gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


2 Comments

Z cyklu przepisy dla maluchów: placuszki na maślance z twarogiem i jabłkami

Niedziela. Od 6:15 jestem na nogach, Zu w ramionach Morfeusza odbywa popołudniową drzemkę, ja robię pizzę dla całej rodziny i posiłki na dwa dni dla Zu, bo jutro przecież idę do pracy. Gdzieś w tle leci relacja z wyścigów Formuły 1.

Pan dziennikarz pyta pana kierowcę rajdowego: jak oceniasz przygotowanie swojego bolida?

Metodycznie rozgniatam czosnek i łączę w sosie pomidorowym z oregano.

Blenduję brokułową zupę krem dla Zu, drugą ręką potrząsam patelnią, na której prażą się płatki migdałów.

Pan dziennikarz pyta dalej: Dziś w nocy padał deszcz. Czy jest to dla Ciebie powód do niepokoju?

Siekam cebulę, kroję oliwki i układam na pizzy.

Rany, jestem z innej bajki… ;)

Dziś przepis nie tylko dla młodych mam: pyszne i proste w przygotowaniu placuszki na śniadanie dla całej rodziny.

PLACUSZKI NA MAŚLANCE Z TWAROGIEM I JABŁKAMI

120 ml maślanki (ok. 1/2 szklanki)

2 średnie jajka

1/4 szklanki mleka 3,2%

3/4 szklanki mąki pszennej

1/4 szklanki mąki orkiszowej

2 płaskie łyżki cukru brzozowego

1 łyżeczka proszku do pieczenia bez fosforanów

szczypta soli

50 g twarogu (ok. 1/2  szklanki)

1 jabłko, pokrojone na cienkie półplasterki

olej rzepakowy do smażenia

 

W średniej misce łączymy maślankę, jajka i mleko. Następnie dodajemy oba rodzaje mąki, cukier, proszek do pieczenia, sól, a na końcu twaróg. Całość mieszamy trzepaczką, by powstała jednolita masa (jednak z grudkami twarogu). Na końcu dodajemy plasterki jabłka i delikatnie mieszamy.

Na patelni rozgrzewamy odrobinę oleju, nakładamy łyżką porcje ciasta i smażymy placuszki po 2-3 minuty z każdej strony. Po usmażeniu przekładamy na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym i przykrywamy folią spożywczą, by nie wystygły.

Placuszki podajemy z ulubionymi dodatkami: miodem i/lub owocami sezonowymi.

Smacznego:)

Advertisements


2 Comments

Trudna sztuka mówienia i ciasto korzenno-marchewkowe z mascarpone

Nie dalej jak miesiąc temu moje dziecko wypowiedziało po raz pierwszy pełne zdanie. Jego adresatem był pies, do którego Zu zwróciła się tymi słowami: Ozi, idź  babci. Ja i moja Mama stanęłyśmy jak wryte, po czym zaczęłyśmy bić brawo zadowolonej z siebie Zu. Tylko na Ozzim ten wiekopomny fakt nie zrobił większego wrażenia.

Nietrudno się domyślić, że pierwsze zdanie dziecka jest dla matki jak… Ty poczywaj, a ja pobruszę dla literatury polskiej;) Minęło kilka dni i moja mała dziewczynka na dobre się rozkręciła. Rzuca teraz na lewo i prawo: Dzidzia siadaj tu, Tata kup Ziuzi, Mama chodź, Ozi  śiśka nu nu, Mama daj Ziuzi miód  i inne. Hitem ostatnich dni jest kołysanka, którą Zu mruczy sobie przed snem: aaa, kotki dła, siałobułe obidwa;)

W zasadzie nigdy nie zastanawiałam się nad tym, jak trudną sztuką dla małego dziecka jest zacząć mówić. Osłuchać się z całą masą dźwięków, najpierw głużyć, gaworzyć, a potem zacząć mówić pierwsze, nieporadne słowa. A po jakimś czasie “odważyć się” i wypowiedzieć pierwsze pełne zdanie. To większa sztuka niż dla dorosłego nauka języków obcych. I rację mają ci, którzy promują i zachęcają do czytania dzieciom od maleńkości. Dwadzieścia minut dziennie to absolutne minimum. Po Zu widzę, że nie wystarczy czytać, warto również opowiadać własnymi słowami co widzimy na rysunkach w książeczkach, bo w ten sposób zachęcamy maluszka, by sam zaczął nam po swojemu opowiadać historie. Niech to będą na początek same dźwięki typu beee, ihaha czy muuu i spontaniczne pokazywanie paluszkiem obrazków. W końcu od czegoś trzeba zacząć.

Zdolności językowe kształtują się, zanim dziecko zacznie budować pierwsze zdania. Tuż po urodzeniu maluch nie rozumie słów, ale słyszy rytmi intonację głosu, słucha rodzica bardzo uważnie. Często powtarzane frazy (wyliczanki, rytmiczne wierszyki) zostawiają ślad w jego mózgu, co wpływa na późniejsze rozumienie mowy (buduje słownik bierny), a codzienne czytanie pomaga przyswajać intonację i melodię języka. (…)

Stosunek małego dziecka do czytania, tak samo jak do wielu innych czynności, jest budowany przez odniesienia  emocjonalne. Zadaniem dorosłego jest stworzyć od samego początku pozytywny kontekst dotyczący czytania. Kiedy czytamy, jesteśmy blisko z dzieckiem, naturalnie tworzy się atmosfera bezpieczeństwa i zaufania do otaczającego świata. Kilkuminutowe czytanie spokojnym głosem uspokaja dziecko i może zainicjować kolejny domowy rytuał – to pozwala budować poczucie przewidywalności i przynależności do wspólnoty rodzinnej. Maluch ma okazję zobaczyć i poczuć spokojny oddech, bicie  serca, uśmiech, spokój i szczęście na twarzy rodzica, a wspólna lektura sprawia, że czuje się dla niego ważne. (…) Czytanie rozbudza emocjonalność młodego”czytelnika”, co jest szczególnie ważne po ukończeniu 24 miesiąca życia, kiedy dziecko zaczyna doświadczać całej gamy nowych, złożonych emocji. Rola rodzica staje się wtedy bezcenna przy doświadczaniu, tłumaczeniu i identyfikowaniu sytuacji pełnych emocji, a bohaterowie książek są nieocenionym źródłem przeżyć*)

Z perspektywy ostatnich kilku miesięcy widzę jak dużą inwestycją okazało się kupowanie stosów książeczek. Mamy niemal całą serię o Kici Koci i przygodach Zuzi, zaglądamy do książki o musze Fefe i króliczku, który idzie spać, a strzałem w dziesiątkę okazał się tryptyk o Puciu i Misi, dzięki którego Zu w krótkim czasie nauczyła się wielu nowych słów.

Drodzy rodzice, nie oszczędzajcie na mądrych i pięknie ilustrowanych książeczkach:)

*) Michalina Gajewska w: Książką połączeni, czyli o roli czytania w życiu dziecka, Instytut Książki, Kraków 2016

CIASTO MARCHEWKOWO-KORZENNE Z KREMEM MASCARPONE

/na podstawie książki My petite kitchen cookbook Eleanor Ozich, z moimi modyfikacjami/

3 średnie jajka

175 g miodu lub 125 ml syropu z agawy lub klonowego

185 ml oleju rzepakowego

150 g zmielonych migdałów

160 g mąki ryżowej lub gryczanej

2 średnie marchewki, starte na tarce o dużym oczku

1/2 łyżeczki startego kardamonu

1 płaska łyżeczka cynamonu

2 płaska łyżeczka mielonego imbiru

1 płaska łyżeczka sody oczyszczonej

na krem:

150 g serka mascarpone

sok i otarta skórka z jednej małej cytryny

2 łyżeczki miodu lub syropu z agawy lub klonowego

do dekoracji:

2 łyżki pestek dyni

3 łyżki wiórków kokosowych

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 170ºC.

W dużej misce umieszczamy jajka, miód/syrop, olej i pozostałe składniki, zaś mąkę ryżową/gryczaną przesiewamy przez sito przed dodaniem do pozostałych składników. Całość miksujemy na małych obrotach miksera, tylko do połączenia składników. Następnie masę przelewamy do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.

Ciasto pieczemy przez ok. 45 minut (do tzw. suchego patyczka).

W międzyczasie przygotowujemy krem do dekoracji: mascarpone, miód/syrop oraz sok i otartą skórkę z cytryny miksujemy w misce, aż składniki dobrze się połączą.

Upieczone ciasto pozostawiamy na kratce kuchennej do całkowitego wystygnięcia. Następnie smarujemy wierzch i boki kremem. Wierzch posypujemy wiórkami kokosowymi i pestkami dyni.

Smacznego:)


4 Comments

Lunchbox #1: sałatka z brokuła, pełnoziarnistego makaronu, pomidorków i fety

Przyszła wiosna i zbrzydły nam kanapki wrzucane do torby przed wyjściem do pracy. Warzywne curry w ciepły, wiosenny dzień wydaje się zbyt rozgrzewające “od środka”. O tej porze roku, by poradzić sobie z przesileniem wiosennym potrzebujemy dużo warzyw i trochę węglowodanów, które dają energetycznego kopa. Z tej potrzeby powstał dzisiejszy przepis.

Gdy Twój mężczyzna kwęka, że znowu brokuły! i Gdzie jest mięso?! zaczaruj go kolorem i aromatem lunchboxa. Do soczysto zielonych brokułów i kiełków dodaj garść pełnoziarnistego makaronu, pomidory w dwóch odsłonach (koktailowe i suszone), słoną fetę, posyp pestkami dyni (na prostatę jak znalazł!) i polej całość sosem z oliwy i soku z cytryny. Wszystkie składniki możesz przygotować dzień wcześniej i wstawić na noc do lodówki.

Teraz tylko pozostaje Ci czekać w porze lunchu na pomruki i mlaskanie na Skypie. A one z pewnością się pojawią i będą w rodzaju: ale smaczna ta sałatka;)

SAŁATKA Z BROKUŁA, PEŁNOZIARNISTEGO MAKARONU, POMIDORKÓW I FETY

/przepis na 2 porcje/

1/2 ugotowanego na parze brokuła

2 garście makaronu pełnoziarnistego

garść pomidorków koktailowych

3 kawałki suszonych pomidorów w zalewie

1 łyżka sera feta

1 łyżka pestek dyni

garść kiełków

dressing:

3 łyżki oliwy

1/2 łyżeczki soku z cytryny

1/2 łyżeczki ulubionych ziół, np. bazylii lub oregano

pieprz i sól do smaku

 

Makaron i brokuła gotujemy al dente, odcedzamy i przekładamy do pudełka na sałatkę. Następnie dodajemy pokrojone na połówki lub ćwiartki pomidorki koktailowe, pokrojone w paseczki suszone pomidory i kawałki sera feta. Pestki dyni prażymy na suchej patelni, aż staną się chrupkie. Kiełki kroimy na mniejsze kawałki i dodajemy do pudełka. W osobnym naczyniu (ja używam małego zakręcanego słoiczka) łączymy oliwę, sok z cytryny, zioła i przyprawy.

Sałatkę przed podaniem skrapiamy oliwą cytrynową i posypujemy pestkami dyni.

Smacznego:)


Leave a comment

Z cyklu przepisy dla maluchów: wegetariańskie burgery z buraczków z kozim twarożkiem i kiełkami

Starsze pokolenie radzi: Twoja córka nie zrobiła jeszcze kupki? Podaj jej buraczki! Tak się bowiem składa, że w życiu młodej matki wyznacznikiem dobrostanu dziecka jest regularność w tym względzie:) Cóż za niezwykłą, oczyszczającą moc posiada to niepozorne warzywo, które tak natrętnie barwi dłonie podczas obierania? Zasięgnęłam języka w Sieci i dzielę się z Wami tymi odkryciami.

Kluczem do oczyszczających właściwości poczciwego buraka są zawarte w nim błonnik, pektyny i enzymy, które regulują pracę układu pokarmowego, przeciwdziałają zaparciom i odtruwają jelita. Gotowany/pieczony burak lub sok ze świeżych buraczków działają więc jak cudowna szczotka, która wymiata i oczyszcza. Długo by rozwodzić się nad pozostałymi fenomenalnymi właściwościami buraka. Jedząc te niepozorne bulwy możemy obniżyć i uregulować ciśnienie krwi, obniżyć poziom złego cholesterolu, wspierać profilaktykę nowotworową.

Poddany obróbce termicznej burak jest słodki, więc zwykle smakuje maluchom. Można go z powodzeniem wykorzystać jako oręż w walce z zaparciami. Proponuję wypróbować przepis na pieczone buraczki, tym razem w wersji obiadowej: wegeburgery podane z kleksem gęstego jogurtu oraz kiełkami i prażonymi pestkami dyni.

WEGETARIAŃSKIE BURGERY Z BURACZKÓW

/przepis na 7-8 małych burgerów/

4 małe buraki

3 płaskie łyżki mąki pełnoziarnistej (użyłam orkiszowej)

5 łyżek płatków owsianych pełnoziarnistych

4 łyżki rolady koziej lub koziego twarożku

1 łyżeczka posiekanego koperku

szczypta suszonego tymianku

szczypta suszonej trawy cytrynowej

szczypta pieprzu świeżo mielonego

1 małe jajko

 

Buraki szorujemy pod bieżącą wodą, osuszamy i każdy osobno zawijamy w folię aluminiową. Pieczemy przez ok. 50 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 190ºC (termoobieg). Buraki są upieczone, jeśli widelec wchodzi w nie bez oporu.

Buraki studzimy na kratce kuchennej, po czym obieramy i ścieramy na tarce z tzw. dużym oczkiem (lub krótko blendujemy w rozdrabniaczu). Starte buraczki przekładamy do miski, dodajemy mąkę, płatki owsiane, twarożek, koperek i przyprawy. Wbijamy jajko i mieszamy całość, by uzyskać jednolitą masę. Jeśli masa jest zbyt rzadka, dodajemy jeszcze odrobinę płatków owsianych. Masę odstawiamy do lodówki na 1/2h, aby płatki napęczniały i wchłonęły nadmiar płynu. Następnie z masy formujemy niewielkie kulki, które spłaszczamy dłonią i układamy w żaroodpornej formie wyłożonej papierem do pieczenia.

Tak przygotowane burgery pieczemy ok. 20 minut w temperaturze 170ºC (termoobieg).

Po upieczeniu podajemy z kleksem jogurtu greckiego, kiełkami i prażonymi pestkami dyni. Burgery świetnie smakują z dodatkiem drobnej kaszy (np. jęczmiennej) i lekkiej surówki.

Smacznego:)


2 Comments

Zdrowa słodycz #3, czyli czekoladowy deser z awokado i bananem

Otwieram oczy na dźwięk szczebiotu Mama Ania, mniam, mniam!

Zwlekam się z łóżka w ślad za Zu, która jest już w salonie przy swoich koszach z zabawkami. Otulam się w ciepły kokon szlafroka i człapię do kuchni. Wciąż półprzytomna, z resztkami snu pod powiekami. Mam kilka minut póki moja mała dziewczynka dzielnie siedzi na nocniku w łazience i studiuje książeczki.

Wrzucam do młynka ziarna arabiki i mielę świeżą kawę. Jej zapach wkrótce wypełnia każdy kąt domu i ostatecznie mnie budzi. Nieodmiennie zadziwia mnie, jak moje dziecko ekspresowo wchodzi na obroty, jakby jeszcze przed chwilą nie spało słodko. Zdaje się, że ma to po tatusiu, który na dźwięk budzika wstaje na równe nogi i krokiem marszowym idzie do kuchni. Ja potrzebuję kilku minut, by zwlec się z łóżka.

Dziś mam dla Was kolejny przepis z cyklu zdrowa słodycz, który z powodzeniem można zaproponować również dzieciom. Bez cukru i niepotrzebnych dodatków. Pełnia smaku, pełnia słodyczy.

Na zdrowie!

CZEKOLADOWY DESER Z AWOKADO I BANANA

/na podstawie przepisu z http://mamalyga.org z moimi modyfikacjami/

2 dojrzałe banany

2 dojrzałe awokado

2 łyżki kakao

2 łyżki miodu lub syropu klonowego

3 łyżki mleka kokosowego

2-3 sztuki suszonych moreli i śliwek, pokrojone na paseczki

ulubione owoce do dekoracji

 

Banany i awokado obieramy ze skórki, kroimy na kawałki i wrzucamy do misy blendera. Dodajemy kakao, mleko kokosowe i miód/syrop. Całość miksujemy na gładką masę. Przekładamy do miseczek i dekorujemy suszonymi i świeżymi owocami.

Smacznego:)


Leave a comment

Prawie babka, czyli ciasto marmurkowe z nutą pomarańczy

W ramach przedświątecznych testów, miałam ambitny plan, by upiec babkę wielkanocną. Kuchenna szafka i lodówka zawierały wszystkie niezbędne produkty. Na blacie w podręcznym notesie zapisałam gramatury wszystkich ingrediencji. Czas i temperatura pieczenia zostały precyzyjnie określone.

Gdy ciasto było ukręcone i gotowe do wylania do formy, zanurkowałam do magic cornera w poszukiwaniu tej ostatniej. Przebiłam się przez rozmaite blaszki, formy na muffiny, kamionkowe naczynia i … znalazłam jedynie dużą formę na babkę.

Cóż było robić, ukręcone ciasto wylałam do za dużej formy. W efekcie zamiast klasycznej babki wielkanocnej, wyrosła mi karłowata i rozłożysta babeczka. Płaska, ale smaczna. Waniliowo-kakaowa z nutą pomarańczy. Jeśli chcecie klasycznej babki, bądźcie mądrzejsi ode mnie. Kupcie odpowiednią formę;)

Radosnych Świąt!

PRAWIE BABKA, CZYLI CIASTO MARMURKOWE Z POMARAŃCZOWĄ NUTĄ

4 jajka

200 g cukru (1 szklanka)

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

250 g mąki pszennej

50 g mąki ziemniaczanej

2 łyżeczki proszku do pieczenia

100 g masła, rozpuszczonego i ostudzonego

sok wyciśnięty z 1/2 pomarańczy

2 łyżki kakao

na polewę (opcjonalnie):

1/2 tabliczki białej czekolady

1 łyżka mleka

 

Żółtka oddzielamy od białek. W dużej misce miksujemy żółtka z oba rodzajami cukru na puszystą masę. W osobnej misce ubijamy na sztywno białka ze szczyptą soli.

Do żółtek z cukrem dodajemy sok z pomarańczy. Następnie do masy dodajemy rozpuszczone masło oraz oba rodzaje mąki wymieszanej z proszkiem do pieczenia. Całość mieszamy drewnianą łyżką, a na końcu dodajemy ubite białka. Połowę masy wylewamy do formy natłuszczonej masłem i obsypanej bułką tartą. Do pozostałej masy dodajemy kakao, mieszamy do połączenia składników i wylewamy do formy.

Ciasto pieczemy ok. 40 minut w temperaturze 180ºC.

Po upieczeniu możemy polać ciasto czekoladą z łyżką mleka rozpuszczonymi w kąpieli wodnej.

Smacznego:)


2 Comments

Nowe smaki, czyli sernik z ricottą i masłem orzechowym

Sernik w naszym domu to must have wielkanocnego stołu. Obojętnie czy nowojorski, na kruchym spodzie, czekoladowy czy wg przepisu Babci Wandy. Sernik na święta musi być.

Moje zamiłowanie do poszukiwania nowych smaków i modyfikacji tych znanych, zaprowadziło mnie do stworzenia starego-nowego przepisu. Klasyczną wersję wzbogaciłam ricottą, co sprawiło, że ciasto jest bardziej puszyste i lekkie. Na koniec dodałam kilka łyżek masła orzechowego, co nadało sernikowi nieco intrygującego charakteru.

Jeśli i Wam nie jest obca idea eksperymentowania w kuchni lub po prostu lubicie nowe smaki, to polecam dzisiejszy przepis. Będziecie mile zaskoczeni.

SERNIK Z RICOTTĄ I MASŁEM ORZECHOWYM

na spód:

100 g ciastek pełnoziarnistych

ok. 30 g miękkiego masła

garść niesolonych orzeszków ziemnych

na masę serową:

1 kg twarogu sernikowego (z wiaderka)

150 g cukru pudru

4 jajka

250 g sera ricotta

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

4 łyżki masła orzechowego (najlepiej z kawałkami orzechów)

 

Pokruszone ciastka, orzeszki ziemne i masło miksujemy w robocie kuchennym na sypką masę (ma przypominać w konsystencji piasek). Masą wykładamy formę do pieczenia (uprzednio wyłożoną papierem do pieczenia), dociskamy ją do dna i formę umieszczamy w lodówce.

Twaróg sernikowy miksujemy z cukrem pudrem i cukrem z prawdziwą wanilią. Następnie dodajemy po jednym jajku i miksujemy na wolnych obrotach. Pod koniec miksowania dodajemy ricottę i masło orzechowe. Krótko miksujemy (2-3 minuty) i masę sernikową przelewamy na schłodzony spód.

Sernik pieczemy przez ok. 50 minut w temperaturze 160ºC.

Po upieczeniu sernikowi pozwalamy ostygnąć na kratce kuchennej, a gdy całkowicie ostygnie umieszczamy go na całą noc w lodówce. Podajemy schłodzony.

Smacznego:)