gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Bloger w ogrodzie, czyli szarlotka z żurawiną

Gdy kilka dni temu spadł śnieg i moja Mama powiedziała: “Ajka, strzep śnieg z pierisów” wiedziałam, że przy okazji uszczknę coś do zdjęć:) O każdej porze roku nasz ogród jest pełen naturalnych rekwizytów. Często, gdy szukam rekwizytów do fotografii kulinarnej zapuszczam się do ogrodu. Wiosną wykorzystuję kwitnące gałązki czereśni, latem kwiaty hortensji, jesienią opadłe liście, zimą gałązki świerków i kosodrzewiny. Naturalny cykl przyrody sprzyja blogerkom kulinarnym.

Śnieg stopniał, wilgotna ziemia natarczywie wchodzi w podeszwy kaloszków Zu, pies z upodobaniem grzebie łapami w ziemi bawiąc się szyszkami, a ja zbieram ostatnie opadłe buczynowe liście. Po codziennym spacerze po ogrodzie wracamy do domu i serwujemy na rozgrzewkę malinową herbatę z pigwą. Na talerzykach obok kubków leży kawałek szarlotki. Tym razem z żurawiną.

SZARLOTKA Z ŻURAWINĄ

/przepis na małą okrągłą formę o ø 16 cm/

na spód:

1,5 szklanki mąki pszennej

1/2 kostki masła

1/2 szklanki cukru

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

1 żółtko

1 łyżeczka jogurtu naturalnego

na nadzienie:

3 duże kwaskowate jabłka

1/3 szklanki cukru

1 łyżeczka cynamonu

1/2 łyżeczki mielonego kardamonu

na wierzch:

2 łyżki zimnego masła

2 łyżki płatków owsianych

2 łyżki mąki

2 łyżki cukru

garść żurawiny (użyłam mrożonej)

cukier puder do posypania

 

Przygotowujemy spód: z podanych składników zagniatamy kruche ciasto, które rozwałkowujemy i wykładamy w formie do pieczenia, po czym chowamy na 1/2h do lodówki.

W tym czasie przygotowujemy nadzienie: jabłka obieramy, kroimy na cienkie plasterki, przekładamy do miski. Do jabłek dodajemy cukier, przyprawy, mieszamy całość, by pokryły jabłka.

Przygotowujemy kruszonkę: masło, płatki owsiane, mąkę i cukier rozcieramy w palcach tworząc kruszonkę, którą owijamy w folię spożywczą i chowamy do lodówki.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC. Spód w formie pieczemy przez 20 minut lub do zrumienienia. Następnie wykładamy na kratkę  kuchenną i studzimy.

Na przestudzony spód wykładamy nadzienie jabłkowe, dodajemy kruszonkę (odrywając palcami małe kawałki ciasta), na wierzchu układamy żurawinę.

Szarlotkę pieczemy przez ok. 35-40 minut w temperaturze 180ºC. Po upieczeniu studzimy na kratce kuchennej i posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego:)

Advertisements


2 Comments

Jesienne spacery i placek dyniowo-kokosowy

Pachnie jesienią. Gdzieś w oddali pali się ognisko, a wiatr niesie w naszą stronę dym z ogniska. Około południa wychodzimy z Zu na spacer po ogrodzie. Dołącza do nas Ozzy zawsze chętny do biegania, bez względu na aurę panującą na zewnątrz. Zu w kaloszkach śmiga po rozmiękczonej deszczem ziemi, wbiega na kupkę liści z radością wykrzykując “opa, opa!”. Patrzę i uśmiecham się do swoich myśli. Jak niewiele potrzeba dziecku, by poczuło się szczęśliwe.

Ozzy czeka, aby rzucić mu szyszkę, którą za chwilę swoimi kłami rozłoży na tysiąc drobnych kawałeczków. Psi chirurg. Spacerujemy wokół domu, zbieramy kolorowe liście, wypatrujemy myszy w norce pod świerkami. Lubię tak spacerować (a coraz częściej biegać:)) za moją córką po ogrodzie, choć to wymaga 200% uważności. Na drodze co i rusz wyrastają z ziemi kamienie, ostre gałązki krzaków, na cisach czerwienią się trujące kulki. Każdy spacer to dla mojego szkraba nowa przygoda, poznawanie otaczającego świata każdym ze zmysłów.

A po spacerze do rozgrzewającej herbaty zjadamy po kawałeczku placka dyniowo-kokosowego naturalnie słodzonego.

PLACEK DYNIOWO-KOKOSOWY

/inspiracja pochodzi z bloga http://www.minimalistbaker.com, z moimi modyfikacjami/

3 średnie jajka

1 i 1/4 szklanki cukru kokosowego

2 średnie banany

1/2 szklanki roztopionego miodu

1 i 1/2 szklanki purée z dyni

1/2 szklanki oleju roślinnego

1 szklanka mleka kokosowego

1 łyżeczka białego octu winnego

szczypta soli

1 łyżeczka sody oczyszczonej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka przyprawy do pierników

1/3 szklanki płatków owsianych

1 szklanka mąki kokosowej

1 szklanka mąki orkiszowej

 

W dużej misce ubijamy jajka z cukrem kokosowym, dodajemy miód, rozgniecione banany, dyniowe purée, olej. Miksujemy 2-3 minuty.

W osobnej misce łączymy suche składniki: sól, sodę, proszek do pieczenia, płatki owsiane, cynamon, przyprawę do pierników, mąkę kokosową i orkiszową. Suche składniki dodajemy do ubitej masy jajeczno-dyniowej,  mieszamy drewnianą łyżką, na końcu dodajemy mleko kokosowe i ocet. Mieszamy całość aż połączy się w miarę jednolitą masę.

Tak przygotowane ciasto przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy przez ok. 40 minut w temperaturze 170ºC.

Ciasto studzimy na kratce kuchennej, przed podaniem możemy posypać trzcinowym cukrem pudrem.

Smacznego:)


2 Comments

Jaglanka na mleku sojowym z karmelizowanymi śliwkami

W naszym domu panuje święta zasada: bez śniadania nie ma wyjścia z domu. W tygodniu bladym świtem S. gotuje owsiankę, którą dzieli się ze mną w te dni, kiedy jadę do biura. Do talerza z owsianym dobrem dorzucamy owoce, które akurat są pod ręką, zwykle są to gruszki, banany lub winogrona. W lecie na talerzu królują zaś sezonowe owoce.

Poranki, gdy nie jadę do biura są znacznie wolniejsze i bardziej kreatywne kulinarnie. Od kilku miesięcy śniadania jadamy wspólnie z Zu: to, co ląduje na moim talerzu, ląduje również na talerzyku mojej córki, tyle, że w wersji przystosowanej do małego brzuszka.

Nie należę do matek ślepo zapatrzonych w sklepowe półki ze specjalistycznymi produktami dla niemowląt i dzieci. Zu nie jada deserków owocowych w słoiczkach (z jednym wyjątkiem – podaję jej suszone śliwki na zaparcia), kaszek “na dobranoc” w kartonikach i innych wynalazków. Mała je trzy rodzaje mleka w różnych proporcjach: rano i wieczorem mamine, do śniadania kawę z mlekiem krowim, a na kolację zwykle niedosładzaną sklepową kaszkę na mleku modyfikowanym.

W te dni, gdy zostajemy razem w domu, zwykle jadamy kaszę jaglaną, placuszki lub jajecznicę. Jagły serwuję na mleku krowim lub kokosowym, do tego rozmaite dodatki, takie jak świeże owoce, starte migdały, odrobina miodu.

Jaglanka z dzisiejszego przepisu również nadaje się dla maluchów, lecz z małymi wyjątkami. Mleko sojowe najlepiej zastąpić krowim lub kokosowym (bez zbędnych dodatków, tylko kokos i woda, np. moje ulubione Real Thai), a orzechy najlepiej drobno posiekać lub zetrzeć na tarce (w wersji dla młodszych dzieci). Do tego duszone śliwki z cynamonem i ksylitolem i wspólne śniadanie gotowe.

Zatem smacznego w miłym towarzystwie:)

JAGLANKA NA MLEKU SOJOWYM Z KARMELIZOWANYMI ŚLIWKAMI

/przepis dla 2 osób/

1 szklanka kaszy jaglanej (suchej)

2 szklanki mleka sojowego

1/4 szklanki wody

garść migdałów

garść nerkowców

5-6 śliwek (najlepiej węgierek)

1 łyżeczka ksylitolu

1/5 łyżeczki cynamonu

 

Kaszę gotujemy do miękkości  na mleku sojowym. Rondelek z kaszą przykrywamy pokrywką i okrywamy ręcznikiem, by niewystygła. Przygotowujemy karmelizowane śliwki: śliwki pozbawiamy pestek i dzielimy na małe kawałki, przekładamy na patelnię i dusimy z ksylitolem na małym ogniu, aż puszczą sok  i nieco się rozpadną. Dodajemy cynamon.

Do talerzy przekładamy kaszę, dorzucamy orzechy i migdały, dodajemy karmelizowane śliwki.

Smacznego:)


4 Comments

Zdrowa słodycz, czyli łatwy bananowiec z daktylami na mące orkiszowej

Lata temu, gdy M. po raz pierwszy wrócił z Algierii przywiózł nam w prezencie wielkie pudło suszonych, wydrylowanych daktyli. Po zjedzeniu kilku sztuk mdliło mnie od ich słodyczy. Szczerze mówiąc, nie rzuciły mnie na kolana. Wówczas nie miałam pojęcia, że daktyle można tak cudnie wykorzystać w kuchni. Niedawno przypomniałam sobie o ich istnieniu i odkryłam, że mogą być wartościowym składnikiem wypieków.

Gdy sama pojechałam do Algierii zrozumiałam opowieści M. o tym, że daktyle obok ropy naftowej i gazu to bogactwo tego kraju i jego główny towar eksportowy. Słodkie złoto. Gdy wracaliśmy z eskapady na południe tego wielkiego kraju, po drodze w okolicach Biskry widziałam mnóstwo straganów, na których sprzedawano wyłącznie daktyle. Widok przypominający targowicę pod Gubałówką z oscypkami i pantoflami;)

Daktylowce, które rodzą daktyle są nazywane w świecie arabskim drzewami życia. Z pewnością ze względu na bogactwo właściwości odżywczych daktyli. Zawierają bowiem dużo potasu, błonnika, sporo witamin i przeciwutleniaczy. Daktyle to źródło cukrów prostych, które są sprzymierzeńcem sportowców. Daktyle ze względu na swoje właściwości pomagają chronić organizm przed miażdżycą, zakrzepami i nadciśnieniem.

Dzisiejsza propozycja to banalnie łatwe ciasto, które zawiera jedynie naturalne słodziki: miód, ksylitol, daktyle i oczywiście banany.

Na zdrowie!

BANANOWIEC NA MĄCE ORKISZOWEJ

suche składniki:

200 g mąki orkiszowej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią (użyłam Kotanyi)

1 łyżeczka cynamonu

1/4 łyżeczki startego imbiru

mokre składniki:

4 bardzo dojrzałe banany, obrane i rozgniecione widelcem

100 g oleju kokosowego

3 łyżki płynnego miodu

3/4 szklanki posiekanych, wydrylowanych daktyli

2 średnie jajka

dodatkowo:

1 dojrzały banan

1 łyżka ksylitolu

 

Do miski wsypujemy suche składniki, mieszamy łyżką. Do osobnej miski wrzucamy mokre składniki. Do mokrych dodajemy suche i dokładnie mieszamy całość.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170ºC, ciasto przekładamy do podłużnej foremki (keksówki) wyłożonej papierem do pieczenia. Na wierzchu układamy pokrojonego wzdłuż banana i posypujemy ksylitolem. Ciasto pieczemy przez ok. 1h. Podajemy po wystudzeniu. Bananowiec smakuje równie wyśmienicie następnego dnia po upieczeniu:)

Smacznego:)


Leave a comment

Tort marchwiowo-dyniowy z kremem fistaszkowym

W miniony weekend przez przypadek wyszło mi pyszne ciasto;) Na rynku kupiliśmy soczystą i słodką marchew, a do tego dorodny kawałek dyni Muscat.

W domu zaczęłam od poszukiwania w Sieci przepisu na krem do przełożenia ciasta. Idealny znalazłam na Kwestii smaku, a później zaczęłam eksperymentować ze składnikami ciasta. Upiekłam ciasto, które za sprawą kremu doczekało się miana tortu. Zamiast zwykłej mąki pszennej użyłam mąki orkiszowej, a dodatek w postaci soczystej marchewki i dyni sprawił, że ciasto było wilgotne i niemal rozpływające się w ustach. I gdyby nie to, że pochłonęliśmy je w ciągu dwóch dni, mogłoby pewnie przechować się w lodówce przez kolejne 3 doby;)

Jeśli jesteście szczęśliwymi posiadaczami piwnicy, śmiało możecie kupić zapas dyni i przechowywać ją nawet do wiosny. Cała, nieuszkodzona dynia dzielnie zniesie zimę w temperaturze ok. 8-10ºC. A Wy przez ten czas możecie uszczuplać zapasy i używać jej do przygotowywania kremowych zup, lazanii i pysznych ciast. Gorąco zachęcam do eksperymentowania!

TORT MARCHWIOWO-DYNIOWY Z KREMEM FISTASZKOWYM

250 g marchwi startej na tzw. dużym oczku

150 g dyni (użyłam odmiany Muscat)

3 jajka

150 g cukru trzcinowego

160 ml oleju rzepakowego

230 g mąki orkiszowej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1 łyżeczka sody oczyszczonej

1 łyżeczka cynamonu

1 łyżeczka przyprawy do piernika

szczypta soli

na krem:

250 g mascarpone

3 łyżki masła orzechowego z kawałkami orzechów

2 łyżki cukru pudru

do posypania wierzchu:

garść posiekanych fistaszków

 

W misce mieszamy suche składniki: mąkę orkiszową, proszek do pieczenia, sodę, cynamon, przyprawę do piernika i sól.

W osobnej dużej misce ubijamy jajka z cukrem. Cały czas miksując dodajemy olej. Następnie dodajemy po trochu suchych składników i krótko miksujemy, aż masa stanie się jednolita.

Następnie dodajemy do masy marchew i dynię. Mieszamy dokładnie drewnianą łyżką, a następnie przelewamy ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Ciasto pieczemy przez ok. 45 minut w temperaturze 160ºC (termoobieg).

Gdy ciasto się piecze przygotowujemy krem fistaszkowy: w misce umieszczamy mascarpone, masło orzechowe i cukier puder. Miksujemy ok. 4-5 minut. Chłodzimy w lodówce.

Upieczone ciasto studzimy na kratce kuchennej, następnie przekrawamy je w połowie wysokości. Wystudzony dolny blat smarujemy połową kremu fistaszkowego, przykrywamy drugim blatem, smarujemy resztą kremu i posypujemy posiekanymi orzeszkami.

Smacznego:)


2 Comments

Muffiny na maślance z borówkami amerykańskimi

Codziennie sprawdzam pogodową aplikację w telefonie z nadzieją, że wrócą ciepłe dni. Letnie sukienki i bluzki smętnie wiszą w szafie, za chwilę pożegnam się z nimi na dobre i wyciągnę z garderoby swetry i szale. Letnie ciuszki Ziazi (jak o sobie mówi moja córeczka) już schowałam. Z ogrodowego baseniku spuściliśmy powietrze.

Dziś po południu wreszcie nieśmiało wyszło słońce, takie trochę “z pazurami”, bo na termometrze słupek rtęci nie osiąga więcej niż 14ºC. Chyba trzeba pogodzić się z tym, że lato w tym roku już nie wróci (czy w ogóle zagościło, skoro było go jak na lekarstwo..?).

Pochłonięta takimi pogodowymi refleksjami, włączam piekarnik i piekę ekspresowe muffiny z borówkami. Dodatek maślanki sprawia, że są miękkie i puszyste w środku. Takie małe umilacze na niesprzyjającą pogodę:)

MUFFINY NA MAŚLANCE Z BORÓWKAMI

2,5 szklanki mąki pszennej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

2 jajka

3/4 szklanki maślanki

1/4 szklanki oleju rzepakowego

1/2 szklanki cukru

szczypta soli

1 szklanka borówek amerykańskich

cukier puder do posypania

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190ºC (termoobieg).

W dużej misce mieszamy suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, cukier i sól. W drugiej misce umieszczamy jajko (które lekko roztrzepujemy widelcem), maślankę i olej, mieszamy. Do miski z suchymi składnikami wlewamy mokre składniki i mieszamy (krótko) do połączenia składników. Do ciasta dosypujemy borówki, delikatnie mieszamy.

Foremki na muffiny napełniamy do 3/4 wysokości, po czym umieszczamy je w piekarniku i pieczemy ok. 25-30 minut w temperaturze 190ºC. Muffiny po upieczeniu studzimy na kuchennej kratce, a następnie posypujemy cukrem pudrem.

Smacznego:)


Leave a comment

Z cyklu leniwe weekendowe śniadania: konfitura morelowa z rozmarynem

Od kiedy wciągnęłam się w robienie domowej konfitury, przestały mi smakować kupne dżemy i konfitury. Wyjątek stanowią powidła węgierkowe z Łowicza, których używam jednak wyłącznie do pieczenia rogalików drożdżowych (przepis tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2015/12/20/swiateczne-slodkosci-inaczej-drozdzowe-rogaliki-z-powidlami-wegierkowymi/)

Niestety skończył się sezon na wiśnie, z których przygotowywałam konfiturę z dodatkiem kardamonu. Ale natura nie próżnuje i mamy kolejne skarby z sadów. Sezon na morele trwa, dlatego co sobotę S. wraca z bazarku z siatą tych pysznych owoców. Dojrzałe, niektóre lekko zarumienione, jak wyrwana do odpowiedzi uczennica, są rewelacyjnym składnikiem ciast i dżemów. Ale i tak najlepiej smakują na surowo.

Jeśli macie pod ręką przynajmniej jeden kilogram moreli, z których chcielibyście zrobić coś, co w czasie pluchy i jesiennych chłodów przypomni Wam smaki i zapachy lata, to mam dla Was coś ekstra. Przepis na konfiturę z moreli z niebanalnym dodatkiem świeżego rozmarynu. Robi się ją nadspodziewanie łatwo i szybko. Kilka słoiczków tego specjału może z powodzeniem stanowić główny punkt programu leniwych weekendowych śniadań. My nasze sobotnio-niedzielne poranne posiłki zwykle kończymy czymś słodkim, więc do jesieni nie ostanie się wiele słoiczków tej konfitury. S. będzie musiał w kolejną sobotę przytachać kolejną dużą siatkę moreli;)

KONFITURA MORELOWA Z ROZMARYNEM

/na podstawie książki Małgorzaty Minty Dzień dobry. Śniadania z Małgosią Mintą, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2016/

1,2 kg dojrzałych moreli

1/2 kg cukru

1 płaska łyżka igieł świeżego rozmarynu, drobno posiekanych

1 łyżka soku z cytryny

 

Morele dokładnie myjemy, wyjmujemy pestki, a owoce kroimy na drobne kawałki. Morele przekładamy na dużą patelnię lub do rondla, dodajemy cukier i pozostawiamy na 10 minut, by owoce puściły sok. Następnie smażymy na dużym ogniu przez ok. 10 minut. Dodajemy rozmaryn i smażymy całość przez ok. 40 minut, co jakiś czas mieszając. Gdy konfitura jest gotowa, dodajemy sok z cytryny i mieszamy, by składniki połączyły się.

Gorącą konfiturę przekładamy do czystych, wyparzonych słoików, zakręcamy i odstawiamy do góry dnem. Słoiki przykrywamy kocem. Gdy konfitura wystygnie, słoiki przenosimy do spiżarni lub zjadamy z kawałkiem świeżego chleba i twarogu wiejskiego:)

Z podanych proporcji wychodzi ok. 4 słoiczków o pojemności 300 ml.

Smacznego:)