gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Zrób sobie śniadaniowy raj, czyli ziarna starożytne na mleku kokosowym z sezonowymi owocami

DSC_6079

Bywają takie dni, gdy wpadam w ciąg kulinarno-fotograficzny. Gotuję, piekę i fotografuję. Jak w transie.

Bo akurat pod ręką są nowe składniki, które chciałabym przetestować i sprawdzić czy “zagrają” z innymi, dobrze znanymi.

Bo jest sezon na konkretne owoce czy warzywa.

Bo gotując i robiąc zdjęcia psychicznie odpoczywam.

I wreszcie, bo bez fotografowania nie mogę żyć:)

Tak było i tym razem.

Po zrobieniu szarlotki, tarty z kwiatami cukinii, zapiekanych jajek i sałatki z pomidorkami z własnej uprawy przyszła pora na super zdrowe śniadanie.

W szufladzie od kilku dni tkwiło opakowanie mieszanki ryżu i zdrowych ziaren: Rice & More Monini, które zapragnęłam zaserwować na ten pierwszy, najważniejszy posiłek dnia. W składzie znajdziemy moją ukochaną kaszę jaglaną, kaszę gryczaną, brązowy ryż, bulgur i płatki owsiane. Jeśli nie macie pod ręką wspomnianej mieszanki, równie dobrze możecie zrobić autorską kompozycję łącząc ulubione kasze, ryż i płatki.

Do rondelka, zamiast mleka krowiego, wlałam mleko kokosowe i wodę, dzięki czemu ziarna miały wspaniały kokosowy posmak. Na wierzchu ułożyłam maliny, borówki amerykańskie i bakalie, a całość posypałam płatkami kokosowymi.

Pyszne i  zdrowe śniadanie, które pozytywnie nastraja na cały dzień. Spróbujcie, a poczujecie się jak na rajskiej wyspie:)

DSC_6093

ZIARNA STAROŻYTNE NA MLEKU KOKOSOWYM Z SEZONOWYMI OWOCAMI

/porcja dla 2 osób/

1/2 szklanki mieszanki Ziarna Starożytne Rice & More Monini lub mieszanki ulubionych kasz i płatków

3/4 szklanki mleka kokosowego

1/2 szklanki wody

1/2 szklanki jogurtu greckiego typu light

garść migdałów

1 łyżka suszonej morwy

1/2 szklanki malin

1/2 szklanki borówek amerykańskich

1 łyżka płatków kokosowych

 

Do rondelka wsypujemy ziarna, zalewamy mlekiem kokosowym i wodą. Gotujemy na małym ogniu ok. 15-20 minut (w zależności od preferowanej miękkości ziarenek).

Następnie ziarna (wraz z płynem) przelewamy do miseczek, dodajemy jogurt grecki, posypujemy migdałami, morwą i owocami. Całość wieńczymy płatkami kokosowymi.

Smacznego:)

DSC_6084

DSC_6090

DSC_6088

DSC_6092

DSC_6094

Advertisements


Leave a comment

Weekendowe wypady: zespół pałacowo-parkowy w Radziejowicach

DSC_6156

Korzystając z minionego długiego weekendu wybraliśmy się na wycieczkę do Radziejowic, gdzie znajduje się zabytkowy zespół pałacowo-parkowy. Radziejowice to mała wieś położona niedaleko Żyrardowa nad rzeczką Pisią Gągoliną (czyż to nie urocza nazwa?), gdzie w XV wieku ród Radziejowskich zbudował swoją siedzibę.

W ciągu zaledwie pół godziny od wyjazdu z domu byliśmy na miejscu. Jak się okazało, w ten świąteczny dzień nie tylko my wpadliśmy na pomysł zwiedzania tego urokliwego miejsca. W alejkach mijaliśmy emerytów, młodych ludzi i rodziców z maleńkimi dziećmi w wózkach. Prócz spacerowania wokół stawu i zabudowań pałacowych zwiedzający mogą również obejrzeć wystawy obrazów (np. największy w Polsce zbiór prac Józefa Chełmońskiego), plenerową galerię rzeźby czy przycupnąć, by napić się kawy lub zjeść obiad w urokliwej kawiarni zwanej “pałacową jadłodajnią”.

Więcej o historii i aktualnych wydarzeniach w tym miejscu możecie przeczytać tutaj: http://palacradziejowice.pl/

Tymczasem zapraszam na subiektywną fotorelację z naszej krótkiej wycieczki.

DSC_6205

DSC_6180

DSC_6198

DSC_6195

DSC_6196

DSC_6189

DSC_6208

DSC_6213

DSC_6210

DSC_6216

DSC_6228

DSC_6209

DSC_6229

DSC_6231

DSC_6235

DSC_6234

DSC_6238

DSC_6239

DSC_6241

DSC_6243

DSC_6246

DSC_6244

DSC_6250

DSC_6256

DSC_6257

DSC_6258

DSC_6263

DSC_6265

DSC_6275

DSC_6266

DSC_6277

DSC_6186-2


Leave a comment

O tym, co rośnie za płotem. Wegetariańska tarta z kwiatami cukinii, ricottą i kozim serem

DSC_5959Jedni z naszych sąsiadów mają tuż przy naszym płocie mały ogródek warzywny. Aby dojrzeć co w nim rośnie, trzeba ominąć czereśnię, przejść przez szpaler cisów na naszej działce i zbliżyć się do płotu. Od kilku tygodni krążyłam w okolicy z Zuzą na rękach subtelnie zapuszczając żurawia na przydomowy ogródek sąsiadów.

Po kilku dniach byłam niemal pewna: sąsiedzi hodują cukinię. A wśród baldachimów liści znajdował się obiekt mego pożądania: młode kwiaty cukinii. Przy najbliższej okazji postanowiłam “uśmiechnąć się” do Sąsiadki, z którą niemal codziennie zamieniamy kilka słów (najczęściej rozmawiając o dzieciach i psach:)) i poprosić o kilka kwiatów. Miałam bowiem plan, by w tym sezonie na obiad przygotować nadziewane kwiaty cukinii. Problemem był jednak do tej pory… brak kwiatów:)

DSC_5964Jak postanowiłam, tak też uczyniłam. Sąsiadka nieco zdziwiła się słysząc moje fanaberie (bo kto jada kwiaty zamiast owoców?!!), po czym bez wahania stwierdziła, że może mi urwać z grządki kilka sztuk, choćby zaraz. Odparłam, że z wielką chęcią, najpierw jednak muszę zaopatrzyć się w niezbędne składniki. Po kilku dniach uzbrojona w sery i śmietanę, dałam znać Sąsiadce, że to już czas na zerwanie obiektu mego pożądania. Dostałam kilka kwiatów, tak pięknych i drobnych, że zamiast je zjeść, najchętniej umieściłabym je w szklanej misie z wodą i podziwiała jak… kwiaty w wazonie.

Jednak chęć przetestowania smaku tych cudeniek była silniejsza. Przygotowałam wytrawną tartę z cukinią, ricottą i kozim serem. Efekt był bardzo smaczny: kruchy spód, słony, aksamitny farsz i delikatne kwiaty cukinii wraz ze słodkawymi krążkami młodej cukinii.

Uwielbiam dary lata. Czego chcieć więcej?

DSC_6063

WEGETARIAŃSKA TARTA Z KWIATAMI CUKINII, RICOTTĄ I KOZIM SEREM

/porcja dla 4 osób/

na kruchy spód:

1,5 szklanki mąki pszennej

1/2 kostki zimnego masła

1 żółtko

1 łyżeczka soli

1-2 łyżki zimnej wody

na farsz:

250 g ricotty

250 g sera koziego

2 jajka

180 g jogurtu greckiego light

250 g śmietany 12%

1-2 posiekane dymki

2 ząbki czosnku

2 łyżki posiekanego szczypiorku

1/2 małej cukinii

5-6 kwiatów cukinii

1/4 łyżeczki pieprzu cayenne

sól, pieprz

 

Przygotowujemy kruche ciasto: na stolnicę wysypujemy mąkę, robimy wgłębienie, dodajemy do niego żółtko, sól i posiekane masło oraz wodę. Szybko zagniatamy ciasto, owijamy je w folię i chowamy do lodówki na co najmniej 1h.

Przygotowujemy farsz: w wysokim naczyniu łączymy 125 g ricotty i 125 g sera koziego z jogurtem greckim, śmietaną, jajkami i szczypiorkiem. Dodajemy dymkę, czosnek, szczypiorek i przyprawy. Całość dokładnie mieszamy.

Cukinię kroimy na plasterki. Z kwiatów cukinii usuwamy pręciki znajdujące się w kielichach, a następnie faszerujemy je pozostałym serem kozim i ricottą z dodatkiem odrobiny pieprzu (można dodać kilka posiekanych plasterków czosnku).

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC.

Z lodówki wyjmujemy ciasto, wałkujemy je w kształcie cienkiego placka. Żaroodporną tartę smarujemy masłem i wykładamy ciastem po bokach tworząc wysokie brzegi (aby nie rozlał się farsz). Spód nakłuwamy widelcem i pieczemy ok. 15-20 minut (do zezłocenia się wierzchu).

Przygotowany wcześniej farsz wlewamy na podpieczony spód, na wierzchu układamy faszerowane kwiaty cukinii i plasterki cukinii. Tartę pieczemy ok. 35-40 minut w temperaturze 190ºC (farsz powinien być lekko ścięty).

Smacznego:)

DSC_6071

DSC_6059

DSC_5960

DSC_5958


Leave a comment

Ciasto dla przyjaciela, czyli bezglutenowe podwójnie czekoladowe ciasto z malinami i płatkami migdałowymi

DSC_6039

Kilka dni temu odwiedziła nas moja przyjaciółka Zuzia, z którą znamy się od czasów studenckich. Poznałyśmy się dawno temu w warszawskim biurze UNHCR, gdzie odbywałam wówczas staż pod okiem rzeczniczki Przedstawiciela Wysokiego Komisarza ds. Uchodźców w Polsce przygotowując teksty do biuletynu o uchodźcach. Kilkanaście miesięcy później zjeździłyśmy z Zuz Europę Środkową realizując wywiady do projektu badawczego o uchodźcach czeczeńskich (przy okazji świetnie się bawiąc, zwłaszcza w Czechach, gdzie niemal wszystko rozmieszało nas na każdym kroku: od tabliczek w ministerialnych toaletach po ludzi na ulicach).

Od tego czasu, a minęło już kilkanaście lat, widzimy się z Zuzanną co prawda rzadko (bowiem Zuzia mieszka na stałe w Anglii), ale w miarę regularnie.

Tym razem, rozmawiając przed spotkaniem, okazało się, że Zuz jest na diecie bezglutenowej i w pewnym sensie również eliminacyjnej. Gdy zaczęłam ją wypytywać co może jeść, odrobinę zrzedła mi mina i po chwili stwierdziłam: “To może powiedz czego jeść Ci nie wolno. Będzie mi łatwiej przygotować menu na nasze spotkanie”:).

Koniec końców okazało się, że powinnam przygotować dania nie tylko bez zawartości glutenu, ale również niektórych naturalnie występujących cukrów. Zatem w odstawkę poszły m.in. jabłka, gruszki, cebula i czosnek. Nazajutrz planowałam zrobić na obiad pizzę dla domowników i nie chcąc zmieniać planów zagrałam va banque beztrosko oświadczając Zuzi: “Nie ma problemu, damy radę. Głodna od nas nie wyjdziesz.”

Nazajutrz walczyłam z bezglutenowym spodem do pizzy i sosem pomidorowym bez dodatku czosnku;) Przepis na tę pizzę muszę jednak dopracować, ponieważ efekty nie były do końca zadowalające.

Ciasto z kolei wyszło takie, jak trzeba i z radością dzielę się z Wami tym przepisem. Jeśli wolicie wersję z glutenem, wystarczy mąkę ryżową i kukurydzianą zamienić na pszenną, najlepiej tortową. Z kolei maliny można poza sezonem zastąpić jakimikolwiek owocami: gruszkami, borówkami amerykańskimi czy bananami.

Ahoj, Sestra! Smacznego!:)

DSC_6052

BEZGLUTENOWE PODWÓJNIE CZEKOLADOWE CIASTO Z MALINAMI I PŁATKAMI MIGDAŁOWYMI

1 szklanka mąki ryżowej

1 szklanka mąki kukurydzianej

3 łyżki kakao

1 łyżeczka sody oczyszczonej

1/2 szklanki jogurtu greckiego

1/4 szklanki mleka

3/4 szklanki oleju rzepakowego lub słonecznikowego

3 jajka

3/4 cukru trzcinowego lub brzozowego

1 łyżeczka naturalnego ekstraktu waniliowego

1/2 tabliczki czekolady deserowej lub gorzkiej

1 szklanka malin

garść płatków migdałowych

łyżeczka cukru pudru

 

Jajka miksujemy z cukrem na białą, puszystą masę. Następnie powoli dodajemy po trochu olej, mleko i jogurt cały czas miksując. Na końcu dodajemy ekstrakt waniliowy.

W osobnej misce łączymy oba rodzaje mąki z kakao i sodą, po czym dodajemy je do masy jajeczno-olejowej i znowu miksujemy (krótko). Czekoladę łamiemy na małe kawałki i dodajemy do masy, mieszamy łyżką, by równomiernie rozłożyły się w cieście.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170ºC. Żaroodporną formę wykładamy papierem do pieczenia, wlewamy 1/2 masy, posypujemy połową malin i wlewamy pozostałą masę. Posypujemy resztą malin (można je lekko powciskać do ciasta) oraz płatkami migdałowymi.

Ciasto pieczemy ok. 50 minut w temperaturze 170ºC. Studzimy na kratce kuchennej, posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego:)

DSC_6042

DSC_6047

DSC_6038


Leave a comment

Pewnej słonecznej niedzieli w Powsinku

Od kiedy zostałam mamą coraz chętniej fotografuję dzieci. Dziś zapraszam na jeden z tych wybitnie niekulinarnych postów. Nazwijmy go roboczo Niemowlaki i starszaki.

Miłego oglądania!

DSC_5837

DSC_5902

DSC_5808-2

DSC_5851

DSC_5883

DSC_5933-0

DSC_5940

DSC_5838

DSC_5923

DSC_5863

DSC_5918-0

DSC_5927

DSC_5879-0

DSC_5875

DSC_5896