gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Kulinarny barter sąsiedzki, czyli sernik limonkowy z pistacjami

Pomiędzy działkami przez cały rok trwa systematyczny przerzut dóbr spożywczych. Niemal jak w filmach o kontrabandzie przez płot przerzucane są jajka od szczęśliwych kur, natka pietruszki, cukinia i pizza. Ostatnio przez ogrodzenie przerzucono sporą siatkę orzechów włoskich. W drugą stronę wędrują zwykle słodkie wypieki, a na początku października nawet kilka fig z domowej uprawy.

To nie opis akcji przemytniczej na wschodnich rubieżach.

To nasz kulinarny barter sąsiedzki. Jedna z naszych Sąsiadek dzieli się z nami tym, co urośnie w jej ogrodzie (bierzemy też od niej pyszne ekologiczne jajka dla Zu), druga Sąsiadka dzwoni średnio raz w miesiącu z pytaniem: Co Państwo powiecie na pizzę dziś wieczorem? Po czym syn Sąsiadki podjeżdża pod naszą bramę punktualnie o 20:00 z ciepłą pizzą z knajpy w Pruszkowie, gdzie co sobotę muzykuje Sąsiad.

Piekę dla Sąsiadów ciasta i biszkopty z owocami, a latem robię im podarki z sezonowych owoców zaczarowanych w domowe konfitury. Przed Wigilią nad płotem pojawiają się paczuszki domowych pierników.

Dobrze mieć fajnych sąsiadów:)

Sernik z dzisiejszego przepisu również powędrował jakiś czas temu “za płot”. Inspiracją do jego upieczenia był przepis z książki Lidla Jeść zdrowiej. Nie miałam pod ręką wszystkich niezbędnych produktów, więc ostatecznie trochę improwizowałam i z oryginału został jedynie twaróg sernikowy, limonki i pistacje:)

SERNIK LIMONKOWY Z PISTACJAMI

na spód:

150 g herbatników pełnoziarnistych

50 g obranych pistacji

50 g masła

na masę sernikową:

1 kg twarogu sernikowego (w wiaderku)

5 łyżek płynnego miodu

2 łyżki cukru brzozowego

4 średnie jajka

sok z 1 limonki

skórka starta z 1 limonki

na wierzch:

1 limonka

1/2 szklanki obranych pistacji

 

Przygotowujemy spód: herbatniki i pistacje miksujemy w robocie kuchennym (do konsystencji piasku), następnie dodajemy masło i ponownie miksujemy do uzyskania jednorodnej masy. Masę przekładamy do żaroodpornej formy wyłożonej papierem do pieczenia. Schładzamy w lodówce przez 1h.

Następnie przygotowujemy masę sernikową: twaróg miksujemy z miodem i cukrem brzozowym dodając w trakcie miksowania po jednym jajku. Gdy masa będzie jednolita, dodajemy sok i skórkę startą z limonki. Masę wylewamy na schłodzony spód, wygładzamy wierzch i pieczemy przez 1h w temperaturze 160ºC (funkcja góra-dół). Po upieczeniu uchylamy drzwiczki piekarnika i pozostawiamy sernik w cieple przez kolejne 15 minut. Następnie studzimy sernik na kratce kuchennej. Przed podaniem sernik dekorujemy plastrami limonki i posiekanymi pistacjami.

Smacznego:)

Advertisements


2 Comments

Nowe smaki, czyli sernik z ricottą i masłem orzechowym

Sernik w naszym domu to must have wielkanocnego stołu. Obojętnie czy nowojorski, na kruchym spodzie, czekoladowy czy wg przepisu Babci Wandy. Sernik na święta musi być.

Moje zamiłowanie do poszukiwania nowych smaków i modyfikacji tych znanych, zaprowadziło mnie do stworzenia starego-nowego przepisu. Klasyczną wersję wzbogaciłam ricottą, co sprawiło, że ciasto jest bardziej puszyste i lekkie. Na koniec dodałam kilka łyżek masła orzechowego, co nadało sernikowi nieco intrygującego charakteru.

Jeśli i Wam nie jest obca idea eksperymentowania w kuchni lub po prostu lubicie nowe smaki, to polecam dzisiejszy przepis. Będziecie mile zaskoczeni.

SERNIK Z RICOTTĄ I MASŁEM ORZECHOWYM

na spód:

100 g ciastek pełnoziarnistych

ok. 30 g miękkiego masła

garść niesolonych orzeszków ziemnych

na masę serową:

1 kg twarogu sernikowego (z wiaderka)

150 g cukru pudru

4 jajka

250 g sera ricotta

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

4 łyżki masła orzechowego (najlepiej z kawałkami orzechów)

 

Pokruszone ciastka, orzeszki ziemne i masło miksujemy w robocie kuchennym na sypką masę (ma przypominać w konsystencji piasek). Masą wykładamy formę do pieczenia (uprzednio wyłożoną papierem do pieczenia), dociskamy ją do dna i formę umieszczamy w lodówce.

Twaróg sernikowy miksujemy z cukrem pudrem i cukrem z prawdziwą wanilią. Następnie dodajemy po jednym jajku i miksujemy na wolnych obrotach. Pod koniec miksowania dodajemy ricottę i masło orzechowe. Krótko miksujemy (2-3 minuty) i masę sernikową przelewamy na schłodzony spód.

Sernik pieczemy przez ok. 50 minut w temperaturze 160ºC.

Po upieczeniu sernikowi pozwalamy ostygnąć na kratce kuchennej, a gdy całkowicie ostygnie umieszczamy go na całą noc w lodówce. Podajemy schłodzony.

Smacznego:)


2 Comments

Jego doskonałość sernik krówkowy

Zaczynam podejrzewać u siebie swego rodzaju zafiksowanie na punkcie sernika. Serio.

Za każdym razem nieco modyfikuję kombinację składników i podświadomie dążę do doskonałego smaku i konsystencji. A moje początki pieczenia tego ciasta wcale nie należały do idealnych. Serniki siadały, były niedosłodzone, wciąż im czegoś brakowało. Gdy wreszcie osiągnęłam stan, który można nazwać sernikowym zadowoleniem (czyli: nie siada, jest odpowiednio słodki i lekki w konsystencji), zaczęłam kombinować.

Piekłam nowojorskie, czekoladowe, z owocami tropikalnymi, z masłem orzechowym, z trzema serami, z mlekiem skondensowanym, z waniliową nutą. Piekłam według doskonałego przepisu mojej Babci Wandy. Nie dalej jak trzy tygodnie temu wymyśliłam sernik krówkowy.

Nadziany i oblany krówkami z Milanówka.

Kremowy i jednocześnie lekki w konsystencji.

Rozpływający się w ustach.

Dla mnie doskonały. Przed Państwem jego doskonałość sernik. W sam raz na wyjątkowe okazje.

Spróbujcie.

Spokojnych Świąt!

SERNIK KRÓWKOWY

na spód:

100 g herbatników pełnoziarnistych (użyłam Petit Beurre Krakuski)

30 g miękkiego masła

na masę serową:

1 kg twarogu sernikowego (z wiaderka)

70 g cukru pudru trzcinowego

3 duże jajka

120 g krówek (najlepiej tzw. ciągutek)

4 łyżki mleka

2 łyżki kaszy manny

na polewę:

100 g krówek

2 łyżki mleka

 

Przygotowujemy spód: w robocie kuchennym miksujemy herbatniki z masłem (miksujemy do uzyskania konsystencji piasku). Formę do pieczenia z obręczą wykładamy papierem do pieczenia i równomiernie wykładamy nań zmiksowane herbatniki, dociskając do spodu. Formę umieszczamy w lodówce.

Przygotowujemy sernik właściwy: w kąpieli wodnej rozpuszczamy krówki z mlekiem. Mieszamy, aż powstanie jednolita masa, odstawiamy do ostudzenia. W robocie kuchennym umieszczamy ser twarogowy i cukier puder, miksujemy na średnich obrotach, co 1 minutę dodajemy po jednym jajku. Następnie do misy robota przelewamy przestudzoną masę krówkową, a na końcu kaszę mannę. Miksujemy chwilę, by wszystkie składniki się połączyły.

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170ºC (funkcja góra-dół).

Z lodówki wyjmujemy formę z ciasteczkowym spodem, na nią wylewamy masę serową i wkładamy do nagranego piekarnika. Pieczemy ok. 1h w temperaturze 170ºC. Po tym czasie lekko uchylamy drzwiczki piekarnika i pozwalamy sernikowi nieco przestygnąć (potrwa to ok. 1/2h). Po tym czasie sernik studzimy na kratce kuchennej, a gdy całkowicie przestygnie, przed podaniem umieszczamy go w lodówce na ok. 1h.

Gdy sernik chłodzi się w lodówce przygotowujemy polewę krówkową: w kąpieli wodnej rozpuszczamy krówki z mlekiem. Mieszamy, aż powstanie jednolita masa, po czym odstawiamy do przestudzenia. Przed podaniem sernik wyjmujemy z lodówki i polewamy masą krówkową.

Smacznego:)


Leave a comment

Jak się zregenerować, czyli serniko-brownie z malinową polewą

Od niedawna bardzo polubiłam niedzielne poranki. Niedziela to jeden z tych dni, gdy po przebudzeniu się Zu (która w weekendy lubi wstawać o 6 rano:)) spędzam z nią jakieś 1,5 godziny, a następnie oddaję ją pod opiekę tatusia. S. przejmuje pałeczkę, a ja zamykam drzwi naszej sypialni, otwieram szeroko okno i rzucam się na łóżko. Zakopuję się pod kołdrą pod samą szyję i udaję się w objęcia Morfeusza.

I tak sobie drzemię, a odgłosy harców dochodzą z daleka. Mam dla siebie całą godzinkę drzemki, dzięki czemu ładuję energię na cały nadchodzący długi dzień. I przyznam, że nawet tak bardzo mi nie przeszkadzają manewry mojej ślicznej córeczki. Gdy z łoskotem ciągnie przez cały salon drewnianego krokodylka lub z krzykiem biegnie na pełnym gazie z hałaśliwym żółwikiem, w którym przetaczają się klocki.

Wstaję rześka, przygotowuję dla nas śniadanie i starcza mi energii na wiele innych aktywności, choćby na pieczenie niedzielnego ciasta. Dzisiejszy przepis to efekt jednego z takich regeneracyjnych poranków: serniko-brownie z malinami, na które sezon jeszcze chwilę potrwa. Inspiracją był dla mnie przepis z książki The Hummingbird bakery.

SERNIKO-BROWNIE Z MALINOWĄ POLEWĄ

/przepis na małą formę do pieczenia o ø 21 cm)

na brownie:

1/2 kostki masła

100 g cukru pudru

1 duże jajko

100 g mąki pszennej

1 tabliczka gorzkiej czekolady

na sernik:

200 g twarogu półtłustego

70 g cukru pudru

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią (użyłam Kotanyi)

1 duże jajko

na polewę:

1/2 kubeczka śmietanki 36%

1 łyżeczka syropu klonowego lub płynnego miodu

1/2 szklanki malin

do dekoracji:

1/2 szklanki malin

 

W kąpieli wodnej roztapiamy czekoladę. Odstawiamy i studzimy.

Przygotowujemy brownie: w robocie kuchennym miksujemy masło i cukier puder na puszystą masę, następnie dodajemy roztopioną czekoladę, następnie jajko i miksujemy jeszcze chwilę. Gdy wszystkie składniki się połączą dodajemy po łyżce mąki i miksujemy jeszcze ok. 2-3 minuty. Masę przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia.

Przygotowujemy sernik: w robocie kuchennym miksujemy twaróg z oba rodzajami cukru, dodajemy jajko i miksujemy jeszcze ok. 2 minuty na średnich obrotach. Masę przelewamy na wierzch brownie. Tak przygotowane ciasto pieczemy ok. 40 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 170ºC.

Gdy ciasto się piecze, przygotowujemy polewę malinową: maliny miksujemy z malinami dodając syrop klonowy/miód. Polewę umieszczamy w lodówce, by się schłodziła.

Ciasto po upieczeniu umieszczamy na kratce kuchennej do całkowitego wystudzenia, a następnie schładzamy przez co najmniej 2h. Następnie polewamy ciasto malinową polewą i dekorujemy pozostałymi malinami. Kroimy na kawałki i podajemy natychmiast.

Smacznego:)

 


Leave a comment

Sernik nowojorski na wielkanocny stół

Dziś będzie krótko. Zaserwuję Wam ostatni wpis przed Wielkanocą. Jeśli nadal szukacie przepisu na świąteczny sernik, to być może zainteresuje Was dzisiejsza propozycja. Kremowy, lekki sernik na kruchym spodzie. Pamiętajcie, by wszystkie składniki, których użyjecie do jego przygotowania miały temperaturę pokojową.

Jego sekret tkwi w tym, by nie przesadzić z… miksowaniem składników: odłóż mikser natychmiast, gdy składniki połączą się. Zaś upieczony i zimny sernik włóż na noc do lodówki, nazajutrz podaj na deser po świątecznym obiedzie i czekaj na komplementy gości:)

Sernik nowojorski. Do upieczenia dziś lub jutro. Bo sernik na święta musi być:)

A jeśli nie ten pochodzący z książki The Hummingbird bakery cookbook, to może ten: https://gazdowanie.wordpress.com/2015/03/30/wielkanoc-z-nuta-orientu-czyli-sernik-z-mango/ lub ten: https://gazdowanie.wordpress.com/2016/03/19/sernik-na-wielkanoc-w-kajmakowo-kokosowej-odslonie/ , a może nawet ten: https://gazdowanie.wordpress.com/2016/07/21/sernik-babci-wandy-czyli-jak-karmic-bliskich/

Serników ci u nas dostatek:)

Wesołych Świąt!

SERNIK NOWOJORSKI

/wg przepisu z książki The Hummingbird bakery cookbook, z moimi modyfikacjami/

na spód:

140 g mąki pszennej

1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

30 g cukru pudru

50 g niesolonego masła

1 żółtko

na nadzienie:

1 kg twarogu sernikowego

150 g cukru pudru

1 łyżeczka naturalnego ekstraktu z wanilii

4 średnie jajka

 

Przygotowujemy spód: w malakserze umieszczamy mąkę, proszek do pieczenia, cukier, masło. Miksujemy aż całość osiągnie jednolitą, nieco przypominającą piasek konsystencję. Dodajemy żółtko i ponownie miksujemy. Tak przygotowanym ciastem wykładamy spód formy do pieczenia (wysmarowanej masłem i posypanej bułką tartą lub wyłożonej papierem do pieczenia). Spód pieczemy ok. 20 minut w piekarniku nagrzanym do 160ºC. Następnie wyjmujemy formę i studzimy na kratce kuchennej.

Przygotowujemy nadzienie sernikowe: w malakserze umieszczamy twaróg, cukier, ekstrakt wanilii i miksujemy na wolnych obrotach do uzyskania kremowej konsystencji. Cały czas miksując dodajemy po jednym jajku. Miksujemy całość do momentu, gdy składniki połączą się. Następnie przelewamy masę serową na podpieczony spód i umieszczamy formę z sernikiem w drugiej, większej formie do pieczenia wypełnionej gorącą wodą (najlepiej tuż po zagotowaniu w czajniku). Woda powinna sięgać do 2/3 wysokości formy z sernikiem. Sernik pieczemy w 160ºC przez około 60 minut.

Po upieczeniu sernik studzimy na kratce kuchennej, a po całkowitym wystudzeniu wkładamy go do lodówki i chłodzimy przez całą noc.

Smacznego:)


Leave a comment

Dla wielbicieli czekolady. Sernik podwójnie czekoladowy

Czy znacie kogoś, kto nie lubi czekolady? Ja nie znam. Już wyznawałam na łamach bloga moją miłość do czekolady, nie tylko mlecznej, ale również gorzkiej, deserowej i z rozmaitymi dodatkami. Choćby z migdałami, płatkami róży lub chilli. Mmmm…

Jeśli kochacie czekoladę, to upieczcie na Wielkanoc czekoladowy sernik. Podwójnie czekoladowy. Na spodzie z pełnoziarnistych ciasteczek z dodatkiem naturalnego kakao. Taki pyszny duet dla wielbicieli serników i czekolady w jednym.

SERNIK PODWÓJNIE CZEKOLADOWY

na masę sernikową:

1 kg twarogu sernikowego (z wiaderka)

150 g cukru pudru

1 łyżeczka ekstraktu z prawdziwej wanilii

4 średnie jajka

100 g gorzkiej czekolady

100 g deserowej czekolady

na spód:

170 g ciasteczek pełnoziarnistych (użyłam Krakusków)

1,5 łyżeczki naturalnego kakao

80 g masła (o temperaturze pokojowej)

 

Przygotowujemy spód sernika: ciasteczka, masło i kakao miksujemy w malakserze na masę o konsystencji piasku. Masą wylepiamy formę do pieczenia wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy na co najmniej 1/2h do lodówki.

Następnie przygotowujemy masę serową: do misy malaksera wkładamy twaróg, cukier puder, ekstrakt waniliowy i zaczynamy miksować. Dodajemy pokruszoną na małe kawałki czekoladę oraz (ciągle miksując) po jednym jajku, aż masa będzie jednolita i aksamitna.

Z lodówki wyciągamy formę ze spodem, przelewamy masę sernikową i wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 170ºC. Sernik pieczemy ok. 50 minut (środek powinien być lekko wilgotny). Przed podaniem sernik najlepiej schłodzić w lodówce przez co najmniej godzinę.

Smacznego:)


Leave a comment

Sernik Babci Wandy, czyli jak karmić bliskich

DSC_4173-2

Posiadanie Dziadków to super sprawa. Wiem, co mówię od kiedy zostałam mamą. A najlepsi Dziadkowie to tacy mieszkający niedaleko. Albo piętro niżej, jak Dziadkowie małej Zuzy:)

Moi Dziadkowie, zarówno ci ze strony Mamy, jak i Taty niestety już nie żyją. Dziadka Edzia nie zdążyłam poznać, bo zmarł zanim się urodziłam. Babci Tili (Otyli) prawie nie pamiętam. Za to rodziców mojego Taty pamiętam znacznie lepiej, bo mimo dzielącej odległości, w miarę regularnie się widywaliśmy.

Rodzice pakowali mnie i mojego brata w naszego wściekle pomarańczowego dużego fiata i jechaliśmy przez pół Polski do Brodnicy. Tata lubił jeździć w długie trasy na noc, więc w siermiężnych wczesnych latach osiemdziesiątych, tylna kanapa auta była wyścielona kocami i poduszkami, na których z Tomkiem przesypialiśmy podróż. Nad ranem zajeżdżaliśmy do domu Dziadków. A tam z posiłkiem czekała już na nas Babcia Wanda. Babcia była doskonałym chefem w spódnicy we własnym domu. Nic dziwnego, skoro całe życie zawodowe poświęciła kuchni. Począwszy od wczesnej młodości, gdy w czasie wojny została wywieziona na roboty przymusowe, gdzie u bauera pracowała jako kucharka.

Babcia była twardą, surową kobietą, oszczędną w okazywaniu nam swych ciepłych uczuć. Ale kiedy myślę o tym teraz, po latach, jestem przekonana, że jej miłość do dzieci i wnucząt przejawiała się przede wszystkim w… karmieniu nas pysznymi potrawami, które wychodziły spod jej magicznych rąk. Babcia była niezrównaną gospodynią i świetną kucharką. Nigdy nie zapomnę smaku zupy ogórkowej, gruszek z octowej  zalewie, kiszonych ogórków czy peklowanego mięsa, które przyrządzała.

DSC_4584-2Dziadkowie z moją Mamą i Bratem

Gdy dzisiaj myślę o naszych wizytach w brodnickim domu Dziadków większość sytuacji pamiętam jak przez mgłę. Pomagają mi czarno-białe zdjęcia i opowieści Taty. Nic dziwnego, w końcu miałam zaledwie 12 lat, gdy Babcia zmarła. Pochodziła z małej wsi Krzewie niedaleko Kutna, zaś Dziadek Mietek przed wojną mieszkał z rodzicami i bratem Jankiem we wsi Mołotków niedaleko Krzemieńca (czyli na Kresach, aktualnie Ukrainie), gdzie mieli gospodarstwo. Babcię i Dziadka wojna wygnała z domów rodzinnych i zaniosła do Rzeszy, gdzie zostali wywiezieni na roboty przymusowe w rolnictwie. Tam się poznali. I tam też (niedaleko Hamburga, w Dolnej Saksonii) przyszedł na świat mój Tata.

Dziadkowie po wyzwoleniu przez aliantów mieli możliwość wyjechać na Zachód, ale Babcię ciągnęło do Polski. Trafili więc jako tzw. osadnicy na Dolny Śląsk, niedaleko Wałbrzycha, do Głuszycy. Tam, jak tysiące innych Polaków wykorzenionych z rodzinnych domów, zajęli opuszczone w popłochu przez Niemców gospodarstwo. A po kilku latach wylądowali w samym sercu krainy jezior, czyli w Brodnicy, gdzie Dziadek Mietek znalazł pracę w zakładach mięsnych.

Dziadek postawił dom na brodnickiej ziemi, tam urodził się brat mojego Taty, tam Dziadkowie mieszkali aż do śmierci. Przy domu mieli niewielki sad i maleńkie gospodarstwo, w którym hodowali kury, jakbyśmy je dzisiaj nazwali “szczęśliwe”, bo dziobiące to, co leżało na ziemi. Gospodarstwa zawsze pilnował pies, owczarek niemiecki. Pamiętam dorodne ogórki i pomidory, które rosły u Dziadków. W sadzie rosły drzewa owocowe: jabłka, gruszki, czereśnie. No i te porzeczki i agrest prosto z krzaczka…

DSC_4583-2Babcia Wanda z moją Mamą i Wujkiem Ryśkiem

DSC_4586-2Babcia Wanda z moim Tatą

Dziadkowie byli wytrawnymi grzybiarzami. Doskonale wiedzieli, gdzie w okolicy warto wybrać się na obfite grzybobranie. Bladym świtem Dziadek odpalał swoją emzetkę i mknęli z Babcią do lasu za Zbiczno. Z takich wypraw zawsze wracali z pełnym koszem grzybów.

Bardzo żałuję, że po Babci Wandzie nie zachował się żaden z jej zeszytów z przepisami kulinarnymi. Oczami wyobraźni widzę, jak mogłabym czerpać inspiracje z jej kulinarnej spuścizny. No cóż, zachowało się zaledwie kilka kartek z przepisami, a wśród nich przepis na sernik. Postanowiłam go nieco odświeżyć i przystosować do współczesnych czasów (w których nikt już nie mieli twarogu, lecz kupuje gotowy produkt w wiaderku:)). Jak mawia Piotr Bałtroczyk, daję Wam go dziś, abyście mogli cieszyć się jego smakiem. I tak jak ja piec ten sernik nie tylko na specjalne okazje.

Bo może jest w tym jakaś ciągłość pamięci..?

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

SERNIK BABCI WANDY A.D. 2016

750 g twarogu tłustego lub półtłustego albo twarogu sernikowego z wiaderka (dobrej jakości, np. z Piątnicy)

250 g ugotowanych, nieosolonych ziemniaków przeciśniętych przez praskę

150 g masła niesolonego, miękkiego

350 g cukru

6 jajek (o temperaturze pokojowej)

2 łyżki mąki ziemniaczanej

1/2 szklanki rodzynków

1/4 szklanki posiekanej skórki cytrynowej  lub pomarańczowej

opcjonalnie: cukier puder lub zmiksowane maliny do podania

 

Jeśli używamy twarogu, mielimy go trzykrotnie przez maszynkę. W dużej misce łączymy twaróg z ziemniakami za pomocą miksera. Żółtka oddzielamy od białek. W osobnej misce z białek i szczypty soli ubijamy sztywną pianę, odstawiamy na bok. Do miski z twarogiem dodajemy masło, cukier, łyżkę mąki oraz żółtka. Miksujemy całość do uzyskania jednolitej masy. Następnie dodajemy rodzynki obtoczone w pozostałej mące i skórkę cytrynową/pomarańczową. Na koniec do masy dodajemy białka i delikatnie (łyżką) łączymy całość.

Masę sernikową przekładamy do żaroodpornej formy do pieczenia (z obręczą) i pieczemy ok. 1 h w piekarniku nagrzanym do temperatury 170ºC (termoobieg). Sernik po upieczeniu pozostawiamy w piekarniku przy uchylonych drzwiczkach.

Sernik po schłodzeniu posypujemy cukrem pudrem lub polewamy malinowym musem.

Smacznego:)

DSC_4159-2

DSC_4165-2

DSC_4166-2

DSC_4171-2