gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Podbij serca gości, czyli noworoczny tort piernikowo-serowy

tort s-p_01

Nie myślałam, że zdobędę się na to jeszcze w tym roku.

A jednak.

Dwa dni przed Wigilią, w ferworze przedświątecznych przygotowań postanowiłam po raz kolejny wyskoczyć do sklepu po kilka brakujących produktów. Oświadczyłam wówczas mojej Mamie, że upiekę tort piernikowo-serowy. Mama złapała się za głowę wyliczając, że przecież … upiekę również keksa, dwa pierniki, marchwiaka przekładanego mascarpone, a w domu już mamy dwa makowce i furę pierniczków… A w nocy poprzedzającej Wigilię czeka mnie również robienie pasztecików do barszczu. Nie zraziła mnie ta wyliczanka, ponieważ od kiedy zobaczyłam go na blogu http://www.kwestiasmaku.com wiedziałam, że MUSZĘ GO UPIEC.

Mój pierwszy w życiu, choć nietypowy, tort.

Połączenie sernika i piernika z obłędną polewą z mleka i masła orzechowego, zwieńczone kawałkami orzechów włoskich. Raczyliśmy się nim podczas Świąt, smakował wybornie z filiżanką świeżo parzonej kawy z dodatkiem ubitego, gorącego mleka.

Jeśli przygotowujecie sylwestrową imprezę w domu, upieczenie tego cuda może sprawić, że goście nad ranem nie będą chcieli wracać do swoich domów, dopominając się o kolejny kawałek tortu… ;)

Przepis na ten tort wydaje się czasochłonny i skomplikowany, ale to tylko pozory. W rzeczywistości może go wykonać nawet początkujący adept sztuki kulinarnej. Wystarczą składniki najwyższej jakości oraz odrobina cierpliwości i dokładności.

Tort sam w sobie jest na tyle spektakularny, że nie wymagał dodatkowych rekwizytów podczas sesji fotograficznej. Sami zresztą oceńcie.

tort s-p_02

tort s-p_03

TORT PIERNIKOWO-SEROWY

/na podstawie kwestiasmaku.com/

Na masę piernikową:

60 g masła
1/2 szklanki cukru
1 łyżka miodu
1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
2 łyżeczki przyprawy piernikowej
1 łyżka kawy zbożowej (np. Inki)
1 łyżeczka cynamonu
1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej
1/2 szklanki mleka
1 jajko
1 szklanka mąki pszennej

Na masę sernikową:

750 g twarogu sernikowego (lub 500 g twarogu sernikowego i 250 g mascarpone)
2 łyżki mąki ziemniaczanej
3/4 puszki słodzonego mleka skondensowanego
2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
3 jajka

oraz:

słoiczek powideł śliwkowych + 3 łyżki soku pomarańczowego lub likieru pomarańczowego
reszta (1/4 puszki) mleka skondensowanego pozostała z masy serowej
3 łyżki masła orzechowego
kilka orzechów włoskich do dekoracji

 

Dno tortownicy (o średnicy 24 cm i wysokości 7-8 cm lub większej) wykładamy papierem do pieczenia.

Masa serowa: do miski wkładamy ser (lub ser i mascarpone) i miksujemy go na gładką masę razem z mąką ziemniaczaną, cukrem z wanilią oraz mlekiem skondensowanym. Dodajemy jajka i miksujemy przez ok. 1 minutę na małych obrotach miksera do połączenia się składników. Masę rozdzielamy do dwóch misek, odstawiamy.

Masa piernikowa: w garnku na małym ogniu roztapiamy masło, dodajemy cukier i mieszamy całość. Wciąż podgrzewając dodajemy kolejno: miód, połamaną na kosteczki czekoladę, przyprawę piernikową, kawę zbożową i cynamon. Podgrzewamy do roztopienia się czekolady, następnie zdejmujemy garnek z ognia i dodajemy kolejno sodę, mleko oraz jajko. Całość energicznie mieszamy łyżką. Dodajemy mąkę i mieszamy do czasu, aż nie będzie grudek. Masę rozdzielamy do dwóch misek.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC.

Powidła łączymy z sokiem lub likierem pomarańczowym.

Wylewamy pierwszą część masy piernikowej, wyrównujemy powierzchnię, wstawiamy do piekarnika i pieczemy przez 15 minut. Wyjmujemy formę z piekarnika, nie wyłączać go. Po odczekaniu 3 minut rozsmarowujemy na wierzchu połowę powideł, a następnie wykładamy połowę masy serowej, wyrównujemy powierzchnię i wstawiamy do piekarnika na 15 minut. Wyjmujemy i po 3 minutach delikatnie wykładamy drugą połowę masy piernikowej (gdyby zgęstniała, można dodać do niej 2 – 3 łyżki wody lub likieru pomarańczowego lub rumu), wstawiamy do piekarnika i pieczemy 15 minut. Wyjmujemy z piekarnika i po 3 minutach rozprowadzamy drugą część powideł. Delikatnie wykładamy resztę masy serowej, wyrównujemy powierzchnię i pieczemy przez 15 minut. Wyjmujemy z piekarnika i studzimy.

W rondelku podgrzewamy ciągle mieszając resztę mleka skondensowanego z masłem orzechowym. Rozprowadzamy po powierzchni sernika i dekorujemy kawałkami orzechów.

Smacznego:)

tort s-p_04

tort s-p_05

tort s-p_06

tort s-p_07

tort s-p_08

Advertisements


Leave a comment

Co zrobić z resztkami jedzenia, czyli poświąteczne pesto szpinakowe

DSC_0096Święta, święta i po świętach…

Jak co roku upiekłam na Święta indyka z nadzieniem ze szpinaku, serka i czosnku i jak zwykle zostało w lodówce sporo świeżego szpinaku. Nie bardzo miałam  pomysł na jego  zagospodarowanie (sałatki ze szpinakiem o tej porze roku jakoś nam nie wchodzą;)). Ale wczoraj robiłam porządki ze stosem gazet, które nazbierały się przez ostatnie miesiące przy moim łóżku. I wpadłam na “ratunkowy” przepis na pesto szpinakowo-parmezanowo-słonecznikowe opublikowany w “Wysokich Obcasach” w maju tego roku. Marta Gessler przyszła mi z odsieczą;)

Dzielę się nim z Wami: pesto szpinakowe na grzankach z mozzarellą to jest strzał w dziesiątkę w mroźny niedzielny poranek. A po przeczytaniu tego fragmentu ślinka będzie  Wam ciekła i zapragniecie gorącej grzanki na rozgrzanie:

Dobrze przygotowana grzanka powinna być złota, delikatna w środku i gorąca. Różne gatunki pieczywa potrzebują innej temperatury i innego czasu opiekania. (…) Przygotowanie grzanek uczy uwagi i dokładności. Oczywiście to nie jest najbardziej ambitny projekt, z którym możecie się zmierzyć w kuchni. Ale może warto zacząć od niego. Chleb nabity na patyk, podgrzany nad ogniskiem – brzmi dziś archaicznie, ale muszę się przyznać, że to była jedna z najlepszych kanapek mojego dzieciństwa.

Grzanka musi być zjedzona od razu po przygotowaniu. Ciepła, z roztapiającym się masłem, dżemem, serem, polana strużką oliwy, z rozgniecionym dojrzałym pomidorem i listkiem bazylii – to kwintesencja prostego jedzenia.

DSC_0106

PESTO SZPINAKOWE NA GRZANCE 

kilka kromek chleba

120 g świeżego szpinaku

60 g parmezanu lub innego twardego sera (użyłam Pecorino Romano)

20 g łuskanego słonecznika (w oryginale orzeszki pini)

1 łyżka soku z cytryny

2 łyżki oliwy z oliwek

sól

świeżo mielony pieprz

ząbek czosnku

kilka kulek mini mozzarelli

 

Umyty i osuszony szpinak wrzucamy do miski blendera razem z serem, słonecznikiem, cytryną i miksujemy na gładką masę. Pod koniec miksowania dodajemy oliwę oraz pieprz i sól do smaku.

Kromki chleba umieszczamy w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180ºC (lub na suchej patelni na średnio rozgrzanym palniku) i podpiekamy chwilę. Następnie chleb wyjmujemy, smarujemy przekrojonym ząbkiem czosnku, smarujemy pesto, kładziemy kawałki mozzarelli i ponownie zapiekamy kilka minut.

Tak przygotowane grzanki świetnie komponują się również z oliwkami lub pomidorami.

Smacznego:)

DSC_0099

DSC_0102

DSC_0105


Leave a comment

Wesołych Świąt!

Wszystkim Czytelnikom bloga życzę Radosnych i Spokojnych Świąt!

Ajka

DSC_0110

 


Leave a comment

Prezent od serca: ręcznie robione trufle czekoladowe

DSC_0096

DSC_0108Jeśli firma kurierska wciąż nie dowiozła Wam zamówionego prezentu dla kogoś bliskiego, a księgarnia internetowa poinformowała o wyczerpanym nakładzie wypatrzonej książki, pamiętajcie, że wciąż macie szansę na wręczenie niebanalnego prezentu.

Tym podarkiem mogą być własnoręcznie wykonane ciasteczka, dżemy albo chutney.

Mogą być też ręcznie robione trufle. Z gorzkiej i ciemnej jak noc czekolady, z dodatkiem ulubionego alkoholu. Ich przygotowanie nie zajmie Wam więcej niż 40 minut, a radość na twarzy obdarowanej osoby będzie w tym przypadku bezcenna:)

DSC_0100TRUFLE CZEKOLADOWE Z RUMEM

/przepis na ok. 40 trufli/

3 tabliczki gorzkiej czekolady (2 o zawartości 70% kakao, 1 o zawartości 90% kakao)

200 ml śmietanki 30%

1 łyżka zimnego masła

2 łyżki rumu

kakao i garść posiekanych orzechów włoskich do obtoczenia trufli

 

Czekoladę łamiemy na małe kawałki. Śmietankę podgrzewamy w rondelku i gdy będzie bardzo gorąca dodajemy do niej czekoladę. Mieszamy, aż masa będzie jednorodna i gładka. Następnie dodajemy masło, mieszamy do połączenia się z masą, na końcu wlewamy rum.

Rondelek wstawiamy na 20-30 minut do zamrażalnika, by czekoladowa masa stężała (ale nie zastygła na kamień). Po tym czasie wyjmujemy rondelek z zamrażalnika, nabieramy łyżeczką małe porcje masy i ręcznie formujemy okrągłe trufle. Część trufli obtaczamy w kakao, pozostałą część w orzechach. Przed wręczeniem/skonsumowaniem trufle chłodzimy w lodówce.

Smacznego:)

DSC_0103

P.S. Inspiracją dla truflowego szaleństwa był przepis z 1-ego numeru magazynu Kukbuk.

DSC_0106


Leave a comment

Co ma piernik do wiatraka, czyli piernikowe muffiny bez glutenu

DSC_0113

Dzisiejszy wpis dedykuję wszystkim, którzy nie mają czasu/ochoty/talentu, by spędzać w kuchni więcej niż 30 minut, a lubią słodkie. Może znajdą się wśród Was również tacy, którzy z konieczności lub wyboru są na bezglutenowej diecie. Jeśli preferujecie jednak słodkości na pszennej mące, to nic nie stoi na przeszkodzie, by trzy rodzaje mąk bezglutenowych zastąpić 2 szklankami mąki pszennej.

Muffinki dzięki dodatkom typu kardamon, imbir, cynamon i przyprawa do piernika są w klimacie świątecznym. Niestety zimy na Mazowszu nadal nie widać i na dodatek sakramencko duje. Gdy kończyłam zdjęcia do dzisiejszej sesji zaczął kropić deszcz…

Na pohybel nieprzyjaznej pogodzie zapraszam na pachnące Bożym Narodzeniem muffiny z piernikową nutą.

DSC_0098

DSC_0116

PIERNIKOWE MUFFINY BEZGLUTENOWE

/na 16 szt./

suche składniki:

1 szklanka mąki ryżowej

3/4 szklanki mąki kukurydzianej

1/4 mąki ziemniaczanej

1 łyżeczka proszku do pieczenia

1/2 szklanki cukru trzcinowego

1/2 szklanki posiekanych orzechów włoskich

garść imbiru kandyzowanego, drobno posiekanego

1/2 tabliczki gorzkiej czekolady, posiekanej

1 łyżeczka cynamonu

1/2 łyżeczki mielonego kardamonu

1 łyżeczka przyprawy do piernika

mokre składniki:

1 szklanka mleka

1/2 szklanki oleju

2 jajka

 

Suche składniki mieszamy w misce. W drugiej misce łączymy mokre składniki. Suche składniki łączymy z mokrymi. Silikonowe foremki wykładamy papierowymi papilotkami i nakładamy ciasto do 3/4 wysokości foremek. Muffiny pieczemy ok. 20-25 minut w temperaturze 190ºC.

Smacznego:)

DSC_0124

DSC_0121

DSC_0112

DSC_0119


Leave a comment

Bezglutenowe brownie z suszonymi śliwkami

DSC_0111

Eksperymentuję z bezglutenowymi ciastami. Mieszam mąkę ryżową, ziemniaczaną, czasem kukurydzianą z różnymi dodatkami i często jestem zaskoczona smakiem ciasta bez dodatku mąki pszennej. Od jakiegoś czasu mój Brat jest na diecie bezglutenowej, więc gdy w niedzielę wpada do Rodziców, tym sposobem ma coś słodkiego do kawy.

Dzisiaj serwujemy kolejny wynalazek. Mocno czekoladowe brownie z dodatkiem suszonych śliwek. Bezglutenowe ciasto w sam raz na świąteczny stół. Taki mały czekoladowy wyłom w staropolskiej tradycji. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu:)

DSC_0110

BEZGLUTENOWE BROWNIE Z SUSZONYMI ŚLIWKAMI

200 g gorzkiej czekolady (70% kakao)

200 g masła

3 jajka

100 cukru trzcinowego

1 łyżeczka esencji waniliowej

50 g mąki ryżowej

50 g mąki kukurydzianej

50 g mąki ziemniaczanej

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

szczypta soli

100 g suszonych śliwek

szklanka mocnej czarnej herbaty

 

Masło rozpuszczamy w rondelku na bardzo małym ogniu. Następnie dodajemy do niego czekoladę posiekaną na drobne kawałki i mieszamy całość aż powstanie jednolita masa. Śliwki kroimy w paseczki, wkładamy do miseczki i zalewamy gorącą herbatą. Wszystkie trzy rodzaje mąki przesiewamy i łączymy w osobnej misce z proszkiem do pieczenia.

W osobnej misce miksujemy jajka z cukrem oraz esencją waniliową, po czym do masy dodajemy roztopioną czekoladę z masłem. Miksujemy całość. Do masy dodajmy mąkę, sól oraz odsączone śliwki. Całość ponownie miksujemy. Masę przelewamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy przez ok.  25 minut w piekarniku rozgrzanym do temperatury 170ºC.

Smacznego:)

DSC_0098

DSC_0123

DSC_0102

DSC_0112

DSC_0118


2 Comments

Kochaj albo rzuć. Śledzie z oliwkami, kaparami i suszonymi pomidorami

DSC_0096

Można je kochać miłością bezwarunkową lub szczerze nienawidzić.

Śledzie.

Do niedawna należałam do tej grupy, która nie cierpi śledzi. Pod jakąkolwiek postacią i w jakimkolwiek towarzystwie. Pamiętam, że mojego ostatniego śledzia zjadłam jakieś 15 lat temu w Holandii i to tylko dlatego, by “zaliczyć” kolejną atrakcję turystyczną. Śledź był świeżutki, kruchy, solony, wyjęty prosto z beczki na ryneczku gdzieś pod Amsterdamem. Jadłam go na sposób niderlandzki, czyli odchylając głowę do tyłu i trzymając nieszczęsnego śledzia (bez głowy:)) za ogon odgryzałam kawałek po kawałku kruchą, delikatną rybę. Moja przyjaciółka Kamila będzie  wiedziała o czym mówię, bo towarzyszyła mi podczas tego procederu:)

Wówczas, w Holandii, obiecałam sobie, że nie zjem więcej śledzia, by… nie zepsuć sobie wspomnienia cudownego smaku tamtej ryby.

Postanowienia postanowieniami, tymczasem w zeszłym roku o tej porze (a dokładnie w Wigilię A.D. 2013) coś mi się poprzestawiało w głowie i w kubkach smakowych. Spróbowałam podczas wigilijnej wieczerzy śledzia z dodatkiem kurdybanka. Coś zaskoczyło, bardzo mi zasmakował ów śledź i od tej pory przeskoczyłam na drugą stronę śledziowej barykady. Pokochałam tę rybę miłością godną świeżo nawróconej fanki diety śledziowej.

Przygotowałam dla Was przepis, który z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom śródziemnomorskich produktów. Mowa o śledziach z zielonymi oliwkami, kaparami i suszonymi pomidorami. Wystarczy kilka dni, by w zamkniętym słoiku przemacerowały się z dodatkiem ziół, przypraw oraz oliwy połączonej z olejem rzepakowym. Pycha! Kocham śledzie, a Wy?:)

DSC_0099

DSC_0114

ŚLEDZIE Z OLIWKAMI, KAPARAMI I SUSZONYMI POMIDORAMI

/porcja dla 2-3 osób/

1 opakowanie śledzi à la matias

1 średnia cebula

2-3 ząbki czosnku

8-10 dużych zielonych oliwek

łyżeczka kaparów

5-6 suszonych pomidorów

garść ziarenek kolorowego pieprzu

1 płaska łyżeczka ziół prowansalskich

2-3 małe listki laurowe

1/2 szklanki oliwy

1/2 szklanki oleju rzepakowego (nierafinowanego)

odrobina soli morskiej i pieprzu mielonego

 

Śledzie płuczemy pod bieżącą wodą, wkładamy do miski i zalewamy wodą, aby przez kilka godzin straciły nadmiar soli (można zostawić je w lodówce na noc).  Następnie śledzie kroimy na małe kawałki, cebulę kroimy w piórka, a czosnek w cienkie plasterki. Oliwki i pomidory kroimy w plastry.

W misce mieszamy pokrojone oliwki, pomidory, cebulę, czosnek oraz kapary. Dodajemy do nich zioła prowansalskie, ziarenka pieprzu, liście laurowe, posypujemy do smaku pieprzem i solą, mieszamy całość. Na dnie słoika umieszczamy mieszankę warzywno-ziołową, na niej układamy po kilka kawałków śledzi, następnie znowu mieszankę warzywno-ziołową i tak dalej, aż do wykończenia składników. Oliwę łączymy z olejem i zalewamy nimi zawartość słoika. Śledzie umieszczamy w lodówce na 4-5 dni, by przemacerowały się. Co jakiś czas można wstrząsnąć słoikiem, by mieć pewność, że oliwa i olej dotarły do wszystkich miejsc i składniki pływają w zalewie.

Smacznego:)

DSC_0104P.S. Aby skrócić czas przygotowania, możecie ewentualnie użyć śledzi w oleju, których nie trzeba płukać, ponieważ są już pozbawione soli.

DSC_0111

DSC_0107