gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Drożdżowy placek ze śliwkami i kokosową kruszonką

Po wakacyjnej przerwie, wygrzana w chorwackim słońcu wracam na bloga z nowym przepisem. Zaczął się sezon na śliwki, które teraz zajadamy pod różnymi postaciami. Renklody w formie zdrowej przekąski, a węgierki w słodkich wypiekach. Te ostatnie nadają się do tego doskonale, bo nie mają zbyt dużo wody, mają zwartą strukturę, która nie rozmiękcza ciasta.

Dzisiejszy przepis wypatrzyłam na Instagramie u Zosi z Makecookingeasier. Tak mam, że jeśli zachwyci mnie zdjęcie jakiejś potrawy (co się niestety wiąże z niekontrolowanym ślinotokiem;)), to muszę koniecznie wypróbować przepis na nią. Tak też było i tym razem.

W przeciwieństwie do popularnych receptur, nie znajdziecie tu w składzie cynamonu (który lubi się ze śliwkami), ale kokosowe wiórki. Zaskakujące i przepyszne połączenie. A ciasto dzięki temu, że jest długo wyrabiane (10 minut) wyrasta duże i puszyste (i potrzebuje dużej blachy). A wszystko bez spulchniaczy, polepszaczy i innych niezdrowych dodatków. Moja Zu pałaszuje drożdżowe w towarzystwie koktajlu na bazie kefiru, miodu i błonnika z buraków. I zawsze prosi o dokładkę:)

Nabraliście ochoty na domowe drożdżowe?:)

PLACEK DROŻDŻOWY ZE ŚLIWKAMI I KOKOSOWĄ KRUSZONKĄ

/na podstawie przepisu z http://www.makecookingeasier.pl z moimi niewielkimi modyfikacjami/

600 g mąki pszennej (użyłam szymanowskiej)

150 g masła

220 ml mleka 3,2%

120 g cukru trzcinowego

50 g świeżych drożdży

4 duże jajka

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią lub 1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu waniliowego

szczypta soli

500 g śliwek (najlepiej węgierek)

na kokosową kruszonkę:

50 g zimnego masła

3 łyżki cukru trzcinowego

3/4 szklanki wiórków kokosowych

3 płaskie łyżki mąki pszennej

 

W dużej misce kruszymy drożdże i zasypujemy połową cukru. Kiedy drożdże staną się płynne dodajemy ciepłe mleko, 150 g przesianej mąki i szczyptę soli. Całość dokładnie mieszamy trzepaczką, by nie było grudek. Miskę przykrywamy czystą, suchą ściereczką na 1/2h.

W międzyczasie przygotowujemy kruszonkę: wszystkie składniki na kruszonkę łączymy i zagniatamy z nich ciasto, formujemy kulę, którą chłodzimy w zamrażalniku przez ok. 1/2h.

Jajka miksujemy z pozostałym cukrem na puszystą pianę i łączymy z wyrośniętym zaczynem drożdżowym. Do masy dodajemy resztę przesianej mąki, cukier/ekstrakt waniliowy oraz roztopione masło. Ciasto wyrabiamy minimum 10 minut (ręcznie lub przy pomocy robota kuchennego z funkcją mieszadła-haka). Ciasto przekładamy do dużej formy wyłożonej papierem do pieczenia, na wierzchu kładziemy połówki wydrylowanych śliwek i ścieramy na tarce ciasto na kruszonką (na grubym oczku). Formę przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do wyrośnięcia na 1h.

Wyrośnięte ciasto pieczemy 35 minut w piekarniku nagrzanym do 190ºC (180ºC termoobieg). Upieczone ciasto studzimy na kuchennej kratce i przed podaniem posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego:)

Advertisements


Leave a comment

Świecąca pustkami spiżarnia i konfitura wiśniowa z kardamonem i amaretto

Tegoroczny przełom lata i jesieni w mojej kuchni bardzo różni się od poprzedniego. Rok temu wpadłam w szał pieczenia, duszenia, gotowania na wolnym ogniu i pakowania do słoików plonów lata. Spiżarnia była pełna moich debiutanckich wytworów. Ugotowałam wielki gar ajvaru (przepis tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2017/09/12/ajvar-czyli-co-sie-wyprawia-z-papryka/), który wpakowałam do słoików, a jego smakiem mogliśmy się cieszyć nie tylko podczas zimowych weekendowych śniadań czy w kanapkach przygotowywanych do pracy.

Zrobiłam wówczas swój pierwszy domowy przecier z kilku kilogramów pomidorów przytachanych przez S. z lokalnego bazarku. Ostatni słoik zużyłam niedawno do pizzy, a przepis znajdziecie tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2017/09/26/pomidorowy-magnat-czyli-najprostszy-domowy-przecier-pomidorowy/.

W tym roku przygotowałam jedynie kilka skromnych słoiczków konfitury z moreli z dodatkiem rozmarynu (o tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2017/09/05/z-cyklu-leniwe-weekendowe-sniadania-konfitura-morelowa-z-rozmarynem/) i pikantny ketchup z cukinii (https://gazdowanie.wordpress.com/2017/07/27/kleska-urodzaju-i-pikantny-ketchup-z-cukinii-z-dodatkiem-wedzonej-papryki/). Z zaledwie pięciu słoiczków tego ostatniego zostały dwa, reszta poszła w świat jako prezenty dla znajomych i sąsiadów:)

Załapałam się tego lata na wiśnie i przygotowałam konfiturę w nieco odmienionej wersji. Taki konfiturowy remake. Do podstawowych składników, czyli wiśni i cukru (rzecz jasna;)) oraz kardamonu, dodałam likier amaretto. Wyszła gęsta, esencjonalna konfitura pachnąca jak nadzienie czekoladek z alkoholem i wiśniami. Tylko dla dorosłych. Co prawda sezon na wiśnie już dawno za nami, ale ten przepis z pewnością odgrzebię w kolejnym roku planując wekowanie i pasteryzowanie z nieco większym rozmachem.

Czego i Wam życzę:)

DOMOWA KONFITURA Z WIŚNI Z AMARETTO I KARDAMONEM

1,5 kg wiśnie (waga po wydrylowaniu)

ok. 700 g cukry trzcinowego

5-6 całych ziaren kardamonu, roztartych w moździerzu

1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii

ok. 50 ml amaretto

 

Wydrylowane wiśnie przekładamy na dużą patelnię, zasypujemy cukrem, by puściły sok. Po kwadransie mieszamy owoce i zaczynamy smażyć na wolnym ogniu, co jakiś czas mieszając. Konfiturę smażymy ok. 1,5h, aż płyn się zredukuje i konfitura zgęstnieje. Pod koniec smażenia dodajemy ekstrakt z wanilii i amaretto, mieszamy całość, po czym przekładamy do suchych i wyparzonych słoików. Zakręcamy słoiki, ustawiamy na kuchennym blacie i pozwalamy im całkowicie wystygnąć (można dodatkowo przykryć je kocem, by powoli traciły ciepło).

Smacznego:)


Leave a comment

Brwinów bez prądu. Obłędnie czekoladowy tort Brooklyn blackout cake

Rok temu o tej porze w naszym domu (i w kilku częściach naszego miasteczka, nie licząc wielu rejonów kraju) zgasło światło. To był czas ulewnych deszczy i wichur zmieniających się w ciągu kilku sekund w trąby powietrzne. Początkowo myśleliśmy, że nie będziemy mieli prądu raptem przez kilka godzin. Po 24h okazało się, że sytuacja jest znacznie bardziej skomplikowana, a panowie z elektrowni nie nadążają z naprawianiem zgłaszanych awarii sieci.

I choć mycie w zimnej wodzie nie stanowiło dla mnie życiowej tragedii (miałam to przećwiczone w zamierzchłych czasach obozów harcerskich;)), to już dla wówczas półtorarocznej Zu było to wyzwanie ponad siły. Bo jak tu kąpać w zimnej wodzie i żywić takiego malucha? Robiliśmy więc wyprawy do rodziny, aby wziąć prysznic i napełnić wrzątkiem liczne termosy.

W desperacji pojechaliśmy napełnić gazem dawno nieużywaną butlę i zmajstrować kocherek.

Wreszcie po 5 dniach (a było to tuż po weekendzie) pojawiła się ekipa z zakładu energetycznego. Panowie zaparkowali obok naszego domu z zamiarem wdrapania się na pobliski słup wysokiego napięcia. Sąsiedzi widząc co się święci spontanicznie zebrali się w grupkę i… zaczęli fachowcom bić brawo. Okazało się, że panowie nie mogli wcześniej zabrać za naprawianie zerwanej linii energetycznej, ponieważ… potrzebowali podpisu jakiegoś urzędnika. A urzędnik w weekend miał przecież wolne. Oto Polska właśnie!

Wieczorem znowu rozbłysło światło na naszej ulicy.

Nie mam wyjścia, dzisiejszy przepis dedykuję panom energetykom, choć mniemam, że usuwanie awarii na Brooklynie zwykle trwa nieco krócej;)

BROOKLYN BLACKOUT CAKE, CZYLI TORT PODWÓJNIE CZEKOLADOWE

/wg przepisu z książki The Hummingbird bakery cookbook, z moimi modyfikacjami/

100 g niesolonego masła o temperaturze pokojowej

200 g cukru pudru

2 jajka

1/4 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii

30 g kakao

3/4 łyżeczki proszku do pieczenia

3/4 łyżeczki sody oczyszczonej

szczypta soli

170 g mąki pszennej

160 ml mleka

na krem czekoladowy:

250 g cukru pudru

1 łyżeczka miodu

40 g kakao

180 g mąki kukurydzianej

80 g niesolonego masła

1/2 łyżeczki naturalnego ekstraktu z wanilii

na wierzch:

1/3 tabliczki czekolady gorzkiej

 

Przygotowujemy ciasto: masło i cukier puder miksujemy w robocie kuchennym. Dodajemy po jednym jajku cały czas miksując na jednolitą masę. Następnie do masy dodajemy ekstrakt z wanilii, kakao, proszek do pieczenia wymieszany z sodą oraz szczyptę soli. Miksujemy jeszcze chwilę, by wszystkie składniki dobrze się połączyły. Następnie dodajemy połowę mąki i całość mleka, a pod sam koniec resztę mąki. Miksujemy jeszcze chwilę, aby uzyskać jednolitą masę. Tak przygotowane ciasto przekładamy do trzech form do pieczenia (o ∅ 20 cm) lub jednej dużej formy i pieczemy ok. 25-30 minut w piekarniku nagrzanym do 170ºC (lub ok. 45-50 minut w przypadku jednej dużej formy).

Upieczone blaty ciasta studzimy na kratce kuchennej.

Przygotowujemy krem do przełożenia: cukier, miód, kakao i ok. 400 ml wody umieszczamy w rondelku i podgrzewamy niemal do momentu zagotowania, mieszając co jakiś czas. Mąkę kukurydzianą łączymy z ok. 100 ml wody miksując na dużych obrotach. Masa powinna być klejąca, jeśli jest za sucha dodajemy wody (w sumie max. 200 ml wody). Kukurydziany mix dodajemy po łyżce do masy w rondelku i podgrzewamy na małym ogniu, mieszając co pół minuty. Na koniec dodajemy miód i ekstrakt z wanilii. Mieszamy, a następnie studzimy. Wystudzoną masę przekładamy na 1/2h do lodówki, by nieco stężała. Masą przekładamy upieczone blaty, zostawiając kilka łyżek do posmarowania wierchu i boków ciasta. Na wierzch tortu ścieramy czekoladę.

Tort chłodzimy co najmniej 1/5h przed podaniem.

Smacznego:)


2 Comments

Mistrzyni świata w podnoszeniu i ciasto migdałowe z wiśniami i kardamonem

Co robi matka, której dziecko zaczyna przedszkolną przygodę? Po wysłaniu szkraba na godziny adaptacyjne wśród cioć i dzieciarni, zwiększa głośność dzwonka w telefonie i jedzie z duszą na ramieniu na krótkie zakupy. Co chwila sprawdza smartfona, czy nie dzwonią z przedszkola, by odebrać rozhisteryzowaną latorośl.

Robi szybkie zakupy z wyrzutami sumienia, że oto ona przechadza się po galerii handlowej, a jej córka musi sobie radzić w nowym miejscu, wśród nowych twarzy.

Matka wraca do domu i pierwszą czynnością jest odgruzowanie mieszkania: pozbieranie porozrzucanych klocków, pluszaków i skarpet, umycie sterty naczyń po śniadaniu, rozwieszenie prania.

Sprząta, podnosi z podłogi dziesiątki przedmiotów, aż dochodzi do wniosku, że jest niekwestionowaną mistrzynią świata w podnoszeniu z podłogi …zabawek i innych przypadkowych przedmiotów.

Porządkuje mikroświat.

Co chwilę sprawdza smartfona…

Wreszcie matka siada do laptopa i zaczyna pracować. Wróć! Próbuje pracować, skoncentrować się i działać zadaniowo. Do wysłania ma kilka maili, do zrobienia kilka umów, kilka telefonów do wykonania,

Ma większą tremę niż jej córka, której dziś w nocy śnił się …plac zabaw.

Po południu matka odbiera Dziecię i pyta: “Kochanie, jak było dzisiaj w przedszkolu?”

W odpowiedzi słyszy: Dobzie!:)

Dzisiejszy post dedykuję wszystkim zestresowanym Matkom. Znajdźcie tylko dla siebie choć pół godziny w ciągu dnia, wypijcie w spokoju kawę, przejrzyjcie ulubione gazety lub strony i skosztujcie pysznego ciasta. Jesteście tego warte. Bez Was ten świat z pewnością zawaliłby się:)

CIASTO MIGDAŁOWE Z WIŚNIAMI Z DODATKIEM KARDAMONU

/wg przepisy z http://kuchniaagaty.pl/ z moimi modyfikacjami/

120 g miękkiego masła

1 szklanka cukru trzcinowego

4 średnie jajka, o temperaturze pokojowej

1/4 łyżeczki naturalnej esencji migdałowej

1 szklanka mąki pszennej tortowej

1 szklanka mąki migdałowej

szczypta soli

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej

3 ziarenka kardamonu, bez skorupek, utarte na pył w moździerzu

2 szklanki wiśni, wydrylowanych

1/2 szklanki płatków migdałowych

 

W dużej misce miksujemy masło z cukrem na puszystą masę. Miksując dodajemy po jednym jajku, następnie dodajemy ekstrakt migdałowy. W osobnej misce mieszamy oba rodzaje mąki, sól, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną i kardamon. Dodajemy po łyżce mieszanki mąki i jeszcze chwilę miksujemy do połączenia składników.

Tak przygotowane ciasto przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia, na wierzchu układamy wiśnie i posypujemy płatkami migdałowymi.

Ciasto pieczemy przez ok. 45 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180ºC.

Po upieczeniu ciasto studzimy na kratce kuchennej, możemy oprószyć wierzch cukrem pudrem.

Smacznego:)


2 Comments

Smętne spojrzenie mascarpone, czyli pora na ciasto jogurtowo-pomarańczowe

Kiedy otwierając lodówkę smętnie patrzy na Was napoczęte opakowanie serka mascarpone, nie lekceważcie tego. To może znaczyć tylko jedno: mascarpone bezgłośnie krzyczy: Aaa, zrób ze mnie krem do ciasta jogurtowego!!!

Nie zlekceważyłam tego nabiałowego spojrzenia, co oznacza, że uraczę Was krótkim postem i nieskomplikowanym przepisem na jogurtowe ciasto. A mascarpone w połączeniu z pomarańczą nabrało nieco słonecznej opalenizny;)

CIASTO JOGURTOWO POMARAŃCZOWE Z MASCARPONE

2 szklanki mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej

1 szklanka cukru trzcinowego

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

1/2 szklanki oleju

3/4 szklanki jogurtu greckiego

4 jajka

1 pomarańcza (otarta skórka i sok)

na krem:

3/4 opakowania serka mascarpone (ok. 200 g)

2 łyżki cukru pudru

sok wyciśnięty z 1 pomarańczy

 

W dużej misce miksujemy na puszystą masę jajka i cukier trzcinowy oraz cukier z wanilią. Następnie dodajemy olej i jogurt grecki, ponownie miksujemy. Do masy dodajemy przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia i sodą oraz sok pomarańczowy i otartą skórkę. Miksujemy całość (krótko, ok. 1 minuty) i przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC, ciasto pieczemy ok. 40-45 minut (do suchego patyczka).

Gdy ciasto się piecze, przygotowujemy krem: mascarpone miksujemy z cukrem pudrem i sokiem pomarańczowym. Krem schładzamy w lodówce.

Gdy ciasto zupełnie ostygnie, przekrawamy je na pół (powstaną 2 równe blaty) i smarujemy “dolny” blat 1/2 kremu, łączymy oba blaty i pozostałym kremem smarujemy wierzch ciasta. Opcjonalnie możemy ozdobić wierzch plasterkami pomarańczy.

Smacznego:)


2 Comments

Roboty drogowe i biszkopt z rabarbarem i truskawkami

Siedzę z laptopem na kolanach, łapię wifi (jak gołąb, który notorycznie siedzi na nadajniku na szczycie naszego dachu), trochę pracuję, trochę czytam. Piątek. Drogowcy, po wielu godzinach dyskusji na sesjach rady gminy, wygrali przetarg i rozpoczęli wreszcie remont naszej ulicy. Niebawem sąsiad będzie mógł zdjąć z płotu tabliczkę z ręcznie wypisanym desperackim hasłem Kierowco, wolniej! Kurzysz! Zu śpi w wózku w ogrodzie na tyłach domu, choć dochodzą do nas odgłosy koparki, walca i Bóg wie czego jeszcze.

Do południa Zu zaliczyła obowiązkowy spacer po okolicy i wizytę na ulubionym placu zabaw. Po drodze wstąpiłyśmy do warzywniaka po kolejne truskawkowe zapasy. Upały zelżały, znowu można uruchomić piekarnik i zamiast lodów zjeść do niedzielnej kawy domowe ciasto. Truskawki za chwilę zastąpią inne sezonowe owoce, więc to ostatni moment, by cieszyć się ich smakiem i zapachem.

Co powiecie na nieśmiertelny biszkopt z truskawkami w towarzystwie cierpkiego rabarbaru?

BISZKOPT Z TRUSKAWKAMI I RABARBAREM

4 jajka

200 g cukru

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

250 g mąki pszennej tortowej

1,5 łyżeczki proszku do pieczenia bez fosforanów

4 łyżki oleju

na wierzch:

3 łyżki wody źródlanej

2 szklanki truskawek

1 szklanka rabarbaru

1 łyżeczka cukru

 

Jajka ubijamy z cukrem na puszystą masę. Następnie dodajemy olej i wodę oraz mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i przesianą przez sito. Ponownie krótko miksujemy i przelewamy ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Truskawki myjemy, odszypułkowujemy i kroimy w plasterki. Rabarbar myjemy, obieramy ze skórki i kroimy na małe kawałki. Rabarbar delikatnie wtykamy do masy, a na wierzchu układamy plasterki truskawek. Wierzch posypujemy łyżeczką cukru.

Biszkopt pieczemy przez 40 minut w temperaturze 180ºC.

Po upieczeniu biszkopt przekładamy na kratkę kuchenną i kroimy po ostudzeniu. Opcjonalnie wierzch możemy dodatkowo posypać cukrem pudrem.

Smacznego:)


Leave a comment

Nocni pieśniarze i ucierane ciasto z rabarbarem

A po maju czerwiec. Za oknem sypialni mieszkają słowiki, śpiewają całe dnie bez zmrużenia dzioba!

Pracownicy miłości.

Co im daje siłę, by z płuc jak dwa listki akacji i z gardeł wielkości koralika dobywać głos tak mocny i donośny, że się powietrze robi uroczyste, a ogrody, nasz i okoliczne, zamieniają się w sale koncertowe? Czy boski duch je przenika? Wykorzystuje tę garsteczkę materii – bo słowik to przecież dwa dekagramy szarego puchu – by się do nas odezwać? Zapowiedzieć nam szczęście lub nieszczęście, smutek po radości i tęsknotę, co zawsze była, świat stworzyła ?*)

Zdarza mi się czasami pracować w nocy, gdy cały dom śpi. Usadawiam się przy stole z laptopem, włączam lampę i robię swoje. Gdy noc jest pogodna, zza okna dochodzą ptasie trele. Odnoszę wrażenie, że wiosną i latem ptaki śpiewają bez ustanku.

Około 2.30 nad ranem zaczyna śpiewać pokląskwa, o trzeciej włączają się słowik i sikorka bogatka. Godzinę później swoje trele rozpoczyna wilga.

Za oknem jest już jasno. Gaszę lampę, zamykam laptopa i idę spać. Przymknę oko choćby na godzinkę, dopóki nie obudzi się moja mała Ptaszyna, która uwielbia wstawać na równe nogi o 6. rano. Przy niej dzwoniec, który zaczyna śpiewać dopiero o siódmej to straszny śpioch;)

.

.

.

Przepis do tego posta “ukradłam”od Agaty z bloga kuchniaagaty.pl, a ona z kolei “ukradła” przepis od mistrza Ottolenghi’ego.

Podobno kradzione nie tuczy;)

 

*) Anna Janko, Pasja według św. Hanki, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2012

UCIERANE CIASTO Z RABARBAREM

/wg przepisu z http://www.kuchniaagaty.pl z moimi modyfikacjami/

185 g mąki pszennej tortowej

3/4 łyżeczki proszku do pieczenia bez fosforanów

duża szczypta soli

160 g miękkiego masła

180 g cukru trzcinowego

3 jajka

1/2 łyżeczki naturalnej esencji waniliowej

do kruszonki:

1/2 szklanki wiórków kokosowych

na wierzch:

4 łodygi rabarbaru lub szklanka dowolnych owoców (mogą być mrożone)

1 łyżka mąki ziemniaczanej

1 łyżka cukru trzcinowego

 

W dużej misce miksujemy na puszystą masę masło z cukrem i esencją waniliową. W  czasie miksowania do masy wbijamy po jednym jajku. Następnie dodajemy przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i solą. Miksujemy do połączenia składników.

Masę (pozostawiając 3 łyżki na dnie miski) przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia.

Rabarbar mieszamy z mąką ziemniaczaną i rozkładamy równomiernie na cieście. Do pozostałych 3 łyżek ciasta dodajemy wiórki kokosowe, mieszamy i wylewamy na owoce. Posypujemy cukrem.

Ciasto pieczemy ok. 40 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 180ºC. Studzimy na kratce kuchennej. Przed podaniem ciasto możemy posypać cukrem pudrem.

Smacznego:)