gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

W zielonym gąszczu. Pulpeciki z indyka i cukinii w sosie kurkowym

Zagłębiam ręce w zielonym gąszczu. Baldachy liści sięgają mi niemal do pasa. Łodygi kłują, a ja próbuję przebić się do młodziutkich owoców. Póki co, więcej jest żółtych kwiatów, które można nadziewać, faszerować i smażyć do woli.

Cukinie.

Gwiazdy naszego pierwszego podmiejskiego warzywnika. Wyhodowane z nasion rozkwitły nadzwyczaj bujnie.

Robię pulpety z indyka. Do klasycznego przepisu dodaję startą młodą cukinię. Moja rodzina już drży na wieść, że w tym sezonie będę ją katować przepisami z dodatkiem cukinii. Zapowiada się ilość nie do przerobienia, więc nadwyżki trafią na stoły rodziny i przyjaciół. Z porcji mięsa z dodatkami odkładam trzy małe kuleczki dla Zu, nie dodaję tylko soli, lecz doprawiam minimalną ilością pieprzu.

Na bazarku kupujemy świeże kurki. Robię kremowy sos, dorzucam upieczone pulpeciki i wykładam na talerze razem z pęczakiem. Dorzucam kalafior ugotowany al dente na parze. Pyszny obiad gotowy.

PULPECIKI Z INDYKA I CUKINII W SOSIE KURKOWYM

/przepis dla 4 osób/

na pulpeciki:

500 g mielonego filetu z piersi indyka

1 średnia młoda cukinia

1 jajko

1 duża cebula

1 ząbek czosnku

1/2 pęczka natki pietruszki

1/2 łyżeczki soli

1 płaska łyżeczka pieprzu

olej rzepakowy

na sos kurkowy:

300 g kurek

3 duże cebule

1 ząbek czosnku

liść laurowy

ziele angielskie

200 g śmietany 30%

pieprz, sól

olej rzepakowy

 

Cukinię ścieramy na tarce o dużych oczkach, następnie odciskamy nadmiar wody. Cebulę kroimy w kosteczkę, czosnek przeciskamy przez praskę. Natkę drobno siekamy. Mięso przekładamy do dużej miski, dodajemy cukinię, natkę, cebulę i czosnek, wbijamy jajko. Doprawiamy do smaku pieprzem i solą, łączymy całość i szybko formujemy kulki, które układamy w  naczyniu żaroodpornym. Do naczynia wlewamy wodę i dwie łyżki oleju. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC. Kotleciki pieczemy przez ok. 45 minut w temperaturze 180ºC podlewając co kwadrans powstałym sokiem.

Przygotowujemy sos: cebulę, czosnek i oczyszczone kurki kroimy w kostkę. Cebulę i czosnek wrzucamy na patelnię z rozgrzaną łyżką oleju rzepakowego. Po kilku minutach dorzucamy kurki, liść laurowy i ziele angielskie, podlewamy szklanką wody i dusimy ok. 20 minut na średnim ogniu. Następnie doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy śmietanę, zagotowujemy. Przed podaniem dodajemy do sosu pulpeciki.

Do podania proponuję kaszę pęczak lub młode ziemniaki.

Smacznego:)

Advertisements


Leave a comment

Indyk na diecie, czyli pieczone kotleciki z indyka w sosie porowym

Na naszym stole i w gazetowniku rośnie coraz większa kolekcja czasopism nt. pielęgnacji i wychowania dzieci. Na rynku jest ich sporo, tylko brać i czytać. Zwykle, gdy wsiadam do pociągu i jadę do pracy, wyciągam książkę lub gazetę i zaczynam czytać. Po trzydziestu minutach jestem w Warszawie, a w głowie mam niedokończoną fabułę lub kilka dobrych rad. O tym jak istotne są rytuały w życiu  niemowląt i małych dzieci, o AZS i emolientach czy prawidłowym zbilansowaniu diety malucha.

Jakiś czas temu uśmiałam się czytając w jednym z takich pism porady nt. powrotu do pracy po urlopie macierzyńskim. Autorka artykułu przekonywała, że prócz czysto pragmatycznych korzyści (dodatkowa pensja pracującej młodej mamy, możliwość oderwania się od pieluch, dbanie o siebie, bo trzeba wyjść do ludzi), są też korzyści emocjonalne z powrotu do pracy. Bo wracamy stęsknione do domu, a tam czeka równie stęsknione nasze dziecko. Bo mamy nowe pomysły i energię, by bawić się z maluchem, w mig zapominając o stresach zawodowych.

Czytałam te odkrywcze zdania i pomyślałam, że pani redaktor musi być niepoprawną optymistką albo sama miała idealne warunki jako matka. I zaczęłam wyliczać obowiązki, które czekają na mnie tego dnia po powrocie z pracy: ugotowanie obiadu, nastawienie i rozwieszenie prania (w tym ostatnim dzielnie pomaga mi Zuzka), rozładowanie zmywarki, odebranie zamówionej karmy dla psa i dziesiątki drobniejszych powinności. Lista obowiązków wydłużyła się, a doba jakby… skurczyła;) Choć muszę redaktorce przyznać rację w jednym: nawet, gdy wracam do domu zmęczona, to uśmiech Zuzy sprawia, że zmęczenie schodzi na dalszy plan. Bo ta mała istotka daje potężny zastrzyk szczęścia i poczucia sensu:)

Od kiedy nasza mała dziewczynka jest z nami, staram się gotować nieskomplikowane potrawy. Taka jest też dzisiejsza propozycja: dietetyczne mięso z indyka z warzywami. Z piekarnika, bez tłuszczu. Myślę, że przypadnie do gustu nie tylko dbającym o linię. Jeśli nie jesteście na diecie, zróbcie do mięsa sos porowy.

PIECZONE KOTLECIKI Z INDYKA Z WARZYWAMI W SOSIE POROWYM

/porcja dla 4 osób/

na kotleciki:

500 g mielonego mięsa z indyka

1 średnia marchew

1 duża cebula

1 por (tylko biała część)

1/2 pęczka natki pietruszki

1 jajko

1/4 łyżeczki papryki ostrej

pieprz, sól

na sos:

1 duży por (tylko biała część)

śmietanka 30%

1 łyżka tymianku

szczypta soli

świeżo mielony pieprz kolorowy

olej rzepakowy

 

Marchew ścieramy na tarce o dużych oczkach. Cebulę i pora kroimy w kosteczkę. Natkę drobno siekamy.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC.

Mięso przekładamy do dużej miski, dodajemy warzywa, wbijamy jajko. Doprawiamy do smaku papryką i pozostałymi przyprawami, łączymy całość i szybko formujemy kulki, które układamy na blasze piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia. Kotleciki pieczemy przez ok. 30 minut w temperaturze 180ºC.

Przygotowujemy sos: pora kroimy w cienkie półplasterki i wrzucamy wraz z tymiankiem na rozgrzaną patelnię z łyżką oleju rzepakowego. Dodajemy szczyptę soli i smażymy ok. 5-6 minut do zezłocenia się pora. Następnie lekko studzimy pora i dodajemy śmietankę podgrzewając całość na małym ogniu. Doprawiamy do smaku świeżo mielonym pieprzem.

Upieczone kotleciki podajemy z sosem oraz ulubioną kaszą i surówką.

Smacznego:)


2 Comments

Na Święta. Domowa pieczeń z piersi indyka z orzeszkami piniowymi, szynką parmeńską i tymiankiem

dsc_0954

(…) odżywianie to zaopatrywanie organizmu w niezbędne składniki odżywcze, których potrzebuje każda komórka, aby mogła żyć, pracować i regenerować się. To podstawa zdrowia, bo zbudowani jesteśmy z 80-100 mld takich żywych cegiełek. To ich stan decyduje o stanie zdrowia. (…) problemy ze zdrowiem zaczynają się na poziomie komórek. Tymczasem badania porównawcze żywności z roku 1908 i z 1978 pokazały, że ilość składników odżywczych zmniejszyła się w ciągu tych lat 0 40-70%. Dlaczego? Używamy nawozów sztucznych, herbicydów, chemii na każdym etapie produkcji, przyspieszamy dojrzewanie owoców, konserwujemy je, prowadzimy ekstremalne hodowle. To wszystko sprawia, że jemy pokarmy, które nie zawierają niezbędnych składników w odpowiednich ilościach i proporcjach, zaburzają procesy metaboliczne oraz równowagę organizmu. *)

Nie przepadam za wędlinami ze sklepu. Zwykle są dla mnie za słone i podejrzanie różowe. Są pompowane wodą, barwnikami, konserwantami i glutaminianem sodu. A to dopiero początek długiej listy niekorzystnych dla zdrowia dodatków.

Dlatego zwykle raz na dwa tygodnie piekę mięso, które sama doprawiam lub faszeruję. Spory filet z piersi indyka pochodzący z pewnego źródła, do tego oliwa, garść ziół i przypraw mogą zadowolić chyba każdego mięsożercę. Ostatnio nie mam czasu na faszerowanie mięsa, dlatego zazwyczaj przygotowuję nieskomplikowaną marynatę. Składa się z oliwy/oleju rzepakowego, musztardy, miodu i sporej ilości suszonych ziół typu rozmaryn, tymianek, oregano. Mięso ląduje na godzinę w piekarniku i w ten sposób po upieczeniu mamy soczystą pieczeń do sałat i kanapek na cały tydzień.

Jednak gdy nadchodzą Święta, staram się przygotować coś ekstra. Coś odświętnego. W ten sposób powstał dzisiejszy przepis. Filet z piersi indyka faszerowany orzeszkami piniowymi, szynką parmeńską i tymiankiem. Odświętnie może też znaczyć zdrowo:)

*) wywiad z dr Grażyną Pająk, dietetyczką, naturoterapetką, endoekolog w nr 3 (2021) “Zwierciadła”, marzec 2015

dsc_0944

DOMOWA PIECZEŃ Z PIERSI INDYKA Z ORZESZKAMI PINIOWYMI, SZYNKĄ PARMEŃSKĄ I TYMIANKIEM

1 filet z piersi indyka (ok. 1 kg)

1/3 szklanki orzeszków piniowych

3-4 plastry szynki parmeńskiej

1 ząbek czosnku

1 łyżka tymianku

2 łyżki natki pietruszki

1 mała kromka chleba lub 1/2 kajzerki

1/2 szklanki mleka

1 jajko

sól, pieprz

1/2 szklanki oleju rzepakowego

1/2 szklanki białego wytrawnego wina

1/2 szklanki wody

nić lub dratwa do związania pieczeni (opcjonalnie rękaw do pieczenia mięsa)

 

Indyka wyjemy, sprawiamy i rozbijamy tłuczkiem na płasko (tak, by można było go następnie zrolować). Mięso nacieramy solą i oprószamy pieprzem. Pieczywo namaczamy przez 10 minut w mleku, następnie odsączamy.

Przygotowujemy farsz: czosnek rozgniatamy, wrzucamy do miski, dodajemy tymianek, drobno posiekaną natkę pietruszki, pieczywo i rozkłócone jajko. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Całość dokładnie mieszamy do połączenia składników.

Na środku indyka rozsmarowujemy farsz, na którym kładziemy plastry szynki i orzeszki pini. Mięso szczelnie zwijamy w roladę i związujemy nicią.

Tak przygotowane mięso wkładamy do naczynia żaroodpornego, podlewamy 1/2 szklanki wody, 1/2 szklanki wina i 1/2 szklanki oleju.

Pieczemy ok. 75 minut w piekarniku rozgrzanym do 220ºC. Co kwadrans polewamy mięso płynem znajdującym się w naczyniu, w którym pieczemy indyka (dzięki temu będzie soczysty po upieczeniu). Pieczeń możemy również upiec w rękawie do pieczenia mięsa, wówczas temperaturę zmniejszamy do 200ºC i pieczemy ok. 55-60 minut.

Smacznego:)


Leave a comment

Nie daj się zwieść reklamie, czyli domowy sos boloński z mięsem indyczym

DSC_0146

Telewizja kłamie.

Ostatnio jakby bardziej.

Zewsząd bombardują nas reklamy produktów niemal od ręki gotowych do spożycia: babeczek z kartonika, do których wystarczy dodać trochę mleka i oleju, po czym umieścić na kwadrans w piekarniku. Zupek w proszku, do których wystarczy wlać wrzątek. Sosów z torebki, które podobno zawierają wyłącznie naturalne składniki. Nie dajcie się omamić i nie idźcie na kulinarną łatwiznę. Nie dajcie się zbałamucić krzyczącym na opakowaniach napisom: Produkt nie zawiera glutaminianu sodu! Produkt nie zawiera polepszaczy smaku! Produkt nie zawiera konserwantów!

Idźcie po rozum do głowy i zróbcie sobie domowy sos boloński w wersji dietetycznej: z mielonym mięsem z indyka. A po posiłku idźcie na spacer. I nie włączajcie telewizora. Dla zdrowia. Nie tylko psychicznego:)

DSC_0129

DOMOWY SOS BOLOŃSKI Z MIĘSEM INDYCZYM

/porcja dla 4 osób/

na sos:

400-500 g mielonego mięsa z indyka

1 puszka pomidorów pelati

1 łyżka przecieru pomidorowego

100 ml czerwonego wytrawnego wina

1 duża cebula

1-2 ząbki czosnku

1 łodyga selera naciowego

1 średnia marchewka

1 średnia pietruszka

1 liść laurowy

2 ziarenka ziela angielskiego

oliwa

pieprz, sól

do podania:

opakowanie makaronu (użyłam pełnoziarnistego penne)

kawałek parmezanu

kilka listków rukoli lub bazylii

 

Cebulę i czosnek drobno siekamy, marchewkę, pietruszkę i selera kroimy w kosteczkę, a następnie wrzucamy wszystkie te składniki na rozgrzaną patelnię z oliwą i przesmażamy aż cebula się zezłoci. Następnie dodajemy mięso, liść laurowy, ziele angielskie i wlewamy wino. Podsmażamy kilkanaście minut aż wino trochę wyparuje, a mięso podsmaży się. Następnie dodajemy posiekane pomidory pelati i koncentrat pomidorowy. Sos dusimy do miękkości mięsa, pod koniec doprawiamy solą i pieprzem.

Makaron gotujemy w osolonym wrzątku zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy i polewamy sosem, na wierzch ścieramy na tarce parmezan i posypujemy posiekaną rukolą lub bazylią.

Smacznego:)

DSC_0141


Leave a comment

Co podpatrzyłam u Pascala, czyli lasagne pod porowym beszamelem

lasagne_porowy beszamel_01

Wygląda na to, że lazanię potrafię już robić z zamkniętymi oczami:) W mojej rodzinie ta potrawa, zwykle serwowana w niedzielę, cieszy się niesłabnącą popularnością. Jest sycąca, smaczna, a jednocześnie jednogarnkowa, zapiekana w żaroodpornej formie. Najpierw uwijam się z mięsem z dodatkami i sosem pomidorowym, następnie przygotowuję na parze warzywa, a gdy mam czas, robię sos beszamelowy. Gdy nie mam – wykańczam danie startą mozzarellą.

Tym razem jednak sos beszamelowy jest nieco inny niż klasyczne połączenie masła, mąki, mleka i gałki muszkatołowej. To sos z dodatkiem porów, który podpatrzyłam u Pascala Brodnickiego. W jaki sposób? Zajrzałam do książki kucharskiej Lidla Pascal kontra Okrasa, która jest w moich zbiorach od przeszło dwóch lat, ale z której do tej pory bardzo rzadko korzystałam. Połowa tego wydawnictwa to przepisy Pascala Brodnickiego, druga połowa to pomysły Karola Okrasy.

W oryginale Pascal przyrządził cannelloni z mięsa wołowo-wieprzowego, ja zwykle używam bardziej dietetycznej wersji, czyli mięsa indyczego. Zamiast cannelloni zrobiłam lazanię z moimi przeróbkami, niemniej jednak zachwycił mnie sos beszamelowy z porem i czosnkiem, który stanowi “kropkę nad i”. Jest mocno porowy i aromatyczny. Dzięki, Pascal! Warto czasem zrobić wyłom w klasycznej recepturze;)

lasagne_porowy beszamel_02

LASAGNE Z MIĘSEM INDYCZYM I CZERWONĄ PAPRYKĄ POD POROWYM BESZAMELEM

/porcja dla 4 osób/

9-10 płatów lasagne

350 g mielonego mięsa z piersi indyka

1 cebula

4 ząbki czosnku

1 duża czerwona papryka

1/2 łyżeczki majeranku

szczypta pieprzu kajeńskiego

30 g sera typu parmezan

1 kulka mozzarelli w zalewie

1 duży pomidor

olej ryżowy lub rzepakowy

na beszamelowy sos porowy:

1 duży por (tylko biała część)

1 ząbek czosnku

50 g masła

250 ml mleka

50 g mąki

1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej

250 ml śmietanki 30%

50 g jogurtu greckiego light

150 ml białego wytrawnego wina

olej ryżowy lub rzepakowy

sól, pieprz

 

Płaty lasagne gotujemy al dente (ok. 3 minut) w osolonym wrzątku. Odkładamy do ostudzenia.

Przygotowujemy farsz: cebulę i czosnek drobno siekamy i podsmażamy na oleju z połową majeranku dodając oba rodzaje pieprzu i sól do smaku. Gdy mięso jest już prawie gotowe, dodajemy paprykę pokrojoną na małe kawałki i resztę majeranku. Całość smażymy jeszcze ok. 10 minut. Odstawiamy do ostudzenia.

Przygotowujemy porowy sos beszamelowy: pora kroimy na cienkie plasterki i drobno siekamy. Czosnek przeciskamy przez praskę. Na patelni rozgrzewamy olej i szklimy pora wraz z czosnkiem, po czym dolewamy wino i mieszając czekamy aż wino odparuje. Dodajemy masło i po trochu mąki, mieszamy (na małym ogniu). Następnie dolewamy mleko oraz śmietankę z jogurtem. Cały czas mieszamy, aby nie powstały grudki. Sos doprawiamy gałką muszkatołową, pieprzem i solą.

Na dno naczynia żaroodpornego wlewamy 2-3 łyżki sosu beszamelowego, następnie układamy 3 płaty lasagne, a na nich porcję mięsa. Kolejną warstwę stanowi znowu sos porowy, płaty makaronu i mięso. I tak do wyczerpania składników. Każdą warstwę lazanii posypujemy startym parmezanem. Na wierzchu układamy plasterki pomidora i pokrojoną w plastry mozzarellę odsączoną z zalewy.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190ºC i zapiekamy lazanię przez ok. 20 minut (do zrumienienia wierzchu).

Smacznego:)

lasagne_porowy beszamel_03

lasagne_porowy beszamel_04


Leave a comment

Efekty wertowania książek kulinarnych, czyli pulpeciki z indyka z pastą z zielonego groszku

pulpeciki_indyk_zielony groszek_01

Lubię przeglądać książki kulinarne, zwłaszcza w takie wieczory jak ostatnio: chłodne i długie, których spędzanie nie obejdzie się bez kubka gorącej herbaty z cytryną. Szukam w ten sposób inspiracji. Przydaje się zwłaszcza wtedy, gdy chcę spróbować czegoś nowego. Czasem jest to zupełnie nowy składnik, czasem nietypowe połączenie smaków. Kiedy indziej czytam przepis i od razu wiem, że zrobię to danie, ale główny składnik zastąpię innym.

Tak też było w tym przypadku. Wertowałam książkę Zosi Cudny (pisałam o niej tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2014/12/17/ksiazki-na-gwiazdke-dla-kulinarnych-pasjonatow/ ) i spodobał mi się przepis na cielęce pulpeciki z pastą z zielonego groszku.

Nie przepadam za cielęciną (w przeciwieństwie do mojego psa;)), więc zastąpiłam ją chudym mielonym mięsem z indyka. Zrezygnowałam z wywaru warzywnego, w którym gotuje się pulpeciki i przygotowałam je w parowarze (można je również usmażyć na oleju patelni, choć będzie to oczywiście nie tak zdrowe:)). Zosia do podania proponuje sos z zielonego groszku z dodatkiem kalorycznej 30% śmietanki. W mojej wersji zastąpiłam ją lżejszym jogurtem greckim i 12% śmietaną. Powiem tylko tyle, że było pysznie:)

pulpeciki_indyk_zielony groszek_02

PULPECIKI Z INDYKA Z PASTĄ Z ZIELONEGO GROSZKU

/porcja dla 4-5 osób/

na pulpeciki:

500 g mięsa mielonego z indyka

2 średnie cebule, drobno posiekane

pęczek koperku, posiekany

1 kajzerka

1/2 szklanki mleka

ok. 1/2 szklanki mąki

1 jajko

pieprz, sól

na pastę:

4-5 cebulek dymek, drobno posiekanych

300 g świeżego zielonego groszku (poza sezonem można użyć mrożonego)

2-3 łyżki masła

100 g jogurtu greckiego

100 g śmietany 12%

pieprz, sól

 

Kajzerkę zalewamy mlekiem i odstawiamy na 5 minut.

W dużej misce łączymy mielone mięso z indyka, cebulę, koperek (pozostawiamy 1 łyżkę koperku do dekoracji), jajko oraz pieprz i sól, a następnie odciśniętą z mleka bułkę. Całość dokładnie mieszamy do czasu, aż wytworzy się w miarę jednolita masa. Z masy formujemy niewielkie pulpeciki i delikatnie obtaczamy je w mące. Pulpeciki gotujemy na parze (użyłam do tego parowaru).

Przygotowujemy pastę: roztapiamy na patelni masło, podsmażamy dymkę. Jeśli używamy mrożonego groszku, musimy go wcześniej ugotować, najlepiej al dente, i odcedzić. Kilka ziarenek pozostawiamy do ozdoby dania. Groszek wrzucamy na patelnię, dodajemy jogurt i śmietanę, podsmażamy ok. 5 minut. Następnie studzimy i miksujemy blenderem na jednolitą masę, doprawiamy do smaku pieprzem i solą.

Ugotowane na parze pulpeciki podajemy przybrane pastą z zielonego groszku. Mięso podajemy z purée ziemniaczanym, ozdabiając danie posiekanym koperkiem i ziarenkami groszku.

Smacznego:)

pulpeciki_indyk_zielony groszek_03

pulpeciki_indyk_zielony groszek_04

pulpeciki_indyk_zielony groszek_05


Leave a comment

Pęczakotto z cukinią, grillowanym indykiem i suszonymi pomidorami

peczakotto_01

Na fali wegetariańskich smalców, wegańskich pasztetów, sojowych parówek i innych wynalazków imitujących coś, czym te produkty nie są (bo kto widział pasztet bez mięsa?), powstały również przedziwne nazwy dla kombinacji z kaszą w roli głównej. Swoją drogą, językoznawcy mieliby rozległy obszar do badań nad współczesną polszczyzną. Bo jak nazwać produkt, który tylko z konsystencji i wyglądu przypomina np. mleko krowie lub tradycyjny twarogowy sernik, a w istocie okazuje się np. “mlekiem” migdałowym albo “sernikiem” jaglanym”..?

Nazywamy nowe rzeczy szukając w głowie dobrze nam znanych nazw.

Czasem jednak wymyślamy przedziwne zbitki słowne dla nowych kombinacji smakowych. W ten sposób powstało kaszotto i pęczakotto. Jedno to danie jednogarnkowe przyrządzane w ten sam sposób, co klasyczne risotto, z tą jednak drobną różnicą, że bazą nie jest ryż arborio, carnaroli lub inny do tego typu dania, lecz swojska kasza. Pęczakotto to z kolei ww., z tym, że kaszę dumnie reprezentuje pęczak.

Pęczak to moja ulubiona kasza. Na łamach bloga gościł już kilka razy i z pewnością jeszcze nie raz będzie gwiazdą postów. Jest smaczny i zdrowy, zawiera sporo mikroelementów i witamin, a poza tym (jak większość kasz) wspomaga pracę układu pokarmowego.

Dzisiaj proponuję na obiad pęczakotto z młodą cukinią, grillowanym indykiem i suszonymi pomidorami. Całość wieńczy świeżo starty ser typu parmezan (u mnie Grana Padano). Myślę, że to idealna propozycja na nieskomplikowany letni obiad. Pamiętajcie, że pęczakotto/kaszotto, podobnie jak klasyczne risotto należy jeść  gorące, tuż po przyrządzeniu. Wówczas smakuje najlepiej:)

peczakotto_02

PĘCZAKOTTO Z CUKINIĄ, GRILLOWANYM INDYKIEM I SUSZONYMI POMIDORAMI

/porcja dla 4 osób/

300 g kaszy pęczak

1 duża cebula

2-3 ząbki czosnku

150 ml białego wytrawnego wina

1 l ekologicznego bulionu warzywnego

1 średnia cukinia

3-4 sznycle z piersi indyka

4-5 suszonych pomidorów w oliwie

kawałek sera Grana Padano

oliwa

łyżka masła

1 płaska łyżeczka ziół prowansalskich

sól, pieprz do smaku

 

Kaszę umieszczamy na sitku i płuczemy pod bieżącą wodą, zostawiamy do odcieknięcia.

Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy. W garnku o  grubym dnie rozgrzewamy oliwę, podsmażamy na niej cebulę i czosnek, dodajemy zioła, po czym wrzucamy kaszę i zalewamy całość winem. Mieszamy co jakiś czas, aby wino odparowało. Gdy kasza wchłonie płyn, zalewamy ją małą chochelką bulionu, mieszamy co 2 minuty, by kasza nie przypaliła się. Gdy pęczak wchłonie porcję bulionu, zalewamy go kolejną porcją i tak do wyczerpania bulionu (i miękkości kaszy).

W międzyczasie sznycle z indyka delikatnie rozbijamy tłuczkiem, posypujemy solą i pieprzem, spryskujemy odrobiną oliwy i przekładamy do naczynia żaroodpornego. Cukinię kroimy w niedużą kostkę, posypujemy pieprzem, spryskujemy oliwą i przekładamy do osobnego naczynia żaroodpornego.

Cukinię i indyka pieczemy (funkcja grill) w piekarniku przez ok. 15 minut (w temperaturze ok. 200ºC).

Suszone pomidory kroimy w paseczki.

Gdy pęczakotto jest już gotowe, dodajemy do niego grillowaną cukinię i indyka, suszone pomidory oraz łyżeczkę masła i garść Grana Padano. Doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem. Całość mieszamy. Pęczakotto wykładamy na talerze i posypujemy obficie pozostałym serem.

Smacznego:)

peczakotto_03

peczakotto_04