pomidorowym, następnie kładziemy resztę bakłażana i sos. Całość posypujemy kawałkami sera feta oraz mozzarelli. Na wierzchu rozprowadzamy sos beszamelowy.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC i zapiekamy moussakę  ok. 30 minut (do zrumienienia wierzchu).

Smacznego:)

moussaka_04

A na deser druga część zdjęć z Grecji (pierwsza pojawiła się tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2015/09/20/wspomnienie-greckich-wakacji-i-tapenada-z-baklazana-suszonych-pomidorow-i-koziego-sera/ )

Greece_01

Greece_02

Greece_03

Greece_04

Greece_05

Greece_06

Greece_07

Greece_08