gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Z cyklu: leniwe weekendowe śniadania. Zapiekany omlet à la caprese

Nie wyobrażam sobie, by w mojej lodówce zabrakło jajek na sobotnie czy niedzielne śniadanie. Jajka jak chleb. W weekend muszą być. W tygodniu jadamy nieskomplikowaną i niewymagającą w przygotowaniu owsiankę z orzechami, bakaliami i owocami, które akurat mamy pod ręką. W dni, kiedy nie jadę do biura, gotuję dla siebie kaszę jaglaną na słodko. A dla Zuzy płatki jaglane na wodzie z dodatkiem domowego jogurtu i owocowego musu.

Ale gdy nadchodzi weekend, otwieram lodówkę i zastanawiam się w jakiej formie tym razem podać jajka. Podobno dorosły zdrowy człowiek w ciągu dnia może zjeść nie więcej niż dwa jajka. My nadrabiamy w weekend te ilości. Jajecznice, omlety, zapiekane jajka najczęściej nie mieszczą się w dietetycznych wytycznych dla dorosłego zdrowego człowieka;)

Wiosna skapitulowała. Zima nie  chce sobie pójść. W kuchni na parapecie uprawiam szczypiorek, bazylię i natkę pietruszki. I z tęsknoty za ciepłymi dniami gotuję potrawy, które mają w składzie śródziemnomorskie ingrediencje i pachną latem. Pójdźcie też tym tropem i sprawcie sobie na weekendowe śniadanie zapiekany omlet z dużą ilością natki, oliwek, pomidorków i mozzarelli. Może zima sobie pójdzie, gdy poczuje jak pachnie nasze niedzielne śniadanie..?

ZAPIEKANY OMLET A LA CAPRESE

/porcja dla 2 osób/

5 jajek z wolnego wybiegu

2-3 plastry suszonych pomidorów w oliwie

garść zielonych oliwek (użyłam nadziewanych papryką)

5-6 małych kulek mozzarelli

1/2 pęczka natki pietruszki

garść listków bazylii

1 łyżeczka suszonego oregano

1 łyżka sera permigiano regano lub innego typu parmezan

1/2 łyżeczki oleju rzepakowego

1/2 łyżeczki masła

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160ºC. Patelnię z olejem i masłem rozgrzewamy na średnim ogniu.

Żółtka oddzielamy od białek. Natkę i bazylię drobno siekamy. Suszone pomidory kroimy w paseczki, oliwki w plasterki, a mozzarellę w kosteczkę. Wszystkie składniki oprócz żółtek i sera permigiano regano przekładamy do miski z żółtkami. W osobnej misce ubijamy mikserem białka i dodajemy je do żółtek z warzywami i mozzarellą. Mieszamy i przelewamy na rozgrzaną patelnię. Omlet smażymy na średnim ogniu przez około 5 minut. Następnie patelnię przekładamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy kolejne 15-20 minut.

Zapieczony omlet posypujemy startym serem permigiano regano, możemy też posypać listkami świeżej bazylii.

Smacznego:)

Advertisements


Leave a comment

Ale pasztet! Wegetariański pasztet z fasoli, suszonych pomidorów i natki pietruszki

Nie pytajcie mnie czy potrafię upiec pasztet. Nigdy nie próbowałam, choć za każdym razem, gdy składamy wizytę wujkowi Felkowi po cichutku knuję, by porwać się na taki wytrawny wypiek. Bo wujek Felek jest mistrzem kulinarnym w swym jednoosobowym gospodarstwie domowym. Dziś na emeryturze, od kilku lat wdowiec, przy okazji naszych wizyt raczy nas specjałami domowej roboty i potrafi o tym porywająco opowiadać. O tym, jak robi grzybki w zalewie, jak klei i mrozi pierogi, jakie wychodzą mu ogóreczki kiszone. I wreszcie, jak starannie wybiera składniki do świątecznego pasztetu, a potem kręci przez maszynkę do mięsa i ładuje do foremek, a te wjeżdżają z impetem do piekarnika. I, co mnie wcale nie dziwi, efekt jest znakomity, zajadamy się tym pasztetem biesiadując i rozmawiając przy stole.

Nie upiekłam jak dotąd pasztetu. Nużą mnie te wszystkie czynności związane z przygotowaniem kilku rodzajów mięsa, a potem niekończące się przepuszczanie przez maszynkę… Horror! Poszłam na skróty i upiekłam pasztet wegetariański. Proporcje składników wystarczają na jedną klasyczną blaszkę. Nie licząc namaczania fasoli przez całą noc, a później jej gotowania, cała operacja trwała nieco ponad godzinę. A efekt smaczny i etycznie czysty jak łza.

WEGETARIAŃSKI PASZTET Z FASOLI, SUSZONYCH POMIDORÓW I NATKI PIETRUSZKI

/wg przepisu z magazynu Weranda Country, nr 4 (71)/2017, z moimi niewielkimi modyfikacjami/

2,5 szklanki drobnej białej fasoli

1/2 średniego selera

1 mała pietruszka

2 średnie czerwone cebule

7-8 suszonych pomidorów w zalewie

4 średnie jajka

2 ząbki czosnku

1/2 pęczka natki pietruszki

sól himalajska

pieprz kolorowy świeżo mielony

1 płaska łyżeczka ulubionych ziół, np. oregano, tymianku

olej rzepakowy lub oliwa z oliwek

 

Fasolę przekładamy do garnka, zalewamy świeżą wodą i namaczamy przez całą noc. Następnie gotujemy ją do miękkości.

Pietruszkę i selera ścieramy na tarce o dużym oczku. Czosnek wyciskamy przez wyciskarkę, cebulę drobno siekamy, podsmażamy na oleju/oliwie, następnie dodajemy starte selera i pietruszkę i smażymy 3-4 minuty na średnim ogniu. Następnie do blendera przekładamy 2 szklanki fasoli, dodajemy posmażone warzywa i czosnek, posiekane plasterki pomidorów i posiekaną  natkę. Miksujemy całość na jednolitą masę. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Dodajemy pozostałą fasolę, wbijamy jajka, mieszamy drewnianą łyżką i przekładamy do formy do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia lub wysmarowanej oliwą i wysypanej bułką tartą.

Pasztet pieczemy około 50 minut w temperaturze 180ºC (termoobieg). Pasztet wyjmujemy z foremki i kroimy, gdy całkowicie ostygnie.

Smacznego:)


2 Comments

Nie tylko dla gości, czyli wytrawna tarta z kozim serem

dsc_4677

Wytrawna tarta to świetny pomysł na niebanalny obiad, zwłaszcza wówczas, gdy spodziewamy się gości. Kruchy spód możemy przygotować w wersji klasycznej, ale możemy też zaszaleć z dodatkami: wzbogacając kruche ciasto aromatycznymi ziołami lub różnymi rodzajami sera. Jeśli goście nie jadają mięsa, to wybór wegetariańskich dodatków jest ogromny: do farszu dodajemy warzywa, suszone pomidory, sery. Na to obowiązkowo masa jajeczna, chwila pieczenia i mamy pyszny i efektowny obiad.

A jeśli po wizycie zostanie Wam trochę tarty, to z powodzeniem możecie ją zjeść na śniadanie (odgrzewając ją na suchej teflonowej patelni na małym ogniu) albo zabrać na piknik (wersja na zimno, choć raczej nie o tej porze roku:)). Tak czy siak, zachęcam Was do eksperymentowania.

dsc_4687

WYTRAWNA TARTA Z KOZIM SEREM, SUSZONYMI POMIDORAMI I CUKINIĄ

na kruche ciasto:

175 g mąki pszennej

½ kostki zimnego masła

25 g startego sera grana padano

3 łyżki wody

gałązka świeżego tymianku lub 2 łyżki suszonego

¼ łyżeczki soli himalajskiej

na farsz:

7-8 suszonych pomidorów w oleju

1 opakowanie sera feta

1 małe opakowanie rolady koziej

1 mała cukinia

1 mała cebula

2 ząbki czosnku

tymianek otarty z 1/2 gałązki lub 1 łyżeczka suszonego tymianku

2 średnie jajka

200 ml śmietany 18%

100 ml jogurtu greckiego typu light

sól i pieprz

oliwa

 

Mąkę i sól przesiewamy na stolnicę, dodajemy masło, starty ser, suszony tymianek i wodę. Zagniatamy ciasto, owijamy w folię spożywczą i odkładamy do lodówki na 1h.

Cebulę drobno siekamy, cukinię kroimy w półplasterki i podsmażamy je na oliwie 5-6 minut (aby cukinia pozostała jędrna).

W misce ubijamy jajka ze śmietaną, jogurtem greckim i posiekanym drobno czosnkiem. Przyprawiamy do smaku pieprzem (nie solimy, gdyż feta jest wystarczająco słona). Odstawiamy.

Ciasto wyjmujemy z lodówki, formę do pieczenia smarujemy odrobiną masła i wykładamy na nią ciasto. Widelcem nakłuwamy ciasto, które następnie wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 190ºC. Pieczemy ok. 15 minut, aż nabierze złocistej barwy. Studzimy na kuchennej kratce.

W międzyczasie pomidory kroimy w paseczki, fetę rozdrabniamy i łączymy z roladą kozią. Sery wraz z pomidorami i podsmażoną cukinią przekładamy do miski. Dodajemy tymianek i pieprz do smaku.

Na podpieczony spód tarty układamy mieszankę serów, cukinii i pomidorów. Całość zalewamy masą jajeczną i wstawiamy na ok. 25-30 minut do piekarnika nagrzanego go temperatury 190ºC, aż farsz się zetnie i będzie złocisty.

Smacznego:)

dsc_4694


Leave a comment

Sezonowo. Tarta ze szparagami, ricottą i suszonymi pomidorami

DSC_5467

Na początku maja pojawiają się te importowane. Zwykle przyjeżdżają z Hiszpanii i szczerze mówiąc daleko im do tego właściwego smaku. W połowie maja na rynek trafiają polskie. Białe i zielone, te ostatnie to moje ulubione. Szparagi, bo o nich mowa. Kiedyś synonim luksusu na talerzu i źródło dodatkowego, wakacyjnego zarobku Polaków wyjeżdżających na saksy do Niemiec.

Dziś szparagi można kupić nawet w zwykłej budzie z warzywami. I bardzo dobrze, bo są zdrowe, pełne witamin i mikroelementów. Wśród wielu zalet tego wysmukłego warzywa trzeba wymienić przede wszystkim to, iż wykazują działanie antynowotworowe, dobrze wpływają na rozwój płodu, wspomagają pracę nerek, wzmacniają skórę, włosy i paznokcie, wspierają pracą układu pokarmowego. A przy tym mają bardzo mało kalorii, tylko 18 w 100 gramach:)

Jedzmy więc szparagi, póki sezon na nie trwa. Dzisiaj proponuję podać je w wytrawnej tarcie w towarzystwie suszonych pomidorów i ricotty.

DSC_5477

DSC_5462

TARTA ZE SZPARAGAMI, RICOTTĄ I SUSZONYMI POMIDORAMI

/porcja dla 4 osób/

na kruchy spód:

1,5 szklanki mąki pszennej

1/2 kostki zimnego masła

1 żółtko

1 łyżeczka soli

1-2 łyżki zimnej wody

na farsz:

1 pęczek zielonych szparagów

2 duże jajka

5-6 plasterków suszonych pomidorów w zalewie

1/2 szklanki śmietany 18%

1/2 szklanki jogurtu greckiego light

1 opakowanie ricotty

1/4 szklanki startego sera grana padano

sól, pieprz

łyżka ulubionych ziół (np. bazylia, oregano)

odrobina masła do wysmarowania formy

 

Przygotowujemy kruche ciasto: na stolnicę przesiewamy mąkę, dodajemy pokrojone na kawałeczki masło, żółtko, sól, wodę i szybko zagniatamy ciasto. Owijamy ciasto w folię spożywczą i umieszczamy w lodówce na 1h.

Szparagi myjemy, odrywamy zdrewniałe końcówki i dzielimy każdego szparaga na mniejsze kawałki. Pomidory kroimy w paseczki.

W misce umieszczamy śmietanę, jogurt, oba sery, wbijamy jajka i dodajemy przyprawy i zioła. Całość dokładnie mieszamy.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 190°C. Ciasto wyjmujemy z lodówki, rozwałkowujemy i wylepiamy nim żaroodporną formę wysmarowaną masłem. Podpiekamy spód przez ok. 15 minut lub do zezłocenia wierzchu. Następnie wyjmujemy ciasto z piekarnika, lekko studzimy, po czym wylewamy masę jajeczno-serową. Na wierzchu układamy szparagi i kawałki suszonych pomidorów. Tartę pieczemy ok. 25-30 minut w temperaturze 190°C (termoobieg).

Smacznego:)

DSC_5474

DSC_5466


1 Comment

Niespieszna codzienność i błyskawiczne obiady. Makaron pełnoziarnisty z sosem z gorgonzoli i jogurtu, ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

DSC_5189

Nasze dni mijają niespiesznie, z pozoru bardzo do siebie podobne. Zuza zwykle budzi się po 7. rano, powierci się, zje i jest gotowa na podbój świata. Poranne mycie i przewijanie zastaje nas w okolicach godziny 8. Później spacery na rękach, zabawy na naszym podłogowo-kocykowym placu zabaw, leżenie na brzuszku i ćwiczenie mięśni. I czas na krótką drzemkę. Czasem uda się jej pospać dłużej, innym razem tylko chwilę.

Najbardziej lubimy słoneczne, bezwietrzne dni, gdy można wystawić wózek na taras lub wyjść do ogrodu. Zuzka śpi wtedy nawet 3 godziny i nic (nawet domagający się uwagi Ozzy, natrętnie trykający nosem w kostki, by rzucać mu szyszki) nie jest w stanie jej zbudzić. Swoją drogą to fenomen, że Zuzię śpiącą w domu budzi każdy głośniejszy dźwięk, a na polu nie jest w stanie zbudzić jej przelatująca nad głową kawalkada helikopterów…

Choć mieszkamy na naszym dopieszczonym (dzięki 3-letnim wysiłkom mojego nieocenionego Taty) poddaszu niewiele ponad pół roku, to dzięki spacerom z Zuzką na rękach niemal na pamięć znam fakturę drewna na sosnowej podłodze i słupach podtrzymujących strop. A one są pełne rysunków. Na słupie w sypialni ktoś, kto ma choć odrobinę wyobraźni, dostrzeże zebrę i przyczajonego krokodyla, a po drugiej stronie roześmianego, trochę nierozgarniętego misia. Na podłodze zaś zobaczy uśmiechniętego od ucha do ucha Sida leniwca z Epoki lodowcowej. A w salonie wpatrując się w podłogę natrafi na rysunki sęków i słojów układających się w oblicza ufoludków. Kocham drewno nie tylko za to, że pozwala stworzyć we wnętrzu atmosferę i wrażenie przytulności, ale również za to, że kreuje tysiące wzorów, które każdy może interpretować na swój sposób. Nosząc Zuzkę na rękach wyobrażam sobie, że jak podrośnie i będzie już mówić, urządzimy sobie zabawy w zgadywanki-znajdowanki wzorów i faktur w drewnie.

Dzień jest długi, ale czasu na gotowanie jest jak na lekarstwo. Gdy moi Rodzice pomagają mi w bawieniu naszego małego Szkraba, a ja staję przy wyspie kuchennej, wybieram proste i szybkie przepisy. Dzisiaj sztuką jest zrobić smaczny obiad w pół godziny. Kierując się tą zasadą wymyśliłam prosty sos serowo-jogurtowy z dodatkami, który świetnie komponuje się ze zdrowym, pełnoziarnistym makaronem.

DSC_5314

MAKARON PEŁNOZIARNISTY Z SOSEM Z GORGONZOLI I JOGURTU Z DODATKIEM SZPINAKU I SUSZONYCH POMIDORÓW

/porcja dla 4 osób/

1 opakowanie makaronu pełnoziarnistego (użyłam świderków Lubelli)

1 duża cebula

1 ząbek czosnku

1 opakowanie sera gorgonzola (łagodnego)

1 mały kubeczek jogurtu greckiego light

1 opakowanie świeżego szpinaku baby (200 g)

5-6 suszonych pomidorów w oliwie

olej ryżowy

pieprz, sól

 

Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy, podsmażamy na oleju na rozgrzanej dużej patelni. Gdy zezłocą się, dodajemy posiekany szpinak i całość podsmażamy na małym ogniu do czasu, aż szpinak zwiędnie.

Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie. Odcedzamy i odstawiamy.

Na patelnię ze szpinakiem wrzucamy pokrojone w paseczki suszone pomidory, dodajemy pokruszoną gorgonzolę i mieszamy całość podgrzewając na małym ogniu. Gdy ser się rozpuści, dodajemy jogurt grecki i mieszamy całość do całkowitego połączenia składników. Makaron polewamy sosem i podajemy natychmiast.

Smacznego:)

DSC_5194


Leave a comment

Wspomnienie greckich wakacji i tapenada z bakłażana, suszonych pomidorów i koziego sera

poros_ (4)

Ostatnio odwiedzili nas znajomi z Dolnego Śląska, którzy przez jakiś czas mieszkali w Grecji. Nie są to częste spotkania, ale zawsze bardzo miłe i intensywne. Trzy lata temu Ania i Kamil gościli nas w swoim ateńskim domu, a my korzystaliśmy pełnymi garściami z uroków tego śródziemnomorskiego kraju. Kilka dni spędzonych w Grecji pozwoliło nam nacieszyć się słońcem, ciepłym morzem, tamtejszym przyjaznym klimatem i oczywiście zwiedzić Ateny oraz bliższe i dalsze okolice. To był czas, gdy zza winkla dopiero nieśmiało wyzierał grecki kryzys, lecz turystyka nadal kwitła, a i sami Grecy mieli się dobrze.

DSC_0475

Nie sposób nie wspomnieć o tamtejszej śródziemnomorskiej kuchni. Zajadaliśmy się greckimi specjałami: souvlakami, mousaką, grillowanym ser haloumi, pitą prosto z pieca i wieloma innymi pysznościami. Genialny smak greckich pomidorów, oliwek i lokalnej oliwy wciąż mam w swojej “kulinarnej” pamięci. Tam określenie “proste jedzenie” nabiera właściwego znaczenia…

DSC_0476

Dziś zapraszam Was na wegetariańską pastę do chleba zwaną tapenade. Każdy może sobie wyczarować kawałek Grecji w swojej kuchni.

A na deser garść zdjęć z naszego wyjazdu sprzed trzech lat: z Aten, przylądka Sunion, Peloponezu i wyspy Poros. I oczywiście pozdrawiamy serdecznie naszych greckich przewodników: Aneczkę i Kamila :)

tapenade_01

tapenade_02

TAPENADA Z BAKŁAŻANA, SUSZONYCH POMIDORÓW I KOZIEGO SERA

1 mały bakłażan

4-5 plasterków suszonych pomidorów w oliwie

100 g koziego sera

5-6 dużych zielonych oliwek

2 ząbki czosnku

2-3 gałązki oregano

oliwa

pieprz, sól

 

Bakłażana kroimy w plastry, oprószamy solą, pozostawiamy na kwadrans, by puścił soki, które następnie spłukujemy pod bieżącą wodą. Osuszamy bakłażana, przekładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, skrapiamy oliwą i pieczemy ok. 15 minut w temperaturze 200ºC.

W blenderze rozdrabiamy suszone pomidory, kozi ser, oliwki, czosnek i ostudzonego bakłażana pokrojonego na małe kawałki. Podczas blendowania dodajemy łyżkę oliwy (lub więcej w zależności od konsystencji), posiekane oregano oraz pieprz i sól do smaku.

Tapenadę przekładamy do miseczki i używamy do smarowania chleba. Pastę można przechowywać w lodówce max. 3-4 dni.

Smacznego:)

tapenade_03

tapenade_04

tapenade_05

akropol_atenyAkropol

DSC_0013Targ rybny w Atenach

DSC_0017

przyladek sunion_01Przylądek Sunion

przyladek sunion_02

kanal korynckiKanał Koryncki

poros_ (1)

koryntKorynt

poros_ (5)na Wyspie Poros

nafplio_peloponez_01Nafplio na Peloponezie

poros_ (3)na Wyspie Poros

poros_ (2)
DSC_0021

DSC_0029


3 Comments

Nieskomplikowany obiad na letni dzień, czyli spaghetti z pesto rosso, kurkami i suszonymi pomidorami

spaghetti_pesto rosso_kurki_03

Letnie, upalne dni wymuszają w mojej głowie pomysły na proste dania. Takie, które nie wymagają zbyt wielu pochłaniających czas i uwagę czynności. Są to zwykle potrawy, których przygotowanie zajmuje nie więcej niż pół godziny. Coś obiorę, coś posiekam, coś zmiksuję:) Do tego dochodzi kilkanaście minut na ugotowanie i mamy szybki, nieskomplikowany obiad.

Do takich ekspresowych potraw wyśmienicie nadają się makarony. A bohaterem dzisiejszego wpisu jest pełnoziarniste spaghetti (obowiązkowo ugotowane al dente) z pesto rosso i moimi ulubionymi grzybami, czyli kurkami. Co do kurek, to przygotujcie się na nowe posty z tymi pysznościami w roli głównej: w kolejce czeka omlet i cannelloni zapiekane pod mozzarellą.

Ech, lato… nie odchodź zbyt szybko! ;)

spaghetti_pesto rosso_kurki_02

PEŁNOZIARNISTE SPAGHETTI Z PESTO ROSSO, KURKAMI I SUSZONYMI POMIDORAMI

/porcja dla 2 osób/

1/2 opakowania spaghetti pełnoziarnistego

1/2 słoiczka pesto rosso (czerwonego, na bazie suszonych pomidorów)

szklanka kurek, oczyszczonych i umytych

1 średnia cebula

1 ząbek czosnku

1/2 łyżeczki ziół prowansalskich

3-4 plastry suszonych pomidorów w oliwie

garść pestek słonecznika

kawałek parmezanu

oliwa

pieprz, sól

 

Cebulę i czosnek siekamy drobno i podsmażamy 3-4 minuty na łyżce oliwy dodając zioła. Kurki osuszamy, kroimy na drobne kawałki i dodajemy do cebuli z czosnkiem, dusimy do miękkości. Pod koniec dodajemy do smaku pieprz i odrobinę soli (pamiętając, że parmezan jest słony).

Słonecznik prażymy na złoto na suchej patelni.

Gotujemy wodę na spaghetti. W tym czasie kroimy pomidory na drobne kawałki, wrzucamy do miseczki i łączymy z pesto oraz łyżką startego parmezanu. Do masy dodajemy usmażone kurki.

Gdy spaghetti jest gotowe, przekładamy je do dużej miski (najlepiej lekko ogrzanej w piekarniku), dodajemy pesto i łączymy oba składniki w taki sposób, by pesto oblepiło makaron. Spaghetti przekładamy na talerze, posypujemy resztą startego parmezanu i pestkami słonecznika.

Smacznego:)

spaghetti_pesto rosso_kurki_01

spaghetti_pesto rosso_kurki_04