gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Z cyklu: leniwe weekendowe śniadania, czyli jajka zapiekane z szynką serrano, mozzarellą i rukolą

DSC_5429

Jak wiecie, darzę płomiennym uczuciem magazyn Kukbuk, który trafia do mojej skrzynki na listy co dwa miesiące. Wielbię Kukbuka przede wszystkim za przepiękne zdjęcia i oczywiście za niebanalne przepisy kulinarne. Lubię też felietony stałych autorów magazynu, takich jak Agata Wojda i Maciej Nowak, które rzecz jasna kręcą się wokół kuchni i przyprawione są zawsze szczyptą humoru. Z tych też powodów (a zaręczam, że to nie jedyne:)) z wytęsknieniem wyglądam pani listonoszki, która w połowie miesiąca przywozi mi w koszyku na swoim (służbowym?) rowerze Kukbuka. Uwielbiam przeglądać jego kolejne strony, gdy “jeszcze ciepły” wciąż pachnie farbą drukarską.

Jest też coś, co mnie ostatnimi czasy łączy z Kukbukiem, przynajmniej w sferze mentalnej. Jego hasło przewodnie to “Zawsze głodni”. Od kiedy karmię piersią również jestem wiecznie głodna i jakoś ciężko mi uwierzyć w to, że matka karmiąca potrzebuje dziennie dodatkowo zaledwie 500 kalorii:)

Czasem zaglądam do internetowego wydania magazynu, równie bogatego w piękne fotografie i przepisy, co publikacja papierowa. Tym razem Kukbuk razem z marką Fiskars ogłosił konkurs pt. “Zostań szefem Kukbuka”. Polega on na dodaniu swojego przepisu wraz ze zdjęciem potrawy, a w każdym miesiącu tematem jest jakiś składnik lub rodzaj dania. Postanowiłam stanąć w szranki i ja. Tematem czerwca są śniadania, które na moim blogu przybierają postać cyklu Leniwe weekendowe śniadania. Tym sposobem zaserwowałam Kukbukowi moje autorskie jajka zapiekane z szynką długodojrzewającą, mozzarellą i rukolą.

Spróbujcie i Wy tych pyszności, a jeśli znajdziecie chwilę czasu w czerwcu, będzie mi bardzo miło, jeśli zagłosujecie na mój przepis. Wystarczy się zarejestrować i zagłosować. Link znajdziecie tutaj:

http://kukbuk.com.pl/konkurs/9117

DSC_5432

JAJKA ZAPIEKANE Z SZYNKĄ SERRANO, MOZZARELLĄ I RUKOLĄ

/przepis dla 2 osób/

2 duże jajka “0”

2 plastry szynki serrano lub innej długodojrzewającej

1 kulka mozzarelli

3 łyżki startego parmezanu

1 garść rukoli

1 łyżeczka posiekanego szczypiorku

2 łyżki jogurtu naturalnego

masło do wysmarowania ramekinów

 

Piekarnik nagrzewamy do 160ºC (termoobieg). Ramekiny smarujemy w środku masłem, dodajemy do każdego po łyżce jogurtu. W ramekinach umieszczamy po plastrze szynki, tak, by brzegi wystawały na bokach foremek. Na szynce układamy mozzarellę pokrojoną w kawałki, listki rukoli, a następnie wbijamy po jajku do każdej foremki, posypujemy parmezanem, solimy i pieprzymy do smaku.
Ramekiny umieszczamy w piekarniku i pieczemy w temperaturze 160 st. C przez około 15 minut (lub dłużej, jeśli chcemy bardziej ścięte żółtko). Przed podaniem jajka posypujemy szczypiorkiem.

Smacznego:)

DSC_5431

DSC_5433

DSC_5434

Advertisements


Leave a comment

Nie daj się zwieść reklamie, czyli domowy sos boloński z mięsem indyczym

DSC_0146

Telewizja kłamie.

Ostatnio jakby bardziej.

Zewsząd bombardują nas reklamy produktów niemal od ręki gotowych do spożycia: babeczek z kartonika, do których wystarczy dodać trochę mleka i oleju, po czym umieścić na kwadrans w piekarniku. Zupek w proszku, do których wystarczy wlać wrzątek. Sosów z torebki, które podobno zawierają wyłącznie naturalne składniki. Nie dajcie się omamić i nie idźcie na kulinarną łatwiznę. Nie dajcie się zbałamucić krzyczącym na opakowaniach napisom: Produkt nie zawiera glutaminianu sodu! Produkt nie zawiera polepszaczy smaku! Produkt nie zawiera konserwantów!

Idźcie po rozum do głowy i zróbcie sobie domowy sos boloński w wersji dietetycznej: z mielonym mięsem z indyka. A po posiłku idźcie na spacer. I nie włączajcie telewizora. Dla zdrowia. Nie tylko psychicznego:)

DSC_0129

DOMOWY SOS BOLOŃSKI Z MIĘSEM INDYCZYM

/porcja dla 4 osób/

na sos:

400-500 g mielonego mięsa z indyka

1 puszka pomidorów pelati

1 łyżka przecieru pomidorowego

100 ml czerwonego wytrawnego wina

1 duża cebula

1-2 ząbki czosnku

1 łodyga selera naciowego

1 średnia marchewka

1 średnia pietruszka

1 liść laurowy

2 ziarenka ziela angielskiego

oliwa

pieprz, sól

do podania:

opakowanie makaronu (użyłam pełnoziarnistego penne)

kawałek parmezanu

kilka listków rukoli lub bazylii

 

Cebulę i czosnek drobno siekamy, marchewkę, pietruszkę i selera kroimy w kosteczkę, a następnie wrzucamy wszystkie te składniki na rozgrzaną patelnię z oliwą i przesmażamy aż cebula się zezłoci. Następnie dodajemy mięso, liść laurowy, ziele angielskie i wlewamy wino. Podsmażamy kilkanaście minut aż wino trochę wyparuje, a mięso podsmaży się. Następnie dodajemy posiekane pomidory pelati i koncentrat pomidorowy. Sos dusimy do miękkości mięsa, pod koniec doprawiamy solą i pieprzem.

Makaron gotujemy w osolonym wrzątku zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedzamy i polewamy sosem, na wierzch ścieramy na tarce parmezan i posypujemy posiekaną rukolą lub bazylią.

Smacznego:)

DSC_0141


Leave a comment

O rybach. Dorsz w sosie śmietanowo-koperkowym na szpinakowym tagliatelle z brokułem

DSC_0452

Wszystkie jadalne skarby wyłowione z wody można zobaczyć na targu Tsukiji w Tokio, największym w Japonii i jednym z największych na świecie. Aby być świadkiem całego przedstawienia, trzeba albo wstać o nieludzkiej porze, albo (wersja rekomendowana) w jednym z barów pobliskiej Ginzy poczekać do rana, kiedy to około piątej zaczyna się na Tsukiji aukcja tuńczyków.

(…) Rzędy ogromnych cielsk tuńczyków leżały na betonie; niektóre ważyły kilkaset kilogramów, najwięcej jednak było takich wielkości człowieka (…). Nacięte ogony ryb pozwalały klientom ocenić ich jakość, niektóre ciągle miały głowy z półotwartymi pyskami, inne już zdekapitowano. Na ich ciemnoszarych cielskach wypisana była czerwoną farbą waga i numer. Prowadzący aukcję wyrzucali z siebie potoki słów z szybkością karabinów maszynowych i jak można zgadnąć, dotyczyły one ceny leżących tam pięknych rybich ciał. Klienci w odpowiedzi trzepotali palcami, wskazywali nimi w górę, w dół, na boki i wszyscy rozumieli się nawzajem bez problemu. Wokół nas trwał nieustanny ruch. Jeździły wózki bagażowe, pracownicy za pomocą metalowych harpunów ładowali na nie ryby. Aukcja odbywała się w kilku miejscach jednocześnie i co ułamek sekundy kolejny tuńczyk znajdował nabywcę. Nowy właściciel podzieli go na porcje i wyeksponuje na lodzie na jednym z tysiąca pięciuset stoisk w zadaszonej części targu Tsukiji; dopiero od niego ryba trafi do indywidualnych klientów zaopatrujących restauracje i sklepiki.

(…) Może najbardziej zaskakujący na Tsukiji jest zapach. Spodziewać by się można Centrali Rybnej,która w mieście mojego dzieciństwa z odległości kilkudziesięciu metrów dawała o sobie znać ciężka wonią zaduszonej makreli i konającego karpia, ale nad tokijskim targiem unosił się jedynie słonawy zapach morza. Tu żadna ryba nie zdąży się zepsuć i nikt tak jak Japończycy nie opanował metod konserwacji morskich darów.*

Zazdroszczę Japończykom bogactwa ryb i owoców morza. W naszej szerokości geograficznej faktycznie było tak, jak pisze Bator: gdy byłam dzieckiem zakopiańską centralę rybną można było wyczuć na odległość z zamkniętymi oczami:) Po latach w tym samym miejscu otwarto sklep Wawela ze słodyczami, ale wchodząc tam wciąż miałam wrażenie, że przez zapach cukierków, wafelków i czekolad przebija się smętna woń szprotki nie pierwszej świeżości…

Dziś z zaopatrzeniem w ryby jest odrobinę lepiej, choć stoiska rybne nie są pozbawione specyficznej woni. Jaka szkoda, że nie dane nam jest poczuć w tych miejscach unoszący się, tak jak na Tsukiji, słonawy zapach morza… Na otarcie łez kupcie słuszny kawałek polędwicy z dorsza i sprawcie sobie zdrowy obiad: ryba i super warzywo, czyli brokuł to jest to!

*Joanna Bator, Japoński wachlarz, Wydawnictwo W.A.B.,Warszawa 2011

DSC_0463

DORSZ W SOSIE ŚMIETANKOWO-KOPERKOWYM NA SZPINAKOWYM TAGLIATELLE Z BROKUŁEM

/porcja dla 2osób/

1 polędwica z dorsza

1/2 opakowania makaronu tagliatelle ze szpinakiem

1/2 świeżego brokułu

1 małe opakowanie śmietany 22%

2 łyżki startego parmezanu

1/2 pęczka koperku, drobno posiekanego

1 ząbek czosnku

olej

pieprz cytrynowy

pieprz kolorowy

sól

 

Dorsza myjemy, osuszamy i przyprawiamy pieprzem ziołowym, solą i odrobiną świeżo zmielonego pieprzu kolorowego. Czosnek kroimy na cienkie plasterki i rozkładamy go na polędwicy. Tak przygotowaną rybę umieszczamy w skropioną olejem żaroodpornej formie, którą wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 190ºC i pieczemy ok. 15 minut. Po upieczeniu pozostawiamy w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach, by nie wystygł.

W międzyczasie gotujemy makaron zgodnie z instrukcją na opakowaniu (al dente) oraz na parze brokuła.

Do rondelka wlewamy śmietanę, dodajemy parmezan oraz koperek, podgrzewamy na małym ogniu do uzyskania jednolitej konsystencji.

Gdy makaron i brokuł są gotowe, odcedzamy je, makaron przekładamy na talerze, polewamy sosem, dodajemy na wierzch kawałki dorsza oraz różyczki brokułu.

Smacznego:)

DSC_0461


Leave a comment

Jarmuż nadal w grze, czyli dorsz pod jarmużem z cebulką, czosnkiem i parmezanem

dorsz_jarmuz_czosnek_parmezan_01

Jarmuż od kilku sezonów wciąż pozostaje modnym składnikiem dań. Kulinarną furorę zrobił całkiem niedawno, podobnie jak topinambur czy skorzonera. Jest nie tylko modny, ale przede wszystkim zdrowy. To kapustne warzywo to istna kopalnia witamin i mikroelementów. Jarmuż zawiera przede wszystkim dużo sulforafanu, czyli przeciwutleniacza o działaniu antynowotworowym. Nasz bohater to również źródło białka, błonnika, witamin (przede wszystkim C i K) oraz potasu i wapnia. A to tylko niektóre z jego atrakcyjnych cech.

Na blogu pojawił się niedawno przepis na gulasz z dodatkiem jarmużu: https://gazdowanie.wordpress.com/2016/01/08/kuchnia-zimowa-czyli-wegetarianski-gulasz-z-soczewicy-jarmuzu-ziemniakow-i-passaty/ W dzisiejszej odsłonie proponuję rybę pod pierzynką z duszonego jarmużu z dodatkami, które nadadzą temu zestawieniu trochę charakteru: cebulką, czosnkiem i parmezanem. W roli ryby występuje dziś dorsz (polędwica).

Skusicie się?:)

dorsz_jarmuz_czosnek_parmezan_02

DORSZ POD JARMUŻEM Z DODATKIEM CEBULKI, CZOSNKU I PARMEZANU

/porcja dla 4 osób/

2 polędwice z dorsza

3 garście jarmużu

2 cebulki (szalotki lub dymki)

1 ząbek czosnku

garść startego parmezanu

olej ryżowy

sól, pieprz

 

Polędwicę z dorsza myjemy, osuszamy ręcznikiem papierowym i kroimy na cztery części. Przyprawiamy solą i pieprzem.

Jarmuż myjemy, odkrawamy zdrewniałe łodyżki (które wyrzucamy) i rwiemy na małe kawałki. Liście jarmużu blanszujemy we wrzątku, po czym odstawiamy do obcieknięcia. Czosnek i cebulkę drobno siekamy i podsmażamy 2-3 minuty na patelni z dodatkiem łyżki oleju. Następnie dodajemy jarmuż i dusimy całość przez ok. 8-10 minut.

Do miski wkładamy jarmuż i cebulkę z czosnkiem oraz starty parmezan (wiórki). Dodajemy do smaku świeżo zmielony pieprz. Mieszamy całość, po czym na każdym kawałku ryby kładziemy po łyżce jarmużowo-cebulowej mieszanki. Możemy posypać wierzch dodatkowymi wiórkami parmezanu.

Tak przyrządzoną rybę układamy w żaroodpornej formie i umieszczamy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180ºC. Pieczemy przez ok. 15 minut.

Dorsza podajemy z ryżem, pieczonymi ziemniakami, kaszą lub frytkami.

Smacznego:)

dorsz_jarmuz_czosnek_parmezan_03


Leave a comment

Co podpatrzyłam u Pascala, czyli lasagne pod porowym beszamelem

lasagne_porowy beszamel_01

Wygląda na to, że lazanię potrafię już robić z zamkniętymi oczami:) W mojej rodzinie ta potrawa, zwykle serwowana w niedzielę, cieszy się niesłabnącą popularnością. Jest sycąca, smaczna, a jednocześnie jednogarnkowa, zapiekana w żaroodpornej formie. Najpierw uwijam się z mięsem z dodatkami i sosem pomidorowym, następnie przygotowuję na parze warzywa, a gdy mam czas, robię sos beszamelowy. Gdy nie mam – wykańczam danie startą mozzarellą.

Tym razem jednak sos beszamelowy jest nieco inny niż klasyczne połączenie masła, mąki, mleka i gałki muszkatołowej. To sos z dodatkiem porów, który podpatrzyłam u Pascala Brodnickiego. W jaki sposób? Zajrzałam do książki kucharskiej Lidla Pascal kontra Okrasa, która jest w moich zbiorach od przeszło dwóch lat, ale z której do tej pory bardzo rzadko korzystałam. Połowa tego wydawnictwa to przepisy Pascala Brodnickiego, druga połowa to pomysły Karola Okrasy.

W oryginale Pascal przyrządził cannelloni z mięsa wołowo-wieprzowego, ja zwykle używam bardziej dietetycznej wersji, czyli mięsa indyczego. Zamiast cannelloni zrobiłam lazanię z moimi przeróbkami, niemniej jednak zachwycił mnie sos beszamelowy z porem i czosnkiem, który stanowi “kropkę nad i”. Jest mocno porowy i aromatyczny. Dzięki, Pascal! Warto czasem zrobić wyłom w klasycznej recepturze;)

lasagne_porowy beszamel_02

LASAGNE Z MIĘSEM INDYCZYM I CZERWONĄ PAPRYKĄ POD POROWYM BESZAMELEM

/porcja dla 4 osób/

9-10 płatów lasagne

350 g mielonego mięsa z piersi indyka

1 cebula

4 ząbki czosnku

1 duża czerwona papryka

1/2 łyżeczki majeranku

szczypta pieprzu kajeńskiego

30 g sera typu parmezan

1 kulka mozzarelli w zalewie

1 duży pomidor

olej ryżowy lub rzepakowy

na beszamelowy sos porowy:

1 duży por (tylko biała część)

1 ząbek czosnku

50 g masła

250 ml mleka

50 g mąki

1/4 łyżeczki startej gałki muszkatołowej

250 ml śmietanki 30%

50 g jogurtu greckiego light

150 ml białego wytrawnego wina

olej ryżowy lub rzepakowy

sól, pieprz

 

Płaty lasagne gotujemy al dente (ok. 3 minut) w osolonym wrzątku. Odkładamy do ostudzenia.

Przygotowujemy farsz: cebulę i czosnek drobno siekamy i podsmażamy na oleju z połową majeranku dodając oba rodzaje pieprzu i sól do smaku. Gdy mięso jest już prawie gotowe, dodajemy paprykę pokrojoną na małe kawałki i resztę majeranku. Całość smażymy jeszcze ok. 10 minut. Odstawiamy do ostudzenia.

Przygotowujemy porowy sos beszamelowy: pora kroimy na cienkie plasterki i drobno siekamy. Czosnek przeciskamy przez praskę. Na patelni rozgrzewamy olej i szklimy pora wraz z czosnkiem, po czym dolewamy wino i mieszając czekamy aż wino odparuje. Dodajemy masło i po trochu mąki, mieszamy (na małym ogniu). Następnie dolewamy mleko oraz śmietankę z jogurtem. Cały czas mieszamy, aby nie powstały grudki. Sos doprawiamy gałką muszkatołową, pieprzem i solą.

Na dno naczynia żaroodpornego wlewamy 2-3 łyżki sosu beszamelowego, następnie układamy 3 płaty lasagne, a na nich porcję mięsa. Kolejną warstwę stanowi znowu sos porowy, płaty makaronu i mięso. I tak do wyczerpania składników. Każdą warstwę lazanii posypujemy startym parmezanem. Na wierzchu układamy plasterki pomidora i pokrojoną w plastry mozzarellę odsączoną z zalewy.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190ºC i zapiekamy lazanię przez ok. 20 minut (do zrumienienia wierzchu).

Smacznego:)

lasagne_porowy beszamel_03

lasagne_porowy beszamel_04


Leave a comment

Rotolo z dynią i szpinakiem według przepisu sprytnego Jamiego

rotolo_JamieOliver_01

Kupiłam płaty lazanii, a wyszło rotolo. Wszystko przez Jamie Olivera. Postanowiłam upiec danie z książki, którą mam niemal od roku, a której tytuł brzmi Gotuj sprytnie jak Jamie. Kupuj mądrze, gotuj z głową, nie wyrzucaj. Przyznacie, że tytuł brzmi zachęcająco, zwłaszcza dla osób, które szczerze nie cierpią marnować jedzenia:) Cała książka to nie tylko zbiór przepisów, ale i praktycznych wskazówek, w jaki sposób wybierać i kupować produkty, by w pełni je wykorzystać i nie wyrzucać resztek. Idea szczytna i jak się okazuje nie taka trudna w realizacji. Zwłaszcza w przypadku dużej rodziny (sam Jamie ma czworo dzieci, więc wie co mówi).

Język, którym napisana jest książka, jest bardzo amerykański w sensie zachwycania się nad każdą opisywaną potrawą. Nas Polaków – malkontentów mogą w którymś momencie przeglądania tej pozycji trochę drażnić określenia, którymi jest ozdabiany każdy przepis: niezwykłe danie, przepyszne, wspaniały, uwielbia go każdy!, świetne, fantastyczny itd…

W książce znajdziemy sporo przepisów na dania pochodzące z kuchni indyjskiej (która miała i nadal ma niewątpliwie silny wpływ na kuchnię Brytyjczyków), azjatyckiej czy włoskiej.

We wstępie do przepisu Jamie tak pisze o rzeczonym rotolo: Rotolo to zdecydowanie jedno z najbardziej niezwykłych dań z makaronu, jakie możesz spotkać – wiele osób nigdy go nie jadło. Przygotowałem je tak, że w smaku przypomina lasagne lub cannelloni, a do tego świetnie się prezentuje. Makaron na górze jest chrupiący, a pod spodem, w sosie – miękki. Niech te słowa wystarczą za rekomendację. Zatem, do dzieła!

rotolo_JamieOliver_02

ROTOLO ZE SZPINAKIEM I DYNIĄ /wg Jamie Olivera, z moimi modyfikacjami/

/porcja dla 5-6 osób/

ok. 1 kg dyni (Jamie poleca piżmową)

1 cebula

oliwa

1 łyżeczka suszonego tymianku

400 g mrożonego szpinaku

1/2 łyżeczki gałki muszkatałowej

4 ząbki czosnku

500-600 g passaty pomidorowej

12-13 płatów lazanii

50 g sera typu feta

20 g parmezanu

kilka gałązek świeżej szałwii (opcjonalnie)

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC, blaszkę wykładamy papierem do pieczenia i pieczemy dynię pokrojoną w grube plastry przez ok. 1h.

W tym czasie obieramy cebulę, siekamy i smażymy na oliwie do zrumienienia dodając tymianek oraz sól i pieprz. Następnie dodajemy szpinak i smażymy całość do miękkości.

Upieczoną dynię studzimy, pozbawiamy pestek i skóry, miksujemy, a następnie doprawiamy gałką muszkatołową, solą i pieprzem.

Czosnek obieramy, drobno siekamy i podsmażamy na oliwie. Po chwili dodajemy passatę pomidorową i gotujemy sos na dużym ogniu przez 3 minuty.

Płaty lazanii obgotowujemy przez 2-3 minuty w osolonym wrzątku, odcedzamy i studzimy. Ser kroimy w drobną kostkę.

Na płatach lazanii rozprowadzamy zmiksowaną dynię, następnie warstwę szpinaku i fetę. Tak przygotowane płaty lazanii zwijamy w rulony i następnie kroimy na dwie części.

Do żaroodpornej formy przekładamy sos pomidorowy, który rozprowadzamy równomiernie na dnie, a na nim pionowo rulony makaronowe, jeden obok drugiego. Tak przygotowane rotolo posypujemy startym parmezanem i listkami szałwi obtoczonymi w odrobinie oliwy (opcjonalnie).

Rotolo zapiekamy w temperaturze 180ºC przez ok. 35 minut.

Jamie radzi, by rotolo podawać z młodą sałatą.

Smacznego:)

rotolo_JamieOliver_03

rotolo_JamieOliver_04

rotolo_JamieOliver_05


Leave a comment

Niedzielny obiad w ogrodzie, czyli cannelloni z kurkami, szpinakiem i ricottą

canelloni_kurki_szpinak_ricotta_01

Wygląda na to, że niepostrzeżenie minęły ostatnie tak ciepłe dni, gdy można było celebrować posiłek w ogrodzie bez konieczności opatulania się polarowym kocykiem. Pod koniec sierpnia wynieśliśmy więc stół, krzesła, zastawę i pozostałe utensylia, by zjeść rodzinny niedzielny obiad.

Lubię dania jednogarnkowe z dwóch powodów. Po pierwsze, są one zwykle pełne pysznych składników, a po drugie, po posiłku nie ma zbyt wiele naczyń do mycia:) Wszystko mieści się bowiem w jednym garnku lub formie do zapiekania. Tak jest i tym razem. Dzisiejsza propozycja, to wegetariański obiad w stylu włoskim z polskim akcentem, a wszystko podane w jednym dużym naczyniu. To cannelloni faszerowane kurkami z cebulką, szpinakiem i serem ricotta. Całość zapieczona pod mozzarellą. Wbrew pozorom przygotowanie tej potrawy nie wymaga biegłości kulinarnej. Wystarczy dobra organizacja pracy i niezbędne składniki. Ciepły, słoneczny dzień i ogród nie są elementami niezbędnymi, aczkolwiek podkręcą atmosferę ;)

Przy okazji nie omieszkam wspomnieć o jednym ze składników tego dania, czyli o kurkach. Po okresie suszy, na niektórych bazarkach i targowiskach szczęśliwie znów pojawiły się te pyszne grzyby. Te z lasu smakują wyśmienicie, w przeciwieństwie do tych sprzedawanych w popularnych dyskontach. Te ostatnie są wysuszone, chude i anemiczne. Pochodzą z komercyjnych hodowli grzybów. Jeśli więc szykujecie rodzinny obiad z kurkami w jednej z głównych ról, warto pofatygować się po nie na bazarek.

canelloni_kurki_szpinak_ricotta_02

canelloni_kurki_szpinak_ricotta_03

CANNELLONI Z KURKAMI, SZPINAKIEM I RICOTTĄ ZAPIEKANE POD MOZZARELLĄ

/porcja dla 4 osób/

1/2 opakowania cannelloni

2 szklanki kurek, umytych i oczyszczonych

2 średnie cebule

4 ząbki czosnku

1 opakowanie szpinaku mrożonego (w liściach)

1 opakowanie ricotty (250 g)

kawałek parmezanu

1 duże opakowanie mozzarelli

olej

pieprz, sól

 

Cannelloni gotujemy w osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oliwy przez ok. 3 minuty. Odcedzamy i odkładamy na talerz.

Cebulę i czosnek siekamy drobno i podsmażamy na oliwie. Połowę cebuli przekładamy na osobną patelnię i smażymy razem ze szpinakiem doprawiając pieprzem i solą. Drugą połowę smażymy z uprzednio pokrojonymi kurkami. Po usmażeniu odstawiamy obie patelnie, by ich zawartość przestygła.

W dużej misce umieszczamy kurki, szpinak i ricottę, łączymy całość w jedną masę. Doprawiamy połową startego parmezanu oraz do smaku solą i pieprzem.

Mozzarellę kroimy na cienkie plastry.

Cannelloni faszerujemy nadzieniem ze szpinakowo-kurkowym, układamy w żaroodpornym naczyniu i przykrywamy równomiernie mozzarellą. Posypujemy pozostałym parmezanem. Całość zapiekamy ok. 15-20 minut w temperaturze 180°C.

Smacznego:)

canelloni_kurki_szpinak_ricotta_04

canelloni_kurki_szpinak_ricotta_05

canelloni_kurki_szpinak_ricotta_06