gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Wzór na botwinkę, czyli chłodnik tradycyjny

Nie od dziś wiadomo, że książka to jeden z najlepszych prezentów, którymi można obdarować blogerkę kulinarną:) Radość oglądania książki wciąż pachnącej nowością i farbą drukarską nie ma sobie równych. Nic więc dziwnego, że gdy w tym roku dostałam na imieniny Wzór na smak Grzegorza Łapanowskiego, nie mogłam się doczekać aż nadejdzie wieczór i będę mogła przejrzeć to wydawnictwo.

A jest to książka ze wszech miar dopracowana i pięknie wydana. Bardzo podoba mi się pomysł na jej zawartość. Tytułowy wzór na smak to nic innego, jak opisywanie kolejno poszczególnych produktów (warzyw, jarzyn, owoców, mięs), często okraszone kulinarnymi wspomnieniami Autora, a do tego przejrzyście podane wzory na połączenia z innymi produktami. Jak pisze we wstępie Łapanowski pod każdym opisem znajdziesz wzory na smak. Sprawdzone klasyki, warte wypróbowania. (…) Zanim przejdziesz do przepisów, zerknij na grafikę z połączeniami smakowymi dla danego produktu. (…) Staraj się eksperymentować, łączyć receptury i podmieniać składniki, podążając za wzorami na smak i połączeniami smakowymi. I radzi zawsze wybierać do gotowania produkty najlepsze jakościowo, świeże, najlepiej lokalne.

Na początku Grzegorz Łapanowski opowiada o podstawowych smakach: słodkim, kwaśnym, słonym, gorzkim i oczywiście umami. Radzi jakie produkty warto mieć w kuchennych szafkach. Później jest coraz lepiej: Autor podpowiada jak łączyć smaki. Po pierwsze, łączyć produkty z danego regionu. Po drugie, łączyć produkty sezonowe. Po trzecie, łączyć produkty z tej samej grupy. Na kolejnych stronach książki przeczytamy o poszczególnych produktach i połączeniach smakowych, np. z czym najlepiej po drodze bakłażanowi (tu: m.in. z fetą, kozim serem, jagnięciną, ziołami, niektórymi warzywami etc.). Dalej znajdziemy wybrany dla danego produktu przepis (np. stek z bakłażana z salsą pomidorową) okraszony pięknym zdjęciem. Nie da się ukryć, że Łapanowski potrafi czarować słowem, posłuchajcie choćby tego: Topinambur. Ma nazwę jak jakiś leśny zwierz. I może coś w tym jest. Dzięki ziemistym i leśnym nutom rzeczywiście kojarzy się z lasem. Pasuje do dziczyzny, dobrze mu w towarzystwie oliwy truflowej, pieczonych orzechów i grzybów. Zresztą przez lata służył u nas jako karma dla dzików, zanim “z Zachodu” nie przyszła moda na to hipsterskie warzywo.

Takiej książki jeszcze u nas nie było. Jest skarbnicą przepisów, ale przede wszystkim kalejdoskopem wzorów na połączenia smakowe, czasem naprawdę zaskakujące. Ponad dwieście stron kulinarnych podsumowań i często zaskoczeń. Polecam bardzo tę lekturę. A dziś z tej książki proponuję Wam klasyczny wzór na botwinę: chłodnik na maślance, pełen pysznych i zdrowych składników.

CHŁODNIK TRADYCYJNY

/wg przepisu Grzegorza Łapanowskiego z książki Wzór na smak, Wydawnictwo Full Meal, Warszawa 2017/

1 pęczek botwinki

1 l maślanki

świeży ogórek gruntowy

1 pęczek rzodkiewek

1 pęczek koperku

2 jajka ugotowane na twardo

2 ząbki czosnku

do smaku: sól, pieprz, cukier, sok z cytryny do smaku

ocet do gotowania botwinki

 

Botwinkę dokładnie płuczemy. Małe buraczki drobno siekamy lub ścieramy na tarce o dużych oczkach, łodygi i liście drobno siekamy. Obgotowujemy osobno w osolonej wodzie z cukrem i octem (po łyżce na 1l) – buraka ok. 3 minut, łodygę ok. 1 minuty, liście 30 sekund.

Ogórka i rzodkiewkę myjemy i ścieramy na tarce – ogórka na dużych oczkach, rzodkiewkę na małych. Czosnek przeciskamy przez praskę, koperek drobno siekamy. Wszystkie składniki przekładamy do miski i łączymy z maślanką. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, cukrem i sokiem z cytryny. Gotowy chłodnik wstawiamy na kilka godzin do lodówki. Podajemy zimny (ale nie lodowaty) w miseczce z ćwiartkami jajka, ogórka, skropiony oliwą.

Smacznego:)

Advertisements


Leave a comment

Z cyklu: kuchnia góralska. Kwaśnica na wędzonych żeberkach

dsc_7547

A może by tak ugotować kwaśnicę? rzuciłam mimochodem w zeszłym tygodniu. Nazajutrz Rodzice, jak co tydzień jechali na targ do Błonia, co skutkowało tym, że po południu na moim kuchennym blacie wylądowały niezbędne ingrediencje: wędzone żeberka i boczek oraz słuszna porcja naturalnie kiszonej kapusty “od chłopa”.

Dawno temu wracając z moją Mamą z Zakopanego zatrzymałyśmy się, by coś przekąsić. To był zajazd przy autostradzie, stylizowany na góralską karczmę. Co prawda poprzedniego dnia zjadłam na obiad smakołyki typu pierogi z bryndzą, a na przystawkę moskole z grillowanym oscypkiem, ale nadal było mi mało (to normalna reakcja przed powrotem na niziny;)). Nadeszła kelnerka przyodziana w stylu folkowym. Zlustrowałam menu i nie widząc mojej ulubionej góralskiej zupy zapytałam kelnerkę: Macie kwaśnicę, bo nie widzę w karcie? Na co mocno zdziwione dziewczę zapytało: A co to takiego???

Morał z tej opowieści jest taki: prawdziwej kwaśnicy nie uświadczysz na nizinach. Chyba, że zrobisz ją sobie sam. Ale wróćmy do tematu przewodniego tego cyklu, czyli kuchni góralskiej.

Podstawowym produktem, z którego przygotowywano posiłki była i jest dla górali kapusta. W każdym domu kiszono kilka beczek, bogatsi gospodarze sposobili na zimę i dwadzieścia stulitrowych. Kiszenie kapusty było obrzędem. Od staranności przygotowania kapusty zależała potem jej jakość, smak. Przygotowania trwały kilka dni.

Najpierw sprawdzano, czy beczki są dobre, czy nie “puściły”. Szorowano je kilkakrotnie, wreszcie zalewano wodą., do której wrzucano kilka dużych, rozgrzanych do czerwoności w palenisku kamieni. Woda natychmiast wrzała i dopiero teraz była pewność, że beczka jest czysta. Dno wykładano liśćmi kapusty. Starsi domownicy przebierali główki, obierali je ze zgniłych liści. Młodsi, mający więcej siły, ustawiali na stole krązownice czyli szatkownice. Pilnie strzeżono kapusty przed dotykiem “chorej” kobiety. Taka musiała na czas przygotowywania kapusty oddalić się od pomieszczeń kuchennych.

Deptanie ułożonej w sudku (beczce) kapusty należało do najtęższego, najsilniejszego domownika. Często jednak robił to dziadek, młodsi bywali zazwyczaj zajęci pracą poważniejszą. Dziadkowi nakazywano na tę okoliczność umyć porządnie nogi – co czynił z oporami – i wytrzeć w białą ściereczkę. Deptającego kapustę dziadka otaczały wnuczęta, które też chciały wśliznąć się do beczki. Gdy się udało zmylić czujność “bab”, to dzieciska – za pozwoleniem dziadka – trochę podreptały.

Do poszatkowanej kapusty dodawano sól, liście laurowe, kminek. Niektóre gospodynie od razu szatkowały jarzyny – na surówki. Wrzucano niekiedy całe lub przepołowione jabłka. 

(…) Z kapusty przygotowuje się wiele potraw. Dawniej górale jedli je kilka razy dziennie. Wykorzystywano także płyn, który znajdował się w beczce, tak zwaną kwaśnicę. Kwaśnica podawana była w różnych postaciach. Jeśli kapusta była bardzo kwaśna, zagotowywano ją, odlewano płyn i ten także nazywano kwaśnicą.

[tekst pochodzi z książki Kuchnia góralska Zdzisławy Zegadłówny]

dsc_7552KWAŚNICA NA WĘDZONYCH ŻEBERKACH WG KUCHNI GÓRALSKIEJ Z. ZEGADŁÓWNY

kwaśnica

wędzone żeberka

czosnek

liście laurowe

sól

pieprz

ziemniaki

 

Kiszoną kapustę ugotować w większej ilości wody. Wodę odlać. Osobno ugotować żeberka wędzone, dodając czosnek, liście laurowe i cebulę. Wywar połączyć z kwaśnicą. Podawać z ugotowanymi w całości ziemniakami.

dsc_7545

KWAŚNICA NA WĘDZONYCH ŻEBERKACH A.D. 2017

1 kg kiszonej kapusty, posiekanej

1/2 szklanki soku spod kiszonej kapusty

1/2 kg wędzonych żeberek

hruby (gruby) plaster wędzonego boczku (ok. 150 g)

4-5 suszonych grzybów

3-4 ząbki czosnku

1 średnia cebula

2 liście laurowe

kilka ziarenek ziela angielskiego

1 łyżeczka kminku

4-5 ziarenek czarnego pieprzu

1/2 kg gruli (ziemniaków) ugotowanych wcześniej

sól i pieprz

 

Grzyby zalewamy wodą i moczymy przez noc, by zmiękły. Następnie kroimy je w kosteczkę lub paseczki, odstawiamy na bok. Boczek kroimy w kostkę, odkładamy. Cebulę siekamy w kosteczkę i przesmażamy delikatnie na łyżeczce oleju, odkładamy.

Żeberka płuczemy pod bieżącą wodą i razem z kapustą i sokiem wkładamy do dużego garnka. Dodajemy liście laurowe, ziele angielskie, boczek, posiekane ząbki czosnku, cebulę, kminek, ziarenka pieprzu i grzyby. Całość zalewamy wodą (ok.1,5 litra). Gotujemy na wolnym ogniu przez co najmniej 2h. Wystudzoną kwaśnicę najlepiej schować na noc do lodówki i nazajutrz ponownie gotować na wolnym ogniu przez ok. 1h.

Przed podaniem dodajemy do kwaśnicy pokrojone w kostkę grule i podgrzewamy zupę.

Smacznego:)

dsc_7554


Leave a comment

Superfoods #5, czyli zupa brokułowa z płatkami migdałowymi, serem grana padano i śmietaną jogurtową

DSC_5755

Zielone drzewko. Tak w dzieciństwie nazywała brokuła moja młodsza bratanica Hania. I szczerze go nie lubiła. Z pewnością nie wiedziała, że to takie zdrowe warzywo. I w dodatku posiadające antyczne korzenie: brokuły uprawiano już w starożytnej Grecji i Rzymie.

Dzisiejszy post to kolejna odsłona serii przepisów z super żywnością w roli głównej.

Nie bez powodu brokuł jest cały zielony:) To warzywo ma w sobie spore pokłady sulforafanu – antyutleniacza działającego antynowotworowo. Jednak, by podane do stołu brokuły zachowały te super właściwości, muszą być jedynie krótko ugotowane na parze, przez 3-4 minuty. Badania wykazują również, że jedzenie brokułów może łagodzić objawy autyzmu, chronić przed wrzodami żołądka i dwunastnicy czy obniżać ciśnienie tętnicze. Jeśli chcecie mieć zdrowe oczy, mocne stawy i wąską talię, pałaszujcie brokuły:) A dodatkowo te zielone warzywa wspomagają walkę z cukrzycą, bowiem mają bardzo niski indeks glikemiczny*.

Zatem jedzmy brokuły na zdrowie:)

*) Korzystałam z informacji na stronie http://www.poradnikzdrowie.pl

 

DSC_5761

ZUPA BROKUŁOWA Z PŁATKAMI MIGDAŁOWYMI, SEREM GRANA PADANO I ŚMIETANĄ JOGURTOWĄ

/porcja dla 2-3 osób/

na wywar:

1 średnia marchew

1/2 korzenia selera

1 mała pietruszka

1 liść laurowy

2 ziarenka ziela angielskiego

kilka ziarenek czarnego pieprzu

na zupę:

1 duży brokuł

1 por (tylko biała część)

1 łyżka oliwy

garść płatków migdałowych

3-4 łyżki śmietany jogurtowej

kawałek sera grana padano lub innego typu parmezan

pieprz, sól

 

Ze składników na wywar przygotowujemy bazę do zupy. W dużym garnku w 1,5 litra wody gotujemy jarzyny na półtwardo, w międzyczasie na oliwie podsmażamy drobno posiekanego pora. Płatki migdałowe prażymy na złoto na suchej patelni.

Do wywaru dodajemy podsmażonego pora oraz brokuł podzielony na małe różyczki, gotujemy całość 10-15 minut, aż brokuł będzie miękki. Dodajemy pieprz i sól do smaku. Zupę lekko studzimy, wyjmujemy liść laurowy i ziele angielskie, zaś zupę blendujemy do konsystencji kremu. Ponownie podgrzewamy. Zupy rozlewamy do talerzy, dodajemy śmietanę jogurtową, płatki migdałowe i grubo starty ser grana padano. Zupę można podawać z grzankami z bagietki z masłem i twardym serem.

Smacznego:)

DSC_5756


Leave a comment

Już prawie witałam się z gąską… czyli zupa z soczewicy

zupa z soczewicy_01W pewien listopadowy wieczór 2014 roku wypatrzyłam na portalu mojego ulubionego pisma “Zwierciadło” konkurs ‘w moim guście’. Zadanie konkursowe polegało na przysłaniu do redakcji przepisu na najlepszą zupę na jesień wraz ze zdjęciem rzeczonej potrawy. Niewiele się zastanawiając wysłałam maila z przepisem na naszą ulubioną o tej porze roku zupę z soczewicy oraz fotkę, którą pstryknęłam kilka dni wcześniej podczas domowej sesji kulinarnej.

Po kilku dniach otrzymałam maila od miłej Pani Doroty z redakcji portalu Zwierciadlo.pl z gratulacjami i informacją, że jestem jedną ze zwycięzców/zwyciężczyń tego błyskawicznego konkursu. Wyniki redakcja umieściła również na swojej stronie: http://zwierciadlo.pl/2014/spolecznosc/konkursy/konkurs-najlepsza-zupa-na-jesien

Miło. Nagrodą był voucher do jednej z wybranych restauracji, w której w tych dniach podawano m.in. dania z polskiej gęsiny w ramach akcji “Czas na gęsinę”. Mieliśmy zatem z S. plan, by pewnego wieczoru wybrać się na taką właśnie kolację przy świecach i skosztować słynnej w świecie polskiej gęsiny. Jak się jednak okazało po kilku tygodniach i wielu mailach wymienionych z Panią Dorotą, voucher nigdy nie dotarł do moich rąk z winy poczty, która dziwnym trafem nie dostarczyła przesyłki, i która po wielu perypetiach wróciła na początku stycznia do redakcji… Przykro.

Jako nagrodę pocieszenia dostałam na otarcie łez książki: “Przysmaki Ojca Mateusza. Domowa kuchnia Natalii” i I tom sagi “Stulecie winnych” autorstwa Ałbeny Grabowskiej. W tej pierwszej pozycji znalazłam kilka ciekawych przepisów, które z pewnością wypróbuję, i które zagoszczą na blogu. Do czytania tej drugiej właśnie się zabieram, gdyż dopiero ochłonęłam po lekturze “Wielu demonów” Jerzego Pilcha. Słynna pilchowa fraza i barwne postaci z tej książki śniły mi się bowiem przez ostatnie noce, tak bardzo świat z powieści wtargnął w mój umysł ;)

Tymczasem zostawiam Was z przepisem na zupę z soczewicy z ziemniakami i pomidorami – zwyciężczynię konkursu :)  Zupa jest naprawdę gęsta – taka z gatunku tych, w których łyżki stoją na sztorc – i jednocześnie pożywna. Świetnie sprawdzi się jako rozgrzewający jednogarnkowy obiad w chłodne dni lub ciepła kolacja po pracowitym, męczącym dniu.

zupa z soczewicy_02

ZUPA Z SOCZEWICY Z ZIEMNIAKAMI I POMIDORAMI

1 l bulionu warzywnego
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 marchewka
1 pietruszka
150 g soczewicy czerwonej
3-4 ziemniaki
150 ml passaty pomidorowej lub puszka pomidorów bez skórki
1/2 łyżeczki nasion kolendry utłuczonych w moździerzu
kawałek imbiru lub 1/4 łyżeczki imbiru w proszku
szczypta curry
szczypta chilli
łyżka oliwy
sól, pieprz do smaku

garść natki pietruszki

Cebulę i czosnek obieramy, drobno siekamy i wrzucamy do garnka z oliwą, podsmażamy chwilę, by się zeszkliły. Ziemniaki obieramy i kroimy na kawałki. Marchew i pietruszkę obieramy i kroimy w plasterki, dorzucamy do garnka z cebulą. Po chwili dodajemy soczewicę i zalewamy bulionem. Następnie dodajemy ziemniaki i passatę pomidorową lub pomidory z puszki. Dodajemy przyprawy i gotujemy zupę na wolnym ogniu przez ok. 25-30 minut, aż ziemniaki będą miękkie.

Następnie zupę studzimy, wyjmujemy kilka kawałków ziemniaków i plasterków marchewki, resztę miksujemy przy pomocy blendera. Do zmiksowanej zupy dodajemy pozostawione ziemniaki i marchew, podgrzewamy, przelewamy na talerze i posypujemy natką pietruszki.

Smacznego:)

zupa z soczewicy_04
zupa z soczewicy_03
zupa z soczewicy_05


Leave a comment

Rekonwalescent w domu, czyli prozdrowotna zupa krem z soczewicą, pomidorami i fenkułem

zupa prozdrowotna_ 01

zupa prozdrowotna_ 02Mam w domu rekonwalescenta, który powinien przez najbliższych kilka dni jadać posiłki w postaci płynnej i półpłynnej. Jak łatwo się domyślić, na pierwszy ogień poszły zupy. Jedliśmy już pomidorową z ryżem, przyszedł czas na zupę z soczewicą, pomidorami i fenkułem z dodatkiem mleka kokosowego.

Przepis znalazłam na stronie gotujzdrowo.com i od razu stała się moim “zupnym hitem”. Jak twierdzi autor przepisu, ma ona właściwości rozgrzewające (szczególnie dobrze wpływa na układ moczowy) i podkręcające metabolizm. Ta zupa jest idealna w zimowe dni, szczególnie dla osób wychłodzonych, często łapiących infekcje.

Dodatki w postaci fenkuła, mleka kokosowego i czarnego sezamu mogą wydawać się dla niektórych z Was zaskakujące, ale uwierzcie mi, świetnie dopełniają całości i zupa ma naprawdę rewelacyjny smak. No i jest zdrowa, oczywiście bez glutaminianu sodu!:)

zupa prozdrowotna_ 03

PROZDROWOTNA ZUPA KREM Z SOCZEWICĄ, POMIDORAMI I FENKUŁEM

1 puszka pomidorów w puszce (całych, bez skórki)
1/2 fenkuła (kopru włoskiego)
1 marchew
1/3 brokuła
1 mała puszka mleka kokosowego
3 -4 szklanki wody
2-3 cm kawałek świeżego imbiru
3-4 ząbki czosnku
kilka nasion kolendry
1 łyżka curry
szczypta kurkumy
kilka ziaren kminu rzymskiego (opcjonalnie)
1/2 szklanki czerwonej soczewicy
sól morska i pieprz do smaku
łyżeczka cukru trzcinowego
szczypta chilli
cytryna

 

Cebulę kroimy w kostkę, imbir i czosnek w drobną kosteczkę. Brokuł myjemy i dzielimy na małe koszyczki, marchewkę i fenkuł kroimy w cienkie plasterki.

Do garnka wlewamy olej ryżowy, na którym na małym ogniu obsmażamy przez chwilę imbir, cebulę i czosnek. Następnie dodajemy curry, kmin rzymski, kolendrę, pomidory, soczewicę i marchew. Wlewamy mleko kokosowe i wodę, doprawiamy solą, kurkumą i gotujemy aż soczewica będzie miękka (ok. 15 minut). Doprawiamy cukrem i pieprzem do smaku oraz szczyptą chilli.

W tym samym czasie na suchej patelni podprażamy sezam (ok. 5-6 minut), co jakiś czas potrząsając patelnią.

Do gotującej zupy dodajemy fenkuł i brokuła, gotujemy ok. 10 minut, aby brokuł pozostał jędrny. Zupę zdejmujemy z ognia i miksujemy blenderem na krem (dla ozdoby pozostawiając kilka koszyczków brokułu).

Zupę wlewamy na talerz i posypujemy podprażonym sezamem (opcjonalnie), dodajemy odrobinę soku z cytryny.

Smacznego:)

zupa prozdrowotna_04

zupa prozdrowotna_06

zupa prozdrowotna_07

zupa prozdrowotna_08


Leave a comment

Szybka zupa na początek zimy. Krem z porów i ziemniaków

DSC_0112

Zima.

Co prawda powoli zaczyna przybywać dnia, niemniej jednak za oknem nadal jest szaro i zimno. Wstajemy rano do pracy – jest jeszcze ciemno. Wracamy późnym popołudniem z pracy – jest już ciemno… Nic dziwnego, że mamy ochotę na coś ciepłego i esencjonalnego do jedzenia.

Dziś proponuję rozgrzewającą zupę-krem, która jest niezwykle łatwa i szybka w przygotowaniu. Potrzebujemy do jej przygotowania garść gruli (czyt. ziemniaków), pory, bulion i odrobinę przypraw do smaku. Inspiracją do przygotowania tej zupy był dla mnie przepis z bloga Kuchniaagaty.pl.

DSC_0114

ZUPA-KREM Z PORÓW I ZIEMNIAKÓW

2 pory (tylko białe części)

5 średnich ziemniaków

1 mała marchewka

1 l bulionu warzywnego

1/2 opakowania małego jogurtu greckiego

łyżka oliwy

szczypta gałki muszkatołowej

1/4 łyżeczki ziaren kolendry utłuczonych w moździerzu

sól, pieprz do smaku

 

W garnku o grubym dnie rozgrzewamy oliwę, pory kroimy w cienkie plastry i podsmażamy przez chwilę na oliwie. Marchewkę obieramy i kroimy w plasterki, wrzucamy do garnka z porami. Ziemniaki obieramy, kroimy na małe kawałki, dorzucamy do garnka z porami i marchewką. Całość zalewamy bulionem i gotujemy na wolnym ogniu aż do miękkości warzyw. Pod koniec gotowania dodajemy gałkę, kolendrę, pieprz i sól. Po ugotowaniu zupę miksujemy na gładki krem, pozostawiając kilka plasterków marchewki do dekoracji.

Smacznego :)

DSC_0124

DSC_0115


Leave a comment

Dyniowo mi… Zupa z dyni, kukurydzy i papryki

DSC_0193

Zaopatrzyłam się ostatnio w jakieś 3 kg dyni i… zaczęło się! Mycie, wydłubywanie pestek, pieczenie, obieranie ze skórki, wreszcie studzenie i miksowanie. Słowem, męczenie biednej dyni, która za chwilę może poczuć się wręcz prześladowana;)

A poważniej mówiąc, to część dyniowej papki zjadamy na bieżąco, choćby w postaci zupy czy bezglutenowego marchwiaka. Resztę mrożę i wykorzystam w niedalekiej przyszłości. Efektami “dyniowego męczenia” będę Was, rzecz jasna, na bieżąco raczyć na blogu.

Dlaczego dynia? Bo to bogactwo witamin i minerałów, takich jak B-karoten, cynk, potas, wapń, fosfor, witaminy B2. W dodatku dynia jest niskokaloryczna i nie traci wartości odżywczych po ugotowaniu.

Dzisiaj zapraszam do przetestowania prostego przepisu na zupę z dyni, papryki i kukurydzy. Przepis “przemknął” mi przy okazji przeglądania jednego z ogrodniczych czasopism, których fanką jest moja Mama. Dodatek do zupy w postaci kukurydzy sprawia, że ma ona zdecydowanie słodkawy smak, więc jeśli nie przepadacie za zupami ze słodką nutą, to proponuję zmniejszyć ilość kukurydzy o połowę i dodać więcej pieprzu i chilli.
DSC_0189

ZUPA Z DYNI, KUKURYDZY I PAPRYKI

400 g dyni (użyłam Hokkaido)
puszka kukurydzy
1 papryka żółta lub czerwona
1 średnia cebula
2 ząbki czosnku
1 łyżka oliwy
½ łyżeczki curry
½ l bulionu warzywnego
szczypta gałki muszkatołowej
sól
pieprz
szczypta chilli
garść pestek dyni podprażonych na suchej patelni

Z dyni wydrążamy miąższ, który kroimy w kostkę. Paprykę myjemy, kroimy na ćwiartki, usuwamy gniazda nasienne, kroimy na kawałki.
Czosnek i cebulę obieramy, drobno siekamy, wrzucamy do garnka, dodajemy oliwę i podsmażamy 2-3 minuty. Następnie dodajemy odsączoną kukurydzę, dynię, paprykę i doprawiamy curry, chilli, gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Wlewamy bulion. Zupę gotujemy ok. 20 minut na wolnym ogniu, aż dynia i papryka będą miękkie.
Zupę studzimy, miksujemy blenderem. Ponownie podgrzewamy zupę na wolnym ogniu, przelewamy do miseczek/talerzy i tuż przed podaniem posypujemy pestkami dyni.
Smacznego:)
DSC_0190

DSC_0192
DSC_0202