gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


2 Comments

Trudna sztuka mówienia i ciasto korzenno-marchewkowe z mascarpone

Nie dalej jak miesiąc temu moje dziecko wypowiedziało po raz pierwszy pełne zdanie. Jego adresatem był pies, do którego Zu zwróciła się tymi słowami: Ozi, idź  babci. Ja i moja Mama stanęłyśmy jak wryte, po czym zaczęłyśmy bić brawo zadowolonej z siebie Zu. Tylko na Ozzim ten wiekopomny fakt nie zrobił większego wrażenia.

Nietrudno się domyślić, że pierwsze zdanie dziecka jest dla matki jak… Ty poczywaj, a ja pobruszę dla literatury polskiej;) Minęło kilka dni i moja mała dziewczynka na dobre się rozkręciła. Rzuca teraz na lewo i prawo: Dzidzia siadaj tu, Tata kup Ziuzi, Mama chodź, Ozi  śiśka nu nu, Mama daj Ziuzi miód  i inne. Hitem ostatnich dni jest kołysanka, którą Zu mruczy sobie przed snem: aaa, kotki dła, siałobułe obidwa;)

W zasadzie nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak trudną sztuką dla małego dziecka jest zacząć mówić. Osłuchać się z całą masą dźwięków, najpierw głużyć, gaworzyć, a potem zacząć mówić pierwsze, nieporadne słowa. A po jakimś czasie “odważyć się” i wypowiedzieć pierwsze pełne zdanie. To większa sztuka niż dla dorosłego nauka języków obcych. I rację mają ci, którzy promują i zachęcają do czytania dzieciom od maleńkości. Dwadzieścia minut dziennie to absolutne minimum. Po Zu widzę, że nie wystarczy czytać, warto również opowiadać własnymi słowami co widzimy na rysunkach w książeczkach, bo w ten sposób zachęcamy maluszka, by sam zaczął nam po swojemu opowiadać historie. Niech to będą na początek same dźwięki typu beee, ihaha czy muuu i spontaniczne pokazywanie paluszkiem obrazków. W końcu od czegoś trzeba zacząć.

Zdolności językowe kształtują się, zanim dziecko zacznie budować pierwsze zdania. Tuż po urodzeniu maluch nie rozumie słów, ale słyszy rytmi intonację głosu, słucha rodzica bardzo uważnie. Często powtarzane frazy (wyliczanki, rytmiczne wierszyki) zostawiają ślad w jego mózgu, co wpływa na późniejsze rozumienie mowy (buduje słownik bierny), a codzienne czytanie pomaga przyswajać intonację i melodię języka. (…)

Stosunek małego dziecka do czytania, tak samo jak do wielu innych czynności, jest budowany przez odniesienia  emocjonalne. Zadaniem dorosłego jest stworzyć od samego początku pozytywny kontekst dotyczący czytania. Kiedy czytamy, jesteśmy blisko z dzieckiem, naturalnie tworzy się atmosfera bezpieczeństwa i zaufania do otaczającego świata. Kilkuminutowe czytanie spokojnym głosem uspokaja dziecko i może zainicjować kolejny domowy rytuał – to pozwala budować poczucie przewidywalności i przynależności do wspólnoty rodzinnej. Maluch ma okazję zobaczyć i poczuć spokojny oddech, bicie  serca, uśmiech, spokój i szczęście na twarzy rodzica, a wspólna lektura sprawia, że czuje się dla niego ważne. (…) Czytanie rozbudza emocjonalność młodego”czytelnika”, co jest szczególnie ważne po ukończeniu 24 miesiąca życia, kiedy dziecko zaczyna doświadczać całej gamy nowych, złożonych emocji. Rola rodzica staje się wtedy bezcenna przy doświadczaniu, tłumaczeniu i identyfikowaniu sytuacji pełnych emocji, a bohaterowie książek są nieocenionym źródłem przeżyć*)

Z perspektywy ostatnich kilku miesięcy widzę jak dużą inwestycją okazało się kupowanie stosów książeczek. Mamy niemal całą serię o Kici Koci i przygodach Zuzi, zaglądamy do książki o musze Fefe i króliczku, który idzie spać, a strzałem w dziesiątkę okazał się tryptyk o Puciu i Misi, dzięki którego Zu w krótkim czasie nauczyła się wielu nowych słów.

Drodzy rodzice, nie oszczędzajcie na mądrych i pięknie ilustrowanych książeczkach:)

*) Michalina Gajewska w: Książką połączeni, czyli o roli czytania w życiu dziecka, Instytut Książki, Kraków 2016

CIASTO MARCHEWKOWO-KORZENNE Z KREMEM MASCARPONE

/na podstawie książki My petite kitchen cookbook Eleanor Ozich, z moimi modyfikacjami/

3 średnie jajka

175 g miodu lub 125 ml syropu z agawy lub klonowego

185 ml oleju rzepakowego

150 g zmielonych migdałów

160 g mąki ryżowej lub gryczanej

2 średnie marchewki, starte na tarce o dużym oczku

1/2 łyżeczki startego kardamonu

1 płaska łyżeczka cynamonu

2 płaska łyżeczka mielonego imbiru

1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej

na krem:

150 g serka mascarpone

sok i otarta skórka z jednej małej cytryny

2 łyżeczki miodu lub syropu z agawy lub klonowego

do dekoracji:

2 łyżki pestek dyni

3 łyżki wiórków kokosowych

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170ºC.

W dużej misce umieszczamy jajka, miód/syrop, olej i pozostałe składniki, zaś mąkę ryżową/gryczaną przesiewamy przez sito przed dodaniem do pozostałych składników. Całość miksujemy na małych obrotach miksera, tylko do połączenia składników. Następnie masę przelewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.

Ciasto pieczemy przez ok. 45 minut (do tzw. suchego patyczka).

W międzyczasie przygotowujemy krem do dekoracji: mascarpone, miód/syrop oraz sok i otartą skórkę z cytryny miksujemy w misce, aż składniki dobrze się połączą.

Upieczone ciasto pozostawiamy na kratce kuchennej do całkowitego wystygnięcia. Następnie smarujemy wierzch i boki kremem. Wierzch posypujemy wiórkami kokosowymi i pestkami dyni.

Smacznego:)

Advertisements


Leave a comment

Francuski rarytas, czyli domowy konfitowany czosnek

dsc_6278

Czosnkowy rarytas??? Z naszego zwykłego, pospolitego czosnku? Otóż tak, czosnek konserwowany w oliwie uchodzi we Francji za rarytas. U nas też może, czemu nie? Ale zacznijmy od początku.

dsc_6288

Lekcja 1. Wprowadzenie.

Czosnek pochodzi z Azji Centralnej. Około 5 tys. lat temu ludzkość zaczęła go uprawiać.

Pod względem uprawy występują dwie odmiany czosnku: jare (wiosenne) i ozime (zimowe). Te ostatnie mają m.in. następujące nazwy: Arkus, Harnaś, Huzar, Orlik, Zawrat.  Jare to Jarus i Cyryl.

Lekcja 2. Właściwości zdrowotne.

Czosnek często jest nazywany naturalnym antybiotykiem. Nie bez kozery, bowiem ma nadzwyczajne właściwości lecznicze. Działa bakteriobójczo, ma dobroczynny wpływ na układ pokarmowy, obniża ciśnienie krwi i działa przeciwmiażdżycowo. Czosnek to źródło prozdrowotnych pierwiastków, takich jak potas, magnez, wapń, żelazo, a zawartość selenu i manganu powoduje, że spożywanie czosnku przyczynia się do profilaktyki antynowotworowej. Najzdrowszy jest surowy, bo wówczas nie traci wszystkich swoich właściwości.

Lekcja 3. Chińska podróbka.

W sprzedaży można często spotkać czosnek z Chin. Nie kupujmy go, ponieważ jest uprawiany przy pomocy antybiotyków i chemii, często zawiera grzyby i pleśnie, nierzadko jest genetycznie modyfikowany. Jak rozpoznać czosnek made in China? Jest znacznie tańszy od polskiego. Jest też dużo większy od rodzimych odmian, ma mniej intensywny zapach i słodkawy smak, jest mało aromatyczny. Gdy długo leży nie usycha, lecz gnije i pleśnieje. Konsumpcja chińskiego czosnku może prowadzić m.in. do alergii i grzybic.

Lekcja 4. Zajęcia praktyczne.

Otwieramy zeszyciki i zapisujemy przepis na konfitowany czosnek. Po jego upieczeniu możemy dodawać go do makaronu (świetny z chilli, natką pietruszki i oliwą), kanapek (jako składnik past do chleba), sosów sałatkowych, czy do śledzi (jako zalewa).

dsc_6283

KONFITOWANY CZOSNEK

/na podstawie http://www.palcelizac.gazeta.pl/

4 główki polskiego czosnku

1 szklanka oliwy dobrej jakości

3/4 łyżeczki soli

5-6 ziarenek pieprzu kolorowego

2 gałązki świeżego tymianku lub 1,5 łyżki suszonego

liść laurowy

 

Czosnek obieramy z łupinek. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 150°C. Wszystkie składniki wkładamy do żaroodpornego naczynia, tak aby czosnek był pokryty oliwą. Przykrywamy naczynie folią aluminiową i pieczemy, aż czosnek ładnie się przyrumieni (około 45-50 minut). Wyjmujemy, studzimy, przekładamy do słoika. Na powierzchni oliwy układamy wycięte z folii kuchennej kółeczka, szczelnie zamykamy słoiki. Przechowujemy w lodówce do 2 tygodni.

Smacznego:)

dsc_6289

dsc_6287


Leave a comment

Proste i rozgrzewające danie, czyli makaronowa zapiekanka z warzywami i mozzarellą

zapiek_makaron_warzywa_mozzarella_01

Synoptycy twierdzą, że na kilka dni przyszło ocieplenie. Nie przekonuje mnie to: co prawda na zewnątrz jest plus 5ºC, ale wieje mroźny, nieprzyjemny wiatr. Dziś w nocy i nad ranem zacinał zimny deszcz, co spowodowało, że omal nie zostałam w łóżku do 9ej. Jednak ostatkiem silnej woli zwlekłam się i wyrychtowałam do pracy. Na rozgrzanie owsianka z owocami, potem szybkie “zrobienie sobie oka” w półmroku (sic!), przeciwdeszczowa kurtka na grzbiet, kalosze na nogi i do boju.

A po powrocie do domu… w takie dni jak dziś nic tak nie poprawia humoru i nie rozgrzewa jak zapiekanka prosto z pieca. Nie mam tutaj na myśli zapiekanki w stylu lat 90-tych, czyli kawałka długiej pszennej buły z pieczarkami, tartym serem i hektolitrami ketchupu na wierzchu.

Myślę o czymś bardziej wyrafinowanym i zdrowym. O zapiekance z makaronu. Do tego grillowane warzywa i spora ilość tartej mozzarelli. Jeśli zrobiłam Wam smaka, to nie pozostaje mi nic innego, jak podać przepis i wrzucić kilka zdjęć na podkręcenie apetytu;) Zapraszam!

zapiek_makaron_warzywa_mozzarella_02

MAKARONOWA ZAPIEKANKA Z WARZYWAMI I MOZZARELLĄ

/porcja dla 4 głodnych osób/

1 opakowanie makaronu (400 g, użyłam świderki Lubelli)

150 g pomidorków cherry

1 średnia cukinia

1/2 średniego bakłażana

1/2 czerwonej papryki

2 cebule

100 g tartej mozzarelli

2 ząbki czosnku

5-6 listków świeżej bazylii

2 łyżeczki oregano

pieprz, sól

olej ryżowy

oliwa

 

Bakłażana i cukinię kroimy w półplasterki, paprykę w paseczki, a cebulę i czosnek drobno siekamy. Na patelni rozgrzewamy olej, przez 2-3 minuty podsmażamy cebulę i czosnek, następnie dodajemy bakłażana, cukinię i paprykę. Podsmażamy ok. 5 minut, by warzywa nadal pozostały jędrne. Pod koniec smażenia przyprawiamy solą, pieprzem i 1 łyżeczką oregano.

Makaron gotujemy al dente, odcedzamy. Piekarnik nagrzewamy do temperatury 175ºC.

Pomidorki cherry myjemy pod bieżącą wodą, listki bazylii drobno siekamy. Do dużej miski przekładamy makaron, warzywa z patelni (bez pomidorków), bazylię i mozzarellę. Całość dokładnie mieszamy.

Dno naczynia żaroodpornego smarujemy obficie olejem, przekładamy do niego składniki z miski, na wierzchu układamy pomidorki cherry, posypujemy pozostałym oregano, skrapiamy odrobiną oliwy. Danie zapiekamy przez ok. 20 minut w temperaturze 175ºC.

Smacznego:)

zapiek_makaron_warzywa_mozzarella_03

zapiek_makaron_warzywa_mozzarella_04

zapiek_makaron_warzywa_mozzarella_05


Leave a comment

Moje nowe zdobycze książkowe i panini z jajkami, wędliną, serem brie i rukolą

TKK2015_01Ostatnią niedzielę lipca częściowo spędziliśmy z S. na Targach Książki Kulinarnej w Zamku Ujazdowskim. Targi to inicjatywa organizowana od dwóch lat przez Martę Gessler, szefową Qchni Artystycznej i Warsztatu Woni. Jest to nie lada gratka dla miłośników kulinariów i fachowej literatury w tej dziedzinie.

W tym roku Targi zostały zorganizowane po raz drugi w historii i – jak dotychczas – były połączone ze spotkaniami autorskimi. Można było porozmawiać z zaproszonymi autorami niektórych książek sprzedawanych na stoiskach, obejrzeć pokaz dizajnerskich fartuchów kuchennych, czy otrzymać słoiczek zakwasu (aby go czule dokarmiać w domowym zaciszu:)).

Krążyłam wśród stoisk jakieś 1,5 godziny, za mną lekko znudzony dreptał S. Musiał dreptać, bo tego dnia wypadały akurat moje imieniny i zażyczyłam sobie w prezencie jakąś fajną książkę. Kulinarną, rzecz jasna:)

Ostatecznie dostałam w prezencie dwie książki: Eggs. Fresh, simple recipes for frittatas, omelets, scrambles & more Jodi Liano i My petite kitchen cookbook. Simple wholefood recipes Eleanor Ozich. Jakby tego było mało, kilka godzin wcześniej moi Rodzice podarowali mi najnowszą książkę Elizy Mórawskiej O chlebie. 45 przepisów na wypieki drożdżowe i na zakwasie. Jak się domyślacie, byłam w niebie;)

Ale do rzeczy. Zapraszam na subiektywną recenzję, a jako bonus proponuję prosty i pyszny śniadaniowy przepis z książki Eggs.

TKK2015_02

Jodi Liano jest instruktorką gotowania w San Francisco Cooking Scholl i redaktorką programów kulinarnych, a także autorką lub współautorką kilku książek kulinarnych. Jej Eggs to istna kopalnia wiedzy nt. sposobów przyrządzania potraw z jajek. Książka zawiera krótki, nieprzegadany wstęp, w którym autorka zachwala wartości odżywcze jaj, daje wskazówki nt. ich kupowania i przechowywania. Kolejne stronice książki to gratka dla miłośników jajecznych frykasów. Znajdziemy tu rozdziały: “z patelni”, “omlety i jajecznice”, “frittaty”, “dania z gotowanych jaj”, “inne jajeczne dania”. Dla pragnących zgłębiać tajniki przygotowywania dań jajecznych, Liano podaje wskazówki nt. podstawowych technik przyrządzania jajek, jak również pomysły na nadzienia. Pozycję uzupełniają smakowite zdjęcia  autorstwa Kate Sears. Jednym słowem, ta książka to gratka dla miłośników jaj.

TKK2015_03

Druga z książek, czyli My petite kitchen cookbook. Simple wholefood recipes to dzieło Eleanor Ozich, autorki popularnego bloga Petite-kitchen.com. Sam blog, a następnie przepisy do książki, powstały z potrzeby chwili: córka Ozich cierpiała na skórną alergię, zaś kolejne wizyty u lekarzy i przepisywane leki nie poprawiały jej stanu zdrowia. Wówczas Ozich zdecydowała wziąć sprawy w swoje ręce i zacząć od zmiany diety całej rodziny, nie tylko córki. Zaczęła gotować zdrowo, z użyciem organicznych produktów, bez dodatku konserwantów, sztucznych barwników, glutenu i cukru. Słowem, przeszła na naturalną dietę, zaś jej córka przestała cierpieć na dokuczliwą alergię. Znajdziemy tu przepisy na śniadania, lekkie dania i przystawki, dania główne, desery i zdrowe napoje. Moją uwagę szczególnie przyciągają przepisy na desery. Weźmy na przykład czekoladowe brownie z czarnej fasoli i daktyli lub dekadencki tort czekoladowy z malinami i kokosem… Książka jest pięknie wydana i zachwyca wystudiowanymi fotografiami potraw.

TKK2015_04

I wreszcie trzeci z moich nowych nabytków: O chlebie najpopularniejszej polskiej blogerki kulinarnej, czyli Liski – Elizy Mórawskiej. W zasadzie tej książki nie trzeba rekomendować, bowiem wszystko, co wychodzi spod pióra Liski jest świetne. Na blogu już wielokrotnie zamieszczałam posty będące efektem “testów” przepisów z jej poprzednich książek “Słodkie” i “O jabłkach”. Trzecia książka Mórawskiej to podsumowanie jej miłości do domowego pieczywa. Książka zaczyna się od rozdziału dla żółtodziobów nt. wskazówek dot. pieczenia chleba: jak przygotować i dokarmiać zakwas, jakie potrzebujemy rodzaje mąki i akcesoria, by  zacząć piec, etc. Wśród tytułowych czterdziestu pięciu przepisów znajdziemy wskazówki dot. łatwych wypieków drożdżowych, ale również przepisy z gatunku “wyższa szkoła jazdy”, czyli o chlebach na zakwasie. Dla wielbicieli słodkich i wytrawnych wypieków też się tu znajdzie kilka przepisów. Słowem, O chlebie, to obowiązkowa pozycja dla tych wszystkich, którzy pragną zacząć piec chleb w domu, ale nie bardzo wiedzą, jak się za to zabrać:)

Eggs_panini_05PANINI Z JAJKAMI, WĘDLINĄ, SEREM BRIE I RUKOLĄ (wg Eggs Jodi Liano)

/porcja dla głodnych 2 osób/

2 ciabatty

4 jajka

4-5 plasterki wędliny suchej krakowskiej (w oryginale bekonu)

1 łyżka oliwy

6-7 plasterków sera brie (o temperaturze pokojowej)

1 szklanka roszponki umytej i osuszonej

sól, świeżo mielony pieprz

 

Wędlinę podsmażamy na patelni spryskanej oliwą, aż zacznie robić się chrupiąca (w oryginale bekon pieczemy ok. 20 minut w piekarniku w temperaturze 180ºC).

Ciabatty kroimy wzdłuż na 3 części. Rozbijamy jajka, przekładamy je do miseczki, doprawiamy solą i pieprzem, rozkłócamy i smażymy ok. 2-3 minut na rozgrzanej patelni z dodatkiem oliwy. Jajka powinny mieć konsystencję jajecznicy.

Pomiędzy ciabattę wkładamy kilka listków rukoli, brie, wędliny i jajka. Przykrywamy kolejnym kawałkiem ciabatty i następnie kładziemy kolejne warstwy rukoli, sera, etc. na końcu kładąc górną część ciabatty. Tak przygotowane panini przekładamy na suchą patelnię, przykładamy przykrywką i podpiekamy na małym ogniu przez ok. 10-15 minut, aż do roztopienia sera pomiędzy warstwami i zrumienienia dolnej części ciabatty.

Tak przygotowane panini genialnie smakuje na śniadanie:)

Smacznego:)

Eggs_panini_06

Eggs_panini_07


Leave a comment

Pęczakotto z cukinią, grillowanym indykiem i suszonymi pomidorami

peczakotto_01

Na fali wegetariańskich smalców, wegańskich pasztetów, sojowych parówek i innych wynalazków imitujących coś, czym te produkty nie są (bo kto widział pasztet bez mięsa?), powstały również przedziwne nazwy dla kombinacji z kaszą w roli głównej. Swoją drogą, językoznawcy mieliby rozległy obszar do badań nad współczesną polszczyzną. Bo jak nazwać produkt, który tylko z konsystencji i wyglądu przypomina np. mleko krowie lub tradycyjny twarogowy sernik, a w istocie okazuje się np. “mlekiem” migdałowym albo “sernikiem” jaglanym”..?

Nazywamy nowe rzeczy szukając w głowie dobrze nam znanych nazw.

Czasem jednak wymyślamy przedziwne zbitki słowne dla nowych kombinacji smakowych. W ten sposób powstało kaszotto i pęczakotto. Jedno to danie jednogarnkowe przyrządzane w ten sam sposób, co klasyczne risotto, z tą jednak drobną różnicą, że bazą nie jest ryż arborio, carnaroli lub inny do tego typu dania, lecz swojska kasza. Pęczakotto to z kolei ww., z tym, że kaszę dumnie reprezentuje pęczak.

Pęczak to moja ulubiona kasza. Na łamach bloga gościł już kilka razy i z pewnością jeszcze nie raz będzie gwiazdą postów. Jest smaczny i zdrowy, zawiera sporo mikroelementów i witamin, a poza tym (jak większość kasz) wspomaga pracę układu pokarmowego.

Dzisiaj proponuję na obiad pęczakotto z młodą cukinią, grillowanym indykiem i suszonymi pomidorami. Całość wieńczy świeżo starty ser typu parmezan (u mnie Grana Padano). Myślę, że to idealna propozycja na nieskomplikowany letni obiad. Pamiętajcie, że pęczakotto/kaszotto, podobnie jak klasyczne risotto należy jeść  gorące, tuż po przyrządzeniu. Wówczas smakuje najlepiej:)

peczakotto_02

PĘCZAKOTTO Z CUKINIĄ, GRILLOWANYM INDYKIEM I SUSZONYMI POMIDORAMI

/porcja dla 4 osób/

300 g kaszy pęczak

1 duża cebula

2-3 ząbki czosnku

150 ml białego wytrawnego wina

1 l ekologicznego bulionu warzywnego

1 średnia cukinia

3-4 sznycle z piersi indyka

4-5 suszonych pomidorów w oliwie

kawałek sera Grana Padano

oliwa

łyżka masła

1 płaska łyżeczka ziół prowansalskich

sól, pieprz do smaku

 

Kaszę umieszczamy na sitku i płuczemy pod bieżącą wodą, zostawiamy do odcieknięcia.

Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy. W garnku o  grubym dnie rozgrzewamy oliwę, podsmażamy na niej cebulę i czosnek, dodajemy zioła, po czym wrzucamy kaszę i zalewamy całość winem. Mieszamy co jakiś czas, aby wino odparowało. Gdy kasza wchłonie płyn, zalewamy ją małą chochelką bulionu, mieszamy co 2 minuty, by kasza nie przypaliła się. Gdy pęczak wchłonie porcję bulionu, zalewamy go kolejną porcją i tak do wyczerpania bulionu (i miękkości kaszy).

W międzyczasie sznycle z indyka delikatnie rozbijamy tłuczkiem, posypujemy solą i pieprzem, spryskujemy odrobiną oliwy i przekładamy do naczynia żaroodpornego. Cukinię kroimy w niedużą kostkę, posypujemy pieprzem, spryskujemy oliwą i przekładamy do osobnego naczynia żaroodpornego.

Cukinię i indyka pieczemy (funkcja grill) w piekarniku przez ok. 15 minut (w temperaturze ok. 200ºC).

Suszone pomidory kroimy w paseczki.

Gdy pęczakotto jest już gotowe, dodajemy do niego grillowaną cukinię i indyka, suszone pomidory oraz łyżeczkę masła i garść Grana Padano. Doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem. Całość mieszamy. Pęczakotto wykładamy na talerze i posypujemy obficie pozostałym serem.

Smacznego:)

peczakotto_03

peczakotto_04


Leave a comment

Męska kuchnia i popisowa sałata Stasia

salata Stasia_01Obiegowa opinia na temat umiejętności kulinarnych przeciętnego mężczyzny jest nie najlepsza. Owszem, zrobi sobie kanapkę, zaparzy herbatę, czasem nawet usmaży jajecznicę z cebulką, ale zwykle na tym się kończy. Pamiętam jak dziś (a było to w dawnych czasach szkoły średniej) sposób na większy czy mniejszy głód moich kolegów harcerzy, którzy wracali ze zbiórki albo wypadu w góry. Co wówczas robili? Kupowali na Krupówkach bochen chleba z pachnącą i obłędnie chrupiącą skórką, a do tego pęto kiełbasy. Taki zestaw byli w stanie pochłonąć w kilka minut:)

Taka oto nieskomplikowana kuchnia w męskim wydaniu zwykle jest obiektem żartów i drwin. Aczkolwiek zapominamy, że to właśnie mężczyźni są najlepszymi i najsławniejszymi szefami kuchni na świecie. Pomijam fakt, iż przez wieki to oni mieli prawo i przywilej rozwijania się w zawodzie, podczas gdy miejsce kobiet było w domu, przy dzieciach. Lata tradycji zrobiły więc swoje.

Fakt, iż znakomita większość szefów kuchni to faceci, tłumaczy również rodzaj wykonywanych obowiązków w restauracji: to przecież ciężka, fizyczna praca, nierzadko kilkanaście godzin na dobę. Praca, której częścią jest również zarządzanie twardą ręką i trzymanie zespołu “za uzdę”. Bo system pracy kuchni hotelowej czy restauracyjnej to niemalże system taśmowy, gdzie każdy członek zespołu ma ściśle określone miejsce i zadania do wykonania (pisałam o tym tutaj: https://gazdowanie.wordpress.com/2015/03/06/kuchenny-rewolucjonista-august-escoffier-oraz-pyszne-gnocchi-gordona-ramseya/ ).

I jeszcze jedno spostrzeżenie: mężczyźni mają podobno więcej kubków smakowych niż kobiety, co pozwala im lepiej orientować się w niuansach kulinarnych eksperymentów.

Tak czy inaczej, w domowym zaciszu role zwykle się odwracają: to kobieta rządzi w kuchni. Choć znam kilka przypadków par, gdzie mężczyzna radzi sobie świetnie w kuchni (zwłaszcza w okresie narzeczeństwa;)), gotuje, piecze, testuje nowe receptury i smaki. Bo kuchnia to w moim przekonaniu subtelna kombinacja poligonu i placu zabaw. Eksperymentujesz z nowymi przepisami, czujesz podniecenie na samą myśl jaki będzie efekt finalny Twoich starań. A z drugiej strony dobrze się bawisz, odstresowujesz i czujesz radość, gdy przyrządzona potrawa smakuje biesiadnikom.

Osobiście nie mogę doczekać się momentu, gdy stanę przy mojej nowej wyspie kuchennej i wydam obiad dla co najmniej kilku osób. Ot, takie małe zboczenie;)

Zwieńczeniem tych wywodów niech będzie przepis na prostą i pyszną sałatę z warzywami i białym serem. Jest to popisowe danie mojej drugiej połówki: sałata z pomidorami, wiejskim twarogiem, cebulą z dużą ilością sosu czosnkowego. U nas w domu zwie się ona sałatą Stasia. Kombinacja składników równie zaskakująca, jak efekt końcowy. Sałata najlepiej smakuje z kromką świeżego, chrupiącego chleba z masłem, ewentualnie z plasterkiem oscypka lub sera korycińskiego. Wypróbujcie ją jako lekki lunch lub kolację po pracowitym upalnym dniu.

salata Stasia_02SAŁATA STASIA Z POMIDORAMI, TWAROGIEM I SOSEM CZOSNKOWYM

/porcja dla 2 głodnych osób/

opakowanie mieszanych sałat lub 1/2 główki sałaty

opakowanie twarogu półtłustego (250 g)

2-3 duże, dojrzałe pomidory

1 duża cebula (np. czerwona)

4 ząbki czosnku

oliwa lub olej rzepakowy tłoczony na zimno

sól, pieprz do smaku

 

Sałatę myjemy, suszymy i rwiemy na drobniejsze kawałki. Pomidory kroimy w ósemki, cebulę siekamy w piórka. Twaróg kruszymy na kawałki.

Ww. składniki umieszczamy w misce w następującej kolejności: sałata, pomidory, cebula, twaróg. Całość oprószamy świeżo mielonym pieprzem.

Przygotowujemy sos: czosnek przeciskamy przez praskę lub drobno siekamy, a następnie wrzucamy do szklanki wypełnionej do połowy oliwą lub olejem rzepakowym. Mieszamy i doprawiamy do smaku pieprzem i solą.

Sałatę przed samym podaniem polewamy sosem czosnkowym i mieszamy wszystkie składniki przed wyłożeniem na talerze.

Smacznego:)

salata Stasia_03

salata Stasia_04

salata Stasia_05

salata Stasia_06


1 Comment

Gdy nie masz czasu na pichcenie… zrób spaghetti z pesto

spaghetti_pesto_orzechy_05

Włoskie jedzenie. Jedno z najlepszych pod słońcem (nie licząc maminych pierogów i placków z jabłkami:)). Oliwa z oliwek, świeże zioła, sery długodojrzewające, i ma się rozumieć pasta. Pasta i basta!

Bucatini, tortellini, farfalle, cannelloni, lasagne, fusilli, orecchiette, penne, papardelle, spaghetti… Włosi mają dziesiątki, jeśli nie setki rodzajów makaronu. Co region, to inny makaron. Można go przygotowywać na tysiące sposobów i nigdy się nie znudzi. Smakuje mięsożercom i roślinożercom. Podobno makaron ugotowany al dente nie tuczy. Skoro tak, zapraszam na obiad ze spaghetti w roli głównej:)

Mowa o spaghetti z zielonym pesto, czosnkiem, natką pietruszki i orzechami, którego porcję zawsze wieńczy sowita garść parmezanu. Ten rodzaj włoskiej pasty przyrządzam często w piątki, bowiem wspomnienie świeżego, aromatycznego czosnku następnego dnia rano mogłaby być nie do zniesienia dla moich współpracowników:) Ponadto jest to danie błyskawiczne, wręcz idealne, gdy nie macie czasu, by zabawić w kuchni dłużej niż 30 minut.

Przepis na to danie znalazłam dawno temu na blogu Makecookingeasier.pl i od tego czasu towarzyszy mi w moich kulinarnych przygodach. Przepis wzbogaciłam podprażonymi na suchej patelni ziarnami słonecznika. Pamiętajcie, by przygotowując pesto użyć oliwy dobrej jakości.

spaghetti_pesto_orzechy_02

SPAGHETTI Z ZIELONYM PESTO, CZOSNKIEM I ORZECHAMI

/porcja dla 2-3 osób/

1/2 opakowania spaghetti (użyłam pełnoziarnistego)

1/2 słoiczka zielonego pesto (z bazylią i orzeszkami pini)

1/2 pęczka natki pietruszki

100 g obranych orzechów włoskich

2-3 duże ząbki czosnku

kawałek sera typu parmezan (użyłam Grana Padano)

garść pestek słonecznika

oliwa

 

Spaghetti gotujemy al dente w lekko osolonym wrzątku z dodatkiem łyżki oliwy. W międzyczasie orzechy siekamy na drobne kawałki (najczęściej rozgniatam je lekko w moździerzu), wrzucamy je do miski, dodajemy pesto, 3-4 łyżki oliwy, drobno posiekaną natkę pietruszki i przeciśnięty przez praskę (lub posiekany) czosnek. Całość składników mieszamy, by uzyskać w miarę jednolitą masę.

Ser ścieramy na tarce o drobnych oczkach i odkładamy do osobnej miseczki. Pestki słonecznika podprażamy na złoto na suchej patelni.

Makaron odcedzamy, jeszcze gorący wrzucamy do miski z pesto i pozostałymi składnikami, a następnie mieszamy, by spaghetti oblepiło się pesto. Tak przygotowany makaron wykładamy na talerze (najlepiej lekko podgrzane w mikrofalówce), posypujemy pestkami słonecznika i startym serem.

Smacznego:)

spaghetti_pesto_orzechy_03

spaghetti_pesto_orzechy_04

spaghetti_pesto_orzechy_05