gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Klęska urodzaju i pikantny ketchup z cukinii z dodatkiem wędzonej papryki

Od kiedy zostaliśmy podmiejskimi ogrodnikami i zaszaleliśmy z sadzonkami cukinii, niemal co drugi dzień to warzywo ląduje na naszych talerzach. Nie myślałam, że cukinia jest takim wszechstronnym warzywem, choć w potrawach zwykle gra drugoplanową rolę. Ale to rola charakterystyczna (a raczej charakterna) i niewątpliwie należą się jej wielkie brawa.

Tylko w zeszłym tygodniu przyrządziłam pizzę z pesto, cukinią i salami, cukiniowe spaghetti, pulpeciki z mielonego indyka i cukinii, a chcąc wykorzystać napoczęty koncentrat pomidorowy zrobiłam ketchup z cukinii z wędzoną papryką, papryczką chilli i ziołami. Dla S. do pojemniczka pakuję kuskus z cukinią, natką, cebulką i ziołami, a gdy upał zelżeje nagrzewam piekarnik, w którym lądują cukinie faszerowane kaszą, fetą i ziołami. Cukinię upycham też (a jakże!) do zuzinych obiadków, chociażby dodając ją do pełnoziarnistego spaghetti z sosem ze świeżych pomidorów i mozzarellą albo zupy brokułowej. A w planach mam “dla dorosłych” pikle z cukinii i dawno nie przyrządzane ratatouille. Wygląda na to, że lipiec sponsoruje literka C, jak cukinia;) No cóż, wygrażałam się, że tym warzywem będę katować rodzinę…

Ketchup z cukinii, który jest bohaterem dzisiejszego wpisu to prawdę mówiąc wariacja w temacie ajvara. Cukinia jest tutaj co prawda bazą, ale przez to, że jest delikatna w smaku, koncentrat pomidorowy, czosnek, cebula i przyprawy sprawiają, że jest przez nie zdominowana. I w sumie wszystkim wychodzi to na dobre. Pajda świeżego chleba posmarowana łagodną pastą z fasoli i orzechów włoskich (o tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2017/01/05/alternatywa-dla-pasztetu-czyli-weganska-pasta-z-bialej-fasoli-orzechow-wloskich-i-czosnku/ ) i rzeczonym ketchupem smakuje wyśmienicie. Spróbujcie:)

PIKANTNY KETCHUP Z CUKINII Z WĘDZONĄ PAPRYKĄ

/przepis pochodzi z magazynu Weranda Country nr 10 (53) październik 2015, z moimi modyfikacjami/

1 duża cukinia

1 duża cebula (użyłam czerwonej)

3 ząbki młodego czosnku

1/2 papryczki chilli

1/2 dużego słoiczka koncentratu pomidorowego (100g)

2 łyżeczki cukru trzcinowego

3 łyżki białego octu winnego

1/2 łyżeczki ostrej papryki

1/2 łyżeczki wędzonej papryki

1/2 łyżeczki oregano

1/2 łyżeczki ziół prowansalskich

1 ziele angielskie

1 liść laurowy

sól i pieprz do smaku

olej rzepakowy

 

Cukinię ścieramy na tarce o grubym oczku. Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy, po czym wrzucamy wraz z liściem laurowym i zielem angielskim na rozgrzaną patelnię z łyżką oleju. Podsmażamy 3-4 minuty, dodajemy startą cukinię i dusimy pod przykryciem ok. 15-20 minut, aż cukinia rozpadnie się.

Następnie dodajemy posiekaną papryczkę chilli (jeśli nie lubicie zbyt pikantnych dań, usuńcie większość nasion). Wyjmujemy liść laurowy i ziele angielskie, dodajemy koncentrat pomidorowy, ocet winny, cukier, oba rodzaje papryki i zioła. Dusimy kolejne 25-30 minut. Na koniec doprawiamy pieprzem i odrobiną soli. Tak przygotowany ketchup możemy podać do wędlin lub smarować nim chleb.

Smacznego:)

Advertisements


2 Comments

O puceniu oscypka i innych przyjemnościach, czyli sałata juhasa z burakami i oscypkiem

W Tatrach w szałasie spędzałem całe lato. To się szło wiosną, a wracało, jak pierwszy śnieg przykurzył. Musisz doić, musisz paść i w nocy stać, jak niedźwiedź idzie. Chodził taki stary niedźwiedź, co zębów nie miał, do szopy wchodził i wybierał owce młode albo prosięta wyjadał w leśniczówce. Potem go odstrzelili, bo już stary był. Wolę niedźwiedzia jako wilka. Wilka bardziej się bałem, bo niedźwiedź chwyta jedną owcę i ucieka, a wilk bije na kupę. I dwadzieścia owiec zabije. Ja o owce się bał, a nie o siebie. Człowiek nie mógł się bać, szedł w otwarte karty.

Rano na bacówce sera się zjadło, zyntycy popiło. Rzepy się opiekło na watrze i bryndzą posypało. Dzwonki w nocy zadzwoniły, psy zaszczekały. Na wypasie to się ino leży, a nie śpi, czuwać trzeba. Być gotowym. Psy dobre trzeba było mieć, owczary. Moje to Dolina, Wierch i Ostroś, ten największy. Owce dawało się bacy na wypas. Baca dał za owce bundzu czy oscypka. Z bundzu bryndzę się zrobiło.

Nie ma owiec jednakowych, każda jest inna. Chłopy to poznają trzy pokolenia i po jakiej matce, i po jakiej babce, i po jakim baranie. Dobry juhas to do pięciuset owiec poznał. Każda owca ucho ma inne czy oko albo chód, albo posturę. Dziadek mnie tego nauczył, bo był z pokolenia bacą.

/Barbara Caillot Dubus, Aleksandra Karkowska Na Giewont się patrzy, Oficyna Wydawnicza Oryginały, Warszawa 2016/

Niezwykle towarzyska przedstawicielka gatunku;)

Co tam, gazdo w polityce?

Panocku, upuc se oscypka. Baco, chętnie, ino jak? Ano tak: umyj owcy wymiona (sic!), wydój ją. Gdy mleko będzie odpowiednio ciepłe (ok. 35-37ºC), pasowałoby teraz zaklagać mleko, czyli zakwasić dodając podpuszczkę.  Po tej operacji mleko się ścina, robi się na powierzchni skrzep (bundz), który po kawałku bierz w dłonie i ugniataj, coby wycisnąć serwatkę (która de facto jest kolejnym produktem pochodnym przy wyrobie oscypka, czyli żyntycą). Im dłużej będziesz wyciskał, tym lepiej, ser będzie smaczniejszy. Tak wyciśnięty ser trza kilka razy sparzyć gorącą wodą, by stał się miękki i elastyczny. Potem te gołki wsadź do rosołu, czyli solanki, a po kilkunastu godzinach wciśnij je w drewniane foremki do oscypków i umieść w bacówce pod powałą, by tam spokojnie się wędziły. Może to trwać nawet trzy tygodnie…

Proste to pucenie oscypka, nieprawdaż? A jakie smaczne!

Pucenie oscypka w Dolinie Kościeliskiej

Kulturowy wypas owiec na Rusinowej Polanie

P.S. Pamiętajcie, że od 14 lutego 2008 roku oscypek jest produktem regionalnym chronionym przez prawo Unii Europejskiej. Prawdziwy oscypek (nie mięsany) ma w składzie co najmniej 60% mleka owczego i nie więcej niż 40% mleka krowiego. I jest wytwarzany wyłącznie w czasie redyku, czyli od początku maja do października, gdy owce pasą się na zielonych podtatrzańskich holach.

 

 

SAŁATA JUHASA Z OSCYPKIEM, PIECZONYMI BURAKAMI I OLEJEM Z PESTEK DYNI

/porcja dla 2osób/

2 średnie buraki

10-12 plasterków oscypka

garść ulubionej sałaty

garść łuskanych orzechów włoskich

olej z pestek dyni lub lniany

świeżo mielony pieprz do smaku

 

Buraki myjemy, osuszamy, zawijamy w folię aluminiową i pieczemy w piekarniku przez ok. 1h w temperaturze 180ºC. Po ostudzeniu buraki kroimy na plastry.

Sałatę rozkładamy na talerzach, na niej kładziemy plastry buraków, oscypka, polewamy olejem, doprawiamy świeżo mielonym pieprzem i posypujemy orzechami włoskimi.

Smacznego:)


Leave a comment

Instagramowe żądze i drożdżowy placek z twarogiem i truskawkami

W ostatni weekend zobaczyłam na Instagramie obłędne zdjęcie drożdżówki z truskawkami i twarogiem i natychmiast zapałałam żądzą, by upiec podobne pyszności. S. wybierając się na sobotnie zakupy dostał listę, w której zapisałam kilka żelaznych punktów: masło (koniecznie Łaciate, moim zdaniem najlepsze na rynku), twaróg półtłusty i drożdże. O truskawkach nie musiałam mu przypominać, bo odkąd zaczął się na nie sezon, po każdej weekendowej wyprawie na brwinowskie targowisko, łubianka tych pysznych owoców trafia na nasz blat kuchenny.

Z truskawkami mamy pewien problem. Odkąd okazało się, że Zu jest uczulona na owoce drobno pestkowe (kiwi, maliny), unikam jak ognia podawania jej również truskawek. Z ciężkim sercem, ale lepsze wyrzuty sumienia niż kolejny nawrót wysypki na jej delikatnej skórze. Teraz, gdy robię całej naszej trójce mleczny koktajl, do kefiru dodaję banana dla Szkraba, a dla nas truskawki. Nasza dziewczynka sączy przez słomkę swoją porcję niemal jednym tchem, a my z S. z zakazaną truskawkową wersją przemykamy po kątach i pod skosami.

Ale wróćmy do drożdżówki. Uwiodła mnie. Ni mniej ni więcej, rzuciła na mnie urok. Poszperałam w Sieci, spojrzałam na przepisy, z których sama dotąd korzystałam, zerknęłam do jednego ze starszych wydań specjalnych Kukbuka i oto jest drożdżowy placek z truskawkowo-twarogowym wierzchem.

Maślany, pachnący. Idealny. Najlepszy jeszcze ciepły wyjadany wprost z blachy. Duuużej blachy;)

DROŻDŻOWY PLACEK Z TWAROGIEM I TRUSKAWKAMI

/inspiracja pochodzi z http://www.niebonatalerzu.blogspot.com i wydania specjalnego magazynu Kukbuk nr 2/2015/

na ciasto:

1 szklanka ciepłego mleka
30 g świeżych drożdży
1/2 kg mąki pszennej
3/4 szklanki cukru trzcinowego
4 żółtka
1/2 kostki masła o temperaturze pokojowej

szczypta soli

na wierzch:
250 g półtłustego twarogu
3 łyżki jogurtu greckiego typu light
2 łyżki cukru trzcinowego
10-12 średniej wielkości truskawek

na kruszonkę:
1/5 kostki masła

1/3 szklanki mąki

1/3 szklanki cukru

1/3 szklanki płatków owsianych górskich

 

Do miski wlewamy ciepłe (lekko podgrzane) mleko, dodajemy drożdże i łyżeczkę cukru, mieszamy. Następnie odstawiamy na kilkanaście minut by zaczyn ruszył.

Mąkę wsypujemy do dużej miski, dodajemy zaczyn, żółtka i sól. Energicznie wyrabiamy ciasto ok. 10 minut (ręcznie lub w robocie kuchennym używając końcówki z hakiem). Dodajemy pozostały cukier i masło, wyrabiamy jeszcze 2-3 minuty. Ciasto przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe, nieprzewiewne miejsce na ok. 1h.

Składniki kruszonki szybko łączymy w osobnej misce, tworzymy kulę, owijamy w folię spożywczą i chowamy do lodówki przynajmniej na 1/2h.

W osobnej misce miksujemy twaróg, jogurt i cukier.

Truskawki pozbawiamy szypułek, kroimy na grube plasterki.
Wyrośnięte ciasto naciskamy ręką, by je odgazować, a następnie przekładamy do blachy wysmarowanej masłem. Zostawiamy na ok. 5 minut, by ciasto nieco urosło.

Następnie na wierzchu ciasta delikatnie rozsmarowujemy masę serową, a na nią układamy plasterki truskawek. Kruszonkę wyjmujemy z lodówki i ścieramy na tarce o dużych oczkach.

Tak przygotowane ciasto wstawiamy do zimnego piekarnika. Nagrzewamy piekarnik do temperatury 180ºC i pieczemy placek ok. 45 minut aż ładnie wyrośnie, a wierzch zrumieni się.

Smacznego:)


Leave a comment

W zielonym gąszczu. Pulpeciki z indyka i cukinii w sosie kurkowym

Zagłębiam ręce w zielonym gąszczu. Baldachy liści sięgają mi niemal do pasa. Łodygi kłują, a ja próbuję przebić się do młodziutkich owoców. Póki co, więcej jest żółtych kwiatów, które można nadziewać, faszerować i smażyć do woli.

Cukinie.

Gwiazdy naszego pierwszego podmiejskiego warzywnika. Wyhodowane z nasion rozkwitły nadzwyczaj bujnie.

Robię pulpety z indyka. Do klasycznego przepisu dodaję startą młodą cukinię. Moja rodzina już drży na wieść, że w tym sezonie będę ją katować przepisami z dodatkiem cukinii. Zapowiada się ilość nie do przerobienia, więc nadwyżki trafią na stoły rodziny i przyjaciół. Z porcji mięsa z dodatkami odkładam trzy małe kuleczki dla Zu, nie dodaję tylko soli, lecz doprawiam minimalną ilością pieprzu.

Na bazarku kupujemy świeże kurki. Robię kremowy sos, dorzucam upieczone pulpeciki i wykładam na talerze razem z pęczakiem. Dorzucam kalafior ugotowany al dente na parze. Pyszny obiad gotowy.

PULPECIKI Z INDYKA I CUKINII W SOSIE KURKOWYM

/przepis dla 4 osób/

na pulpeciki:

500 g mielonego filetu z piersi indyka

1 średnia młoda cukinia

1 jajko

1 duża cebula

1 ząbek czosnku

1/2 pęczka natki pietruszki

1/2 łyżeczki soli

1 płaska łyżeczka pieprzu

olej rzepakowy

na sos kurkowy:

300 g kurek

3 duże cebule

1 ząbek czosnku

liść laurowy

ziele angielskie

200 g śmietany 30%

pieprz, sól

olej rzepakowy

 

Cukinię ścieramy na tarce o dużych oczkach, następnie odciskamy nadmiar wody. Cebulę kroimy w kosteczkę, czosnek przeciskamy przez praskę. Natkę drobno siekamy. Mięso przekładamy do dużej miski, dodajemy cukinię, natkę, cebulę i czosnek, wbijamy jajko. Doprawiamy do smaku pieprzem i solą, łączymy całość i szybko formujemy kulki, które układamy w  naczyniu żaroodpornym. Do naczynia wlewamy wodę i dwie łyżki oleju. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180ºC. Kotleciki pieczemy przez ok. 45 minut w temperaturze 180ºC podlewając co kwadrans powstałym sokiem.

Przygotowujemy sos: cebulę, czosnek i oczyszczone kurki kroimy w kostkę. Cebulę i czosnek wrzucamy na patelnię z rozgrzaną łyżką oleju rzepakowego. Po kilku minutach dorzucamy kurki, liść laurowy i ziele angielskie, podlewamy szklanką wody i dusimy ok. 20 minut na średnim ogniu. Następnie doprawiamy solą i pieprzem. Dodajemy śmietanę, zagotowujemy. Przed podaniem dodajemy do sosu pulpeciki.

Do podania proponuję kaszę pęczak lub młode ziemniaki.

Smacznego:)


Leave a comment

Ranne ptaszki i brownie z masłem orzechowym

Wiecie jak wygląda świat o 4:50 nad ranem? Ja czasem miewam tę (wątpliwą;)) przyjemność obserwowania budzącego się dnia. O tej porze latem, gdy nie ma chmur, powietrze jest świetliste, trochę błękitnawe. Dach “dymi”, ze względu na różnicę temperatur, a ptaki już dawno się obudziły i w gałęziach drzew słychać ich świergotanie i nawoływanie. Byłabym szalona, gdybym z własnej, nieprzymuszonej woli zrywała się z łóżka o świcie. Autorką całego zamieszania jest moja córcia, która raz na jakiś czas serwuje mi pobudkę o wschodzie słońca. A sama po kilku godzinach pada ze zmęczenia i ucina sobie 2-3-godzinną drzemkę. Ja na taki luksus niestety nie mogę sobie pozwolić.

Dziś będzie o uzależniającym maśle orzechowym. Od czasu do czasu mam fazę na masło z fistaszków. Zwykle kupuję wtedy półkilogramową paczkę orzeszków, zatrudniam S. do ich  obierania, po czym wrzucam wszystko do misy robota kuchennego. A on robi za mnie resztę. Sieka tak długo, aż z twardych orzeszków powstanie kremowa masa. Próbowałam już różnych wersji. Blendowałam orzechy po namoczeniu, z dodatkiem oliwy czy odrobiny soli. Jednak najbardziej lubię wersję najprostszą, po prostu zmiksowane na gładką masę orzechy. Dzisiejsze brownie jest z dodatkiem najprostszego, domowej roboty masła orzechowego. Przepis pochodzi z magazynu “Kukbuk”.

BROWNIE Z MASŁEM ORZECHOWYM

/na podstawie magazynu Kukbuk nr 26, z moimi modyfikacjami/

160 g masła

200 g cukru trzcinowego

200 g gorzkiej czekolady (70% zawartości kakao)

250 g mąki pszennej

szczypta soli

50 g zmielonych migdałów

4 jajka

150 g masła orzechowego

 

W garnuszku albo kąpieli wodnej rozpuszczamy masło i cukier, po czym dodajemy połamaną na małe kawałki czekoladę. Mieszamy aż całość rozpuści się, a następnie zestawiamy z ognia, by masa ostudziła się.

Do dużej miski przesiewamy mąkę, dodajemy sól, mielone migdały, wlewamy roztrzepane jajka i masę czekoladową. Dokładnie mieszamy. Przekładamy masę do żaroodpornej formy  wyłożonej papierem do pieczenia, wyrównujemy wierzch. Na wierzchu rozprowadzamy silikonową szpatułką masło orzechowe. Brownie pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180ºC przez ok. 25 minut. Studzimy i kroimy w kostki.

Smacznego:)