gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Nocni pieśniarze i ucierane ciasto z rabarbarem

A po maju czerwiec. Za oknem sypialni mieszkają słowiki, śpiewają całe dnie bez zmrużenia dzioba!

Pracownicy miłości.

Co im daje siłę, by z płuc jak dwa listki akacji i z gardeł wielkości koralika dobywać głos tak mocny i donośny, że się powietrze robi uroczyste, a ogrody, nasz i okoliczne, zamieniają się w sale koncertowe? Czy boski duch je przenika? Wykorzystuje tę garsteczkę materii – bo słowik to przecież dwa dekagramy szarego puchu – by się do nas odezwać? Zapowiedzieć nam szczęście lub nieszczęście, smutek po radości i tęsknotę, co zawsze była, świat stworzyła ?*)

Zdarza mi się czasami pracować w nocy, gdy cały dom śpi. Usadawiam się przy stole z laptopem, włączam lampę i robię swoje. Gdy noc jest pogodna, zza okna dochodzą ptasie trele. Odnoszę wrażenie, że wiosną i latem ptaki śpiewają bez ustanku.

Około 2.30 nad ranem zaczyna śpiewać pokląskwa, o trzeciej włączają się słowik i sikorka bogatka. Godzinę później swoje trele rozpoczyna wilga.

Za oknem jest już jasno. Gaszę lampę, zamykam laptopa i idę spać. Przymknę oko choćby na godzinkę, dopóki nie obudzi się moja mała Ptaszyna, która uwielbia wstawać na równe nogi o 6. rano. Przy niej dzwoniec, który zaczyna śpiewać dopiero o siódmej to straszny śpioch;)

.

.

.

Przepis do tego posta “ukradłam”od Agaty z bloga kuchniaagaty.pl, a ona z kolei “ukradła” przepis od mistrza Ottolenghi’ego.

Podobno kradzione nie tuczy;)

 

*) Anna Janko, Pasja według św. Hanki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012

UCIERANE CIASTO Z RABARBAREM

/wg przepisu z http://www.kuchniaagaty.pl z moimi modyfikacjami/

185 g mąki pszennej tortowej

3/4 łyżeczki proszku do pieczenia bez fosforanów

duża szczypta soli

160 g miękkiego masła

180 g cukru trzcinowego

3 jajka

1/2 łyżeczki naturalnej esencji waniliowej

do kruszonki:

1/2 szklanki wiórków kokosowych

na wierzch:

4 łodygi rabarbaru lub szklanka dowolnych owoców (mogą być mrożone)

1 łyżka mąki ziemniaczanej

1 łyżka cukru trzcinowego

 

W dużej misce miksujemy na puszystą masę masło z cukrem i esencją waniliową. W  czasie miksowania do masy wbijamy po jednym jajku. Następnie dodajemy przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Miksujemy do połączenia składników.

Masę (pozostawiając 3 łyżki na dnie miski) przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia.

Rabarbar mieszamy z mąką ziemniaczaną i rozkładamy równomiernie na cieście. Do pozostałych 3 łyżek ciasta dodajemy wiórki kokosowe, mieszamy i wylewamy na owoce. Posypujemy cukrem.

Ciasto pieczemy ok. 40 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180ºC. Studzimy na kratce kuchennej. Przed podaniem ciasto możemy posypać cukrem pudrem.

Smacznego:)

Advertisements


2 Comments

Trudna sztuka mówienia i ciasto korzenno-marchewkowe z mascarpone

Nie dalej jak miesiąc temu moje dziecko wypowiedziało po raz pierwszy pełne zdanie. Jego adresatem był pies, do którego Zu zwróciła się tymi słowami: Ozi, idź  babci. Ja i moja Mama stanęłyśmy jak wryte, po czym zaczęłyśmy bić brawo zadowolonej z siebie Zu. Tylko na Ozzim ten wiekopomny fakt nie zrobił większego wrażenia.

Nietrudno się domyślić, że pierwsze zdanie dziecka jest dla matki jak… Ty poczywaj, a ja pobruszę dla literatury polskiej;) Minęło kilka dni i moja mała dziewczynka na dobre się rozkręciła. Rzuca teraz na lewo i prawo: Dzidzia siadaj tu, Tata kup Ziuzi, Mama chodź, Ozi  śiśka nu nu, Mama daj Ziuzi miód  i inne. Hitem ostatnich dni jest kołysanka, którą Zu mruczy sobie przed snem: aaa, kotki dła, siałobułe obidwa;)

W zasadzie nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak trudną sztuką dla małego dziecka jest zacząć mówić. Osłuchać się z całą masą dźwięków, najpierw głużyć, gaworzyć, a potem zacząć mówić pierwsze, nieporadne słowa. A po jakimś czasie “odważyć się” i wypowiedzieć pierwsze pełne zdanie. To większa sztuka niż dla dorosłego nauka języków obcych. I rację mają ci, którzy promują i zachęcają do czytania dzieciom od maleńkości. Dwadzieścia minut dziennie to absolutne minimum. Po Zu widzę, że nie wystarczy czytać, warto również opowiadać własnymi słowami co widzimy na rysunkach w książeczkach, bo w ten sposób zachęcamy maluszka, by sam zaczął nam po swojemu opowiadać historie. Niech to będą na początek same dźwięki typu beee, ihaha czy muuu i spontaniczne pokazywanie paluszkiem obrazków. W końcu od czegoś trzeba zacząć.

Zdolności językowe kształtują się, zanim dziecko zacznie budować pierwsze zdania. Tuż po urodzeniu maluch nie rozumie słów, ale słyszy rytmi intonację głosu, słucha rodzica bardzo uważnie. Często powtarzane frazy (wyliczanki, rytmiczne wierszyki) zostawiają ślad w jego mózgu, co wpływa na późniejsze rozumienie mowy (buduje słownik bierny), a codzienne czytanie pomaga przyswajać intonację i melodię języka. (…)

Stosunek małego dziecka do czytania, tak samo jak do wielu innych czynności, jest budowany przez odniesienia  emocjonalne. Zadaniem dorosłego jest stworzyć od samego początku pozytywny kontekst dotyczący czytania. Kiedy czytamy, jesteśmy blisko z dzieckiem, naturalnie tworzy się atmosfera bezpieczeństwa i zaufania do otaczającego świata. Kilkuminutowe czytanie spokojnym głosem uspokaja dziecko i może zainicjować kolejny domowy rytuał – to pozwala budować poczucie przewidywalności i przynależności do wspólnoty rodzinnej. Maluch ma okazję zobaczyć i poczuć spokojny oddech, bicie  serca, uśmiech, spokój i szczęście na twarzy rodzica, a wspólna lektura sprawia, że czuje się dla niego ważne. (…) Czytanie rozbudza emocjonalność młodego”czytelnika”, co jest szczególnie ważne po ukończeniu 24 miesiąca życia, kiedy dziecko zaczyna doświadczać całej gamy nowych, złożonych emocji. Rola rodzica staje się wtedy bezcenna przy doświadczaniu, tłumaczeniu i identyfikowaniu sytuacji pełnych emocji, a bohaterowie książek są nieocenionym źródłem przeżyć*)

Z perspektywy ostatnich kilku miesięcy widzę jak dużą inwestycją okazało się kupowanie stosów książeczek. Mamy niemal całą serię o Kici Koci i przygodach Zuzi, zaglądamy do książki o musze Fefe i króliczku, który idzie spać, a strzałem w dziesiątkę okazał się tryptyk o Puciu i Misi, dzięki którego Zu w krótkim czasie nauczyła się wielu nowych słów.

Drodzy rodzice, nie oszczędzajcie na mądrych i pięknie ilustrowanych książeczkach:)

*) Michalina Gajewska w: Książką połączeni, czyli o roli czytania w życiu dziecka, Instytut Książki, Kraków 2016

CIASTO MARCHEWKOWO-KORZENNE Z KREMEM MASCARPONE

/na podstawie książki My petite kitchen cookbook Eleanor Ozich, z moimi modyfikacjami/

3 średnie jajka

175 g miodu lub 125 ml syropu z agawy lub klonowego

185 ml oleju rzepakowego

150 g zmielonych migdałów

160 g mąki ryżowej lub gryczanej

2 średnie marchewki, starte na tarce o dużym oczku

1/2 łyżeczki startego kardamonu

1 płaska łyżeczka cynamonu

2 płaska łyżeczka mielonego imbiru

1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej

na krem:

150 g serka mascarpone

sok i otarta skórka z jednej małej cytryny

2 łyżeczki miodu lub syropu z agawy lub klonowego

do dekoracji:

2 łyżki pestek dyni

3 łyżki wiórków kokosowych

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170ºC.

W dużej misce umieszczamy jajka, miód/syrop, olej i pozostałe składniki, zaś mąkę ryżową/gryczaną przesiewamy przez sito przed dodaniem do pozostałych składników. Całość miksujemy na małych obrotach miksera, tylko do połączenia składników. Następnie masę przelewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.

Ciasto pieczemy przez ok. 45 minut (do tzw. suchego patyczka).

W międzyczasie przygotowujemy krem do dekoracji: mascarpone, miód/syrop oraz sok i otartą skórkę z cytryny miksujemy w misce, aż składniki dobrze się połączą.

Upieczone ciasto pozostawiamy na kratce kuchennej do całkowitego wystygnięcia. Następnie smarujemy wierzch i boki kremem. Wierzch posypujemy wiórkami kokosowymi i pestkami dyni.

Smacznego:)


Leave a comment

Samowystarczalni goście, czyli kokosowa granola

Nasza nowa świecka tradycja wymaga, bym przed każdym wypadem w góry zrobiła duży słój granoli, którą zabieramy na wyjazd. Zwykle mieszkamy na kwaterach, w których nie wykupujemy śniadania. Dawniej powodem było nasze wczesne zrywanie się z łóżka (gdy kuchnia i goście jeszcze śpią), by pójść w góry. Dzisiaj powodem jest mała Ziazia, która za nic ma fakt, że podczas wyjazdu powinna spać przynajmniej do 9. rano, a tymczasem nierzadko budzi się bladym świtem.

Tym sposobem jesteśmy samowystarczalni i śniadania jemy niemal w łóżku;)

Nie od dziś wiadomo, że sposobem na smaczne i szybkie śniadanie jest granola. Najlepiej domowa, bez zbędnych wypełniaczy, za to pełna zdrowych dodatków, takich jak orzechy czy suszone owoce. Granolę można zjeść z mlekiem, można z  jogurtem. Można wkroić do niej świeże, sezonowe owoce. Można wreszcie dodać gorzką czekoladę i zjeść całość z ciepłym mlekiem, czując jak przyjemnie rozpływa się w trzewiach i wyzwala uszczęśliwiającą endorfinę.

Na zdrowie!

KOKOSOWA GRANOLA Z GORZKĄ CZEKOLADĄ

/porcja na  1 duży słoik, wg przepisu z książki Dzień dobry. Śniadania z Małgosią Mintą, Małgorzata Minta/

150 g miodu

50 ml oleju kokosowego

szczypta soli

szczypta cynamonu

500 g płatków owsianych górskich

100 g wiórków kokosowych

100 g płatków kokosowych

1/2 szklanki migdałów

1 tabliczka gorzkiej czekolady o zawartości min. 70% kakao

 

Do rondelka przekładamy miód, olej kokosowy, sól i cynamon. Podgrzewamy na małym ogniu, aż miód i olej roztopią się i utworzą jednolitą masę.

Płatki owsiane i wiórki kokosowe przesypujemy do dużej miski, dodajemy miodowo-olejowy płyn i mieszamy całość. Odstawiamy na 10minut,by płatki napęczniały.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150ºC (termoobieg).

Na dwóch blachach wyłożonych papierem do pieczenia równomiernie rozsypujemy po połowie płatki, dociskamy. Pieczemy ok. 15-20 minut (sprawdzając, by się nie przypiekły), po czym dodajemy płatki kokosowe i migdały, pieczemy kolejne 10 minut. Studzimy.

Czekoladę kroimy na drobne kawałki, dodajemy do granoli i przekładamy do dużego szczelnego słoika.

Granolę podajemy z mlekiem lub jogurtem.

Smacznego:)


Leave a comment

Słodkie bez glutenu. Muffiny dyniowo-kokosowe

dsc_0143

W mojej zamrażarce leżą dwa pojemniki z musem z pieczonej dyni. Poprawka: leżały, bo jeden właśnie wykorzystałam. Upiekłam łatwe i pyszne muffiny. Jesień w naszej kuchni minęła między innymi pod znakiem dyni, głównie Hokkaido i piżmowej. Upiekłam kilka dyniowych blach, po czym zmiksowałam je, by część zużyć od razu, a część zamrozić.

Tym sposobem na naszym stole w ostatnich miesiącach gościła wegetariańska lazania z musem dyniowymi szpinakiem (przepis tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2014/10/27/sezon-na-dynie-lasagne-z-musem-dyniowym-szpinakiem-pieczarkami-i-ricotta/), rotolo wg Jamiego Olivera (https://gazdowanie.wordpress.com/2015/09/29/rotolo-z-dynia-i-szpinakiem-wedlug-przepisu-sprytnego-jamiego/), czy genialne ciasto dyniowo-kokosowe (o, tu: https://gazdowanie.wordpress.com/2016/11/24/lapidarnie-bezglutenowe-ciasto-dyniowo-kokosowe-z-czekolada/).

Czy wspominałam już o tym, że dynia jest bardzo zdrowa? Jeśli nie, to posłuchajcie odrobinę o jej właściwościach zdrowotnych.

Dynia jest niskokaloryczna i lekkostrawna. Ma więcej niż marchew betakarotenu, zawiera też witaminę A i E oraz luteinę i zeaksantynę, a wszystkie one mają dobroczynny wpływ na nasz wzrok. Związki zawarte w dyni wspomagają trawienie i perystaltykę jelit, co mówiąc w dużym skrócie przyczynia się do ochrony przed rakiem jelita.

Jedzmy dynię na zdrowie.

P.S. Dynia to twardzielka. Nawet po ugotowaniu i upieczeniu nie traci swoich cennych właściwości:)

dsc_0138

MUFFINY DYNIOWO-KOKOSOWE

na podstawie Kwestiasmaku.com z moimi modyfikacjami

/porcja na 12 mufinów/

1,5 szklanki musu z pieczonej dyni
5 łyżek miodu
1 jajko
6 łyżek roztopionego masła lub oleju kokosowego
1,5 szklanki mąki ryżowej

1 łyżka gorzkiego kakao
4 łyżki wiórków kokosowych
kilka łuskanych orzechów włoskich
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżeczka przyprawy korzennej do pierników

 

Przygotowujemy mokre składniki: w misce mieszamy mus z dyni z miodem, jajkiem i masłem, do połączenia składników.

W drugiej misce mieszamy suche składniki: mąkę ryżową, kakao, wiórki kokosowe i posiekane orzechy. Dodajemy proszek do pieczenia, sodę, przyprawę korzenną i dokładnie mieszamy.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175°C.

Do miski z suchymi składnikami dodajemy mokre składniki, delikatnie mieszamy całość łyżką do połączenia składników (krótko). Ciasto nakładamy do papilotek i pieczemy przez ok. 20 minut w temperaturze 175ºC.

Smacznego:)

dsc_0136

dsc_0132

dsc_0157


Leave a comment

Lapidarnie. Bezglutenowe ciasto dyniowo-kokosowe z czekoladą

dsc_6966

Jest już ciemno. Przez szparę w uchylonych drzwiach sączy się struga światła. Nasza mała dziewczyna jest już wykąpana, przewinięta i nakarmiona. Trzymam ją na rękach, śpiewam kołysanki i tulę, by smacznie zasnęła.

Chodzę po sypialni. Niektóre deski skrzypią, a ja wyobrażam sobie, że kilka centymetrów pod stopami pracują ciężkie drewniane legary, które nie zdążyły wyschnąć. W mroku mój wzrok ślizga się po grzbietach książek uśpionych na regale. Próbuję odczytać ich tytuły.

Pada deszcz. W nocy wsłuchuję się w miarowe odgłosy kropli deszczu spadających na okno dachowe w sypialni. Zamykam oczy i łapię się na tym, że dokładnie takie wrażenia miałam lata temu leżąc w namiocie, gdy deszcz jednostajnie uderzał w tropik, a ziemia pachniała wilgocią.

Jest jesiennie, wilgotno i zimno. Jutro upiekę ciasto. Dyniowo-kokosowe, pachnące czekoladą i kokosem. W sam raz do herbaty z dodatkiem cytryny, miodu i imbiru.

dsc_7006

BEZGLUTENOWE CIASTO DYNIOWO-KOKOSOWE

3 duże wiejskie jajka

3/4 szklanki cukru trzcinowego

1 szklanka oleju (użyłam rzepakowego)

1/2 szklanki mąki kokosowej (użyłam mąki z http://www.olejowyraj.pl)

2 szklanki surowej dyni, obranej i startej na tarce o dużym oczku (użyłam Hokkaido)

1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich

3 łyżki wiórków kokosowych

2 łyżeczki sody oczyszczonej

1 łyżeczka cynamonu

1/2 łyżeczki mielonego imbiru

1/2 łyżeczki mielonego kardamonu

1/4 łyżeczki soli

na polewę:

1/2 tabliczki gorzkiej czekolady (o zawartości 70% kakao)

1/2 tabliczki deserowej czekolady

1 łyżka masła

garść posiekanych orzechów włoskich

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160ºC.

Do miski wsypujemy kolejno produkty sypkie: mąkę kokosową, wiórki kokosowe, przyprawy, orzechy, sodę i sól.

W osobnej, dużej misce miksujemy na puszystą masę jajka z cukrem trzcinowym. Dodajemy olej, sypkie produkty i dynię. Całość dokładnie mieszamy i przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez ok. 1h w temperaturze 160ºC.

Ciasto wyjmujemy z piekarnika, by ostygło na kuchennej kratce. W międzyczasie przygotowujemy polewę: w kąpieli wodnej roztapiamy czekoladę i masło, a następnie dokładnie mieszamy, by składniki połączyły się. Czekoladą polewamy ciasto, następnie posypujemy je posiekanymi orzechami włoskimi.

Smacznego:)

dsc_6969

dsc_6962

dsc_6961


Leave a comment

Chodzi za mną przepis, czyli placuszki z ricottą, kokosową nutą i malinami (z cyklu leniwe weekendowe śniadania)

dsc_6559

Ten przepis prześladował mnie od połowy lata. Znalazłam go na http://www.kuchniaagaty.pl. Śniły mi się pankejki z ricottą i sezonowymi owocami, ale jakoś zawsze na niedzielne leniwe śniadanie na naszym stole lądowało coś innego. Albo omlet, albo jajecznica albo, tak jak ostatnio, szakszuka.

Aż w pewne sobotnie popołudnie, gdy S. wrócił z targu obładowany siatkami, a w nich dwiema kobiałkami świeżutkich malin, klamka zapadła. Będą pankejki z ricottą. Placuszki, których do tej pory nie przygotowywałam na śniadanie.

Nazajutrz w ruch poszedł olej kokosowy tłoczony na zimno (najzdrowszy!) i moja największa patelnia. Do oryginalnego przepisu dodałam wiórki kokosowe, by wzmocnić kokosowy smak. Na stole, obok placuszków, wylądowały maliny, domowy jogurt naturalny i pyszny miód z Podhala, który podarował nam mój przyjaciel M. podczas ostatniej wizyty.

Placuszki były naprawdę smaczne, nawet Ozzy niemal połknął swoją skromną psią porcję;)

dsc_6565

PANKEJKI Z RICOTTĄ, KOKOSOWĄ NUTĄ I MALINAMI

/na podstawie http://www.kuchniaagaty.pl z moimi modyfikacjami/

1 szklanka mąki pszennej

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki wiórków kokosowych

1/4 łyżeczki soli

1 łyżka cukru trzcinowego

1 opakowanie ricotty

3/4 szklanki mleka 2%

2 średnie jajka

ziarenka z 1/2 laski wanilii lub 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

olej kokosowy

do podania:

maliny

płatki kokosowe

jogurt naturalny

miód

 

W misce łączymy suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, wiórki kokosowe i sól. Do drugiej, większej miski wlewamy mleko, dodajemy ricottę, jajka, wanilię i mieszamy całość trzepaczką, po czym dodajemy suche składniki. Mieszamy całość, by składniki połączyły się.

Na patelni rozgrzewamy 1/2 łyżki oleju kokosowego i partiami smażymy placuszki na złoto (z obu stron). Aby smażone partami placki nie wystygły, umieszczamy je na talerzu i owijamy folią aluminiową.

Podajemy z jogurtem, miodem, płatkami kokosowymi i malinami lub innymi sezonowymi owocami.

Smacznego:)

dsc_6567

dsc_6561

dsc_6566


3 Comments

Prawdopodobnie najzdrowszy i najdroższy wypiek na świecie, czyli wegańskie, bezglutenowe ciasto kokosowo-bananowe z porzeczkami i jagodami

DSC_3829

Za chwilę Zuza skończy pół roku i podwoi swoją wagę urodzeniową. Czytam o oknach rozwojowych i jestem pod wrażeniem co już potrafi moje Maleństwo. Otóż z każdym dniem doskonali turlanie się i obroty z pleców na brzuszek i z powrotem, a kilka dni temu zaczęła pełzać po łóżku i macie edukacyjnej. Gdy zobaczy w zasięgu wzroku coś ciekawego (np. nową zabawkę, aparat fotograficzny lub psa) potrafi być bardzo zdeterminowana, by osiągnąć cel, czytaj: dopełznąć:) Najśmieszniejsze są te momenty, gdy Ozzy leży obok maty i obserwuje Zuzę, a ona wpatruje się w niego i śmieje się radośnie.

DSC_5614

Kilka dni temu zaczęliśmy powolutku rozszerzać zuziną dietę. Na pierwszy ogień poszło puré z marchewki, a następnie ziemniaczki ze szpinakiem i ziemniaczki z dynią. Oswajam Zuzkę z warzywnymi smakami, póki co wcina chętnie i poprawia słuszną porcją mleka:) Za kilka tygodni odkryje smak owoców i innych smakołyków.

Mam plan, że gdy będzie już jadła to, co dorośli, będę często zaglądać do książki, którą kupiłam w zeszłym roku: My petite kitchen cookbook. Simple wholefood recipes Eleanor Ozich (pisałam o niej tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2015/08/10/moje-nowe-zdobycze-ksiazkowe-i-panini-z-jajkami-wedlina-serem-brie-i-rukola/ ). Ta pięknie wydana książka jest pełna przepisów na zdrowe dania, również dla kilkuletnich dzieci.

Póki co testuję przepisy na dania, które Zuzia konsumuje jedynie pośrednio, bo w mleku. Dziś proponuję Wam przepis ze wspomnianej książki na super zdrowe ciasto, które nie zawiera cukru i mąki, lecz owoce, wiórki kokosowe i masło migdałowe. I to właśnie z powodu tego ostatniego można śmiało nazwać je prawdopodobnie najdroższym wypiekiem świata, bowiem maleńki słoiczek masła migdałowego to wydatek rzędu 18-20 PLN. Ale czego się nie robi dla zdrowia:)

DSC_3839

BEZGLUTENOWE CIASTO KOKOSOWO-BANANOWE Z PORZECZKAMI I JAGODAMI

/na podstawie książki My petite kitchen cookbook. Simple wholefood recipes Eleanor Ozich/

4 jajka z wolnego wybiegu

2 dojrzałe banany

185 g masła migdałowego (lub innego orzechowego)

65 g wiórków kokosowych

1 łyżeczka sody oczyszczonej

75 g jagód i czerwonych porzeczek (w oryginale czarnych porzeczek)

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160ºC.

Banany obieramy i miksujemy z jajkami na gładką masę. Dodajemy masło migdałowe, wiórki kokosowe, sodę i ponownie miksujemy całość. Masę przekładamy do żaroodpornej foremki wysmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia (ja użyłam silikonowej foremki).

Ciasto pieczemy 35-40 minut lub do suchego patyczka. Po wyjęciu z piekarnika ciasto studzimy. Możemy posypać dodatkową garścią wiórków kokosowych.

Smacznego:)

DSC_3828