gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


Leave a comment

Pulpety z fasoli w warzywnym sosie i nieco spóźniona recenzja książki

dsc_7442

Miała swoją premierę jesienią 2016 roku, a ja dostałam ją w prezencie na gwiazdkę.

Mowa o Na zdrowie, najnowszej książce Elizy Mórawskiej, czyli Liski – autorki bloga White Plate. Przyznam, że mam wszystkie jej dotychczasowe książki kulinarne i choć nie wszystkie eksploatuję w równym stopniu, to lubię je czasem przeglądać. Ostatnio tylko wtedy, gdy Zuza śpi, a ja ogarnę najpotrzebniejsze sprawy w naszym domu. Lubię niespiesznie kartkować książki napisane przez Liskę, bo są autentyczne, z nieprzekombinowanymi przepisami i z charakterystycznymi zdjęciami. Te zdjęcia są nieprzestylizowane i chyba takie, jak ich autorka: naturalne.

Wizualnie Na zdrowie zachwyca. Książka jest wydrukowana z najwyższą starannością: gruby, matowy papier, porządne szycie, kapitałka z lnu i zakładka-wstążka, które tak lubię w książkach. Wydawnictwo podzielono na rozdziały: “Praktyczne rady”, “Mniej typowe urządzenia kuchenne, które być może ci się spodobają”, “Spiżarnia”, “Moje śniadania”, “Lekkie obiady”, “Gotowanie dla alergika”, “Desery”.

Autorka niczego nie narzuca, nie wygłasza tyrad typu “jedz tak, jak ja i moja rodzina, a będziesz cieszył się zdrowiem”. Przecież nikt tego nie lubi. Przeciwnie, Mórawska pokazuje i pisze o przykładach ze swojego życia: jakie odżywianie zdecydowanie jej nie służyło i co zmieniła, by zwyczajnie poczuć się lepiej. I żyć zdrowiej. Dla mnie jest uosobieniem osoby żyjącej według filozofii Slow life. I gotującej slow food:) I to chyba najlepszy sposób na to, by inni spróbowali podążyć tym śladem i choć odrobinę postarać się zmienić sposób przygotowywania posiłków. A wierzcie mi, nawet w tak bardzo zabieganych czasach, jak nasze, jest to możliwe.

W książce znajdziemy pomysły na niebanalne sałatki (świetne do zabrania do pracy), pyszne hummusy, pożywne zupy czy nawet tak proste, lecz pyszne dania jak leczo czy faszerowane warzywa. Bardzo dobrym pomysłem jest rozdział o gotowaniu dla alergika. Jestem pewna, że nie tylko zrozpaczone matki będą z niego korzystać. Znajdziemy w nim np. przepis na pizzę na bezglutenowym spodzie, różne rodzaje mięsnych dań czy wariacji nt. potraw warzywnych.

Książka jest pełna pięknych zdjęć, które zachęcają do samodzielnego zdrowego gotowania. Są tutaj też zdjęcia Liski krzątającej się wokół kuchennego stołu inie tylko. Bije z nich spokój i pogoda ducha. No i last but not least: już wiemy jak wygląda Pan Inżynier;)

Dzisiaj na tapecie z tejże książki przedstawiam Wam przepis na wegetariańskie pulpety. Kiedy przeczytałam, że to pyszne pulpety, które nie udają mięsnych, bo są po prostu tak smaczne, że mogą po prostu być pulpetami z fasoli i duszonych grzybów, natychmiast zapragnęłam je zrobić. I nie zawiodłam się:)

dsc_7449

PULPETY Z FASOLI I PIECZAREK W WARZYWNYM SOSIE wg książki Na zdrowie Elizy Mórawskiej, z moimi niewielkimi modyfikacjami

/porcja dla 4-5 osób/

na pulpety:

400 g ugotowanej białej fasoli

300 g pieczarek, pokrojonych w plasterki

1 duża cebula, posiekana

1 jajko

3 łyżki płatków owsianych

1 łyżka musztardy, np. Dijon (choć Liska poleca bardziej słodkawą, np. miodową)

opcjonalnie 1/2 łyżeczki cynamonu (ja zrezygnowałam z tej słodkiej nuty)

garść ulubionych świeżych ziół (np. oregano, tymianek)

sól i pieprz do smaku

olej rzepakowy

na sos:

1 szklanka pasatty pomidorowej

1 puszka pomidorów z puszki

300 g włoszczyzny (waga po obraniu) pokrojonej w słupki: marchew, pietruszka, por, seler

3 łyżki oliwy z oliwek

3 łyżki świeżych, posiekanych listków bazylii

1 łyżeczka otartego oregano

1 łyżeczka miodu

1/2 łyżeczki cynamonu

sól i pieprz do smaku

dodatkowo:

makaron, np. pełnoziarniste tagliatelle

grana padano lub parmezan

 

Przygotowujemy pulpety: fasolę miksujemy w blenderze/robocie kuchennym, aż będzie miała małe grudki (nie na krem). Pieczarki z cebulą smażymy ok. 5-6 minut na oliwie. Następnie łączymy fasolę z pieczarkami, mieszamy łyżką, dodajemy cynamon, musztardę płatki i jajko. Masę wkładamy na 1h do lodówki, dzięki temu będzie bardziej zwarta i pulpety nie będą się rozpadać podczas smażenia. Jeśli jednak uznamy, że słabo się kleją, możemy dodać do masy łyżkę mąki.

Po 1 h wyjmujemy masę z lodówki, formujemy niewielkie pulpety i smażymy je na patelni z olejem po kilka minut z każdej strony. Następnie wykładamy usmażone pulpety na talerz wyłożony ręcznikiem papierowym.

W międzyczasie przygotowujemy sos: w garnku rozgrzewamy oliwę,podsmażamy cebulę i czosnek,dodajemy warzywa, a po ok. 5 minutach dodajemy pomidory i 3/4 szklanki wody. Doprawiamy solą, pieprzem i cynamonem. Miksujemy całość.

Liska radzi, by przed podaniem na stół, sos dodać do pulpetów i pozwolić im poleżeć w nim kilka minut.

Makaron gotujemy al dente i podajemy z sosem i pupleptami, wierzch posypujemy tartym serem.

Smacznego:)

dsc_7440

dsc_7476dsc_7453dsc_7461dsc_7458

Advertisements


1 Comment

Niespieszna codzienność i błyskawiczne obiady. Makaron pełnoziarnisty z sosem z gorgonzoli i jogurtu, ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

DSC_5189

Nasze dni mijają niespiesznie, z pozoru bardzo do siebie podobne. Zuza zwykle budzi się po 7. rano, powierci się, zje i jest gotowa na podbój świata. Poranne mycie i przewijanie zastaje nas w okolicach godziny 8. Później spacery na rękach, zabawy na naszym podłogowo-kocykowym placu zabaw, leżenie na brzuszku i ćwiczenie mięśni. I czas na krótką drzemkę. Czasem uda się jej pospać dłużej, innym razem tylko chwilę.

Najbardziej lubimy słoneczne, bezwietrzne dni, gdy można wystawić wózek na taras lub wyjść do ogrodu. Zuzka śpi wtedy nawet 3 godziny i nic (nawet domagający się uwagi Ozzy, natrętnie trykający nosem w kostki, by rzucać mu szyszki) nie jest w stanie jej zbudzić. Swoją drogą to fenomen, że Zuzię śpiącą w domu budzi każdy głośniejszy dźwięk, a na polu nie jest w stanie zbudzić jej przelatująca nad głową kawalkada helikopterów…

Choć mieszkamy na naszym dopieszczonym (dzięki 3-letnim wysiłkom mojego nieocenionego Taty) poddaszu niewiele ponad pół roku, to dzięki spacerom z Zuzką na rękach niemal na pamięć znam fakturę drewna na sosnowej podłodze i słupach podtrzymujących strop. A one są pełne rysunków. Na słupie w sypialni ktoś, kto ma choć odrobinę wyobraźni, dostrzeże zebrę i przyczajonego krokodyla, a po drugiej stronie roześmianego, trochę nierozgarniętego misia. Na podłodze zaś zobaczy uśmiechniętego od ucha do ucha Sida leniwca z Epoki lodowcowej. A w salonie wpatrując się w podłogę natrafi na rysunki sęków i słojów układających się w oblicza ufoludków. Kocham drewno nie tylko za to, że pozwala stworzyć we wnętrzu atmosferę i wrażenie przytulności, ale również za to, że kreuje tysiące wzorów, które każdy może interpretować na swój sposób. Nosząc Zuzkę na rękach wyobrażam sobie, że jak podrośnie i będzie już mówić, urządzimy sobie zabawy w zgadywanki-znajdowanki wzorów i faktur w drewnie.

Dzień jest długi, ale czasu na gotowanie jest jak na lekarstwo. Gdy moi Rodzice pomagają mi w bawieniu naszego małego Szkraba, a ja staję przy wyspie kuchennej, wybieram proste i szybkie przepisy. Dzisiaj sztuką jest zrobić smaczny obiad w pół godziny. Kierując się tą zasadą wymyśliłam prosty sos serowo-jogurtowy z dodatkami, który świetnie komponuje się ze zdrowym, pełnoziarnistym makaronem.

DSC_5314

MAKARON PEŁNOZIARNISTY Z SOSEM Z GORGONZOLI I JOGURTU Z DODATKIEM SZPINAKU I SUSZONYCH POMIDORÓW

/porcja dla 4 osób/

1 opakowanie makaronu pełnoziarnistego (użyłam świderków Lubelli)

1 duża cebula

1 ząbek czosnku

1 opakowanie sera gorgonzola (łagodnego)

1 mały kubeczek jogurtu greckiego light

1 opakowanie świeżego szpinaku baby (200 g)

5-6 suszonych pomidorów w oliwie

olej ryżowy

pieprz, sól

 

Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy, podsmażamy na oleju na rozgrzanej dużej patelni. Gdy zezłocą się, dodajemy posiekany szpinak i całość podsmażamy na małym ogniu do czasu, aż szpinak zwiędnie.

Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie. Odcedzamy i odstawiamy.

Na patelnię ze szpinakiem wrzucamy pokrojone w paseczki suszone pomidory, dodajemy pokruszoną gorgonzolę i mieszamy całość podgrzewając na małym ogniu. Gdy ser się rozpuści, dodajemy jogurt grecki i mieszamy całość do całkowitego połączenia składników. Makaron polewamy sosem i podajemy natychmiast.

Smacznego:)

DSC_5194