gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


2 Comments

Z cyklu: kuchnia góralska. Jajka zapiekane pod oscypkową pierzynką

dsc_6952

Owce zeszły z redyku z hal na niziny. O tej porze roku już nie uświadczysz oryginalnego oscypka. Oryginalnego, czyli o zawartości co najmniej 60% mleka owczego. Kiedyś o tym napiszę więcej. Gdy owce znów będą na hali. Na targowicy pod Gubałówką piętrzą się stosy serów z mleka krowiego, czasem z domieszką owczego. Górale mają dobry PR, turyści nie czują różnicy.

dsc_6947

Podczas ostatniego wyjazdu na Podhale kupiliśmy sery z niewielkim dodatkiem mleka owczego, więc nazywanie ich oscypkiem to lekkie nadużycie, bo prócz składu również kształt nie ten (kupiliśmy gołki). Ale co tam, gdy znowu zacznie się redyk, przyrządzimy sobie śniadanie z dodatkiem prawdziwego oscypka.

Dzisiejszy przepis właściwie powinien trafić do cyklu Leniwe weekendowe śniadania. Bo trzeba wybrać się na targowisko i tam znaleźć dobre, duże, wiejskie jajka. Bo prócz zdobycia oryginalnego oscypka, trzeba poświęcić jakieś pół godziny na przygotowanie i zapieczenie jajek. A w naszym domu takie rzeczy zdarzają się wyłącznie w weekend. A później należy z należytą czcią skonsumować owe zapiekane jajka:)

dsc_6946

JAJKA ZAPIEKANE POD OSCYPKOWĄ PIERZYNKĄ

/porcja dla 2 głodnych osób/

4 duże wiejskie jajka

8-10 plasterków oscypka + kawałek do starcia na tarce

2 łyżeczki masła

2 łyżki jogurtu naturalnego

2 łyżeczki posiekanego szczypiorku

1,5 łyżeczki suszonego oregano

świeżo mielony pieprz kolorowy

 

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 160ºC. W dwóch kokilkach/żaroodpornych naczynkach umieszczamy po łyżeczce masła i jogurtu. Umieszczamy w piekarniku na ok. 5 minut. Następnie do każdej kokilki wkładamy na dno po 4-5 plasterków oscypka,na nie wbijamy po 2 jajka, posypujemy, pieprzem, oregano i szczypiorkiem. Na wierzch ścieramy na tarce oscypka. Zapiekamy w temperaturze 160ºC przez ok. 15 minut, w zależności od tego, jaki preferujemy stopień ścięcia żółtka (ja lubię przypieczone).

Smacznego:)

dsc_6949

dsc_6956

dsc_6951

Advertisements


Leave a comment

Chodzi za mną przepis, czyli placuszki z ricottą, kokosową nutą i malinami (z cyklu leniwe weekendowe śniadania)

dsc_6559

Ten przepis prześladował mnie od połowy lata. Znalazłam go na http://www.kuchniaagaty.pl. Śniły mi się pankejki z ricottą i sezonowymi owocami, ale jakoś zawsze na niedzielne leniwe śniadanie na naszym stole lądowało coś innego. Albo omlet, albo jajecznica albo, tak jak ostatnio, szakszuka.

Aż w pewne sobotnie popołudnie, gdy S. wrócił z targu obładowany siatkami, a w nich dwiema kobiałkami świeżutkich malin, klamka zapadła. Będą pankejki z ricottą. Placuszki, których do tej pory nie przygotowywałam na śniadanie.

Nazajutrz w ruch poszedł olej kokosowy tłoczony na zimno (najzdrowszy!) i moja największa patelnia. Do oryginalnego przepisu dodałam wiórki kokosowe, by wzmocnić kokosowy smak. Na stole, obok placuszków, wylądowały maliny, domowy jogurt naturalny i pyszny miód z Podhala, który podarował nam mój przyjaciel M. podczas ostatniej wizyty.

Placuszki były naprawdę smaczne, nawet Ozzy niemal połknął swoją skromną psią porcję;)

dsc_6565

PANKEJKI Z RICOTTĄ, KOKOSOWĄ NUTĄ I MALINAMI

/na podstawie http://www.kuchniaagaty.pl z moimi modyfikacjami/

1 szklanka mąki pszennej

1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

2 łyżki wiórków kokosowych

1/4 łyżeczki soli

1 łyżka cukru trzcinowego

1 opakowanie ricotty

3/4 szklanki mleka 2%

2 średnie jajka

ziarenka z 1/2 laski wanilii lub 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

olej kokosowy

do podania:

maliny

płatki kokosowe

jogurt naturalny

miód

 

W misce łączymy suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, wiórki kokosowe i sól. Do drugiej, większej miski wlewamy mleko, dodajemy ricottę, jajka, wanilię i mieszamy całość trzepaczką, po czym dodajemy suche składniki. Mieszamy całość, by składniki połączyły się.

Na patelni rozgrzewamy 1/2 łyżki oleju kokosowego i partiami smażymy placuszki na złoto (z obu stron). Aby smażone partami placki nie wystygły, umieszczamy je na talerzu i owijamy folią aluminiową.

Podajemy z jogurtem, miodem, płatkami kokosowymi i malinami lub innymi sezonowymi owocami.

Smacznego:)

dsc_6567

dsc_6561

dsc_6566


Leave a comment

Superfoods #2, czyli domowy jogurt z nasionami chia, musem truskawkowym i karmelizowanym rabarbarem

DSC_5548

Czas to aktualnie w moim prywatnym słowniku najbardziej pożądane ze słów. Odmieniam je codziennie przez wszystkie przypadki, najczęściej w towarzystwie imienia mojej małej córeczki. Nie mam czasu, jak znajdę czas, brakuje mi czasu, jak będzie chwila czasu i Zuza pozwoli… Wbrew pozorom siedzenie w domu na macierzyńskim nie oznacza nieograniczonej ilości czasu:)

Zatem kiedy znajduję odrobinę tego cennego zasobu, jakim jest czas, wymykam się po cichu do kuchni i przygotowuję małe kulinarne przyjemności. Albo wychodzę na krótki spacer z Ozzim. Lub biegnę (a Ozzy razem ze mną) do miejskiej biblioteki. A najczęściej robię pranie albo uruchamiam zmywarkę (wówczas Ozzy raczej mi nie towarzyszy;)).

Ostatnio zaczęłam kombinować jak zrobić deser w upalny dzień, by uniknąć uruchamiania piekarnika. I tak, prócz prezentowanej ostatnio na blogu panna cotty, zrobiłam zdrowy deser na bazie jogurtu naturalnego i sezonowych owoców. Zapytacie co to ma wspólnego z super żywnością? Ano w domowym jogurcie zanurzone są super nasionka, czyli chia (szałwia hiszpańska). Internet jest pełen opisów cudownych właściwości nasion chia. Podobno to słowo w języku Majów oznaczało siłę…

Ale do rzeczy! Chia to źródło niezwykle zdrowych kwasów Omega-3, są bogate w wapń, cynk, potas, błonnik i żelazo (mają więcej tego pierwiastka niż szpinak). Nasiona szałwii hiszpańskiej to również bogactwo witamin i antyoksydantów, które jak wiadomo, mają działanie antynowotworowe.

Pamiętajmy jednak, że nasion chia nie należy jeść w dużych ilościach: eksperci zalecają maksymalnie 15 g dziennie, czyli ok. 3 łyżeczek.

Dzisiaj chia poleca się Wam w wersji z domowym jogurtem naturalnym w towarzystwie musu truskawkowego z karmelizowanym rabarbarem ze szczyptą wanilii i kardamonu. Od kiedy w zeszłym roku w Lidlu nabyłam jogurtownicę jestem fanką domowego jogurtu. Regularnie, dwa razy w tygodniu nastawiam jogurt i w zasadzie już nie kupujemy jogurtu naturalnego w sklepie (wyjątkiem jest grecki).

Wracając do chia i spółki, podałam tak przygotowane superfood jako deser, ale równie dobrze może ono zastąpić śniadanie. Samo zdrowie:)

DSC_5551

DSC_5560

DOMOWY JOGURT Z NASIONAMI CHIA, MUSEM TRUSKAWKOWYM I KARMELIZOWANYM RABARBAREM

/porcja dla 2 osób/

1,5 szklanki domowego jogurtu naturalnego

3 łyżeczki nasion chia

1 szklanka truskawek

1 łodyga rabarbaru

1 płaska łyżka cukru trzcinowego

1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią

1 łyżeczka miodu

1 ziarenko kardamonu, roztarte na pył w moździerzu

 

Do naczynia z jogurtem dodajemy nasiona chia, mieszamy, by równomiernie się rozprowadziły w jogurcie. Zostawiamy na całą noc w lodówce.

Nazajutrz myjemy rabarbar, obieramy go z błonek, kroimy na plasterki i wrzucamy do rondla, podlewamy łyżeczką wody i dusimy na małym ogniu przez ok. 20 minut, aż zmięknie i prawie zacznie się rozpadać. Następnie dodajemy oba rodzaje cukru i mieszamy, by rabarbar oblepił się cukrem. Pod koniec dodajemy miód, mieszamy i odstawiamy z ognia, by ostygł.

Truskawki i kardamon blendujemy na mus.

Jogurt z nasionami chia rozkładamy do szklanek lub pucharków, polewamy musem truskawkowym, na wierzchu układamy ostudzony rabarbar. Całość możemy udekorować plasterkami truskawek.

Smacznego:)

DSC_5555

DSC_5557

 


Leave a comment

Wegańskie śniadanie, czyli jaglanka na mleku sojowym z karmelizowanymi gruszkami i wanilią

jaglanka_mleko sojowe_karmel gruszki_01

Leczę przeziębienie, więc mam sporo czasu na czytanie książek i magazynów. Wreszcie zagłębiłam się w ostatnie wydanie “Kukbuka”, które tym razem jest poświęcone potrawom z jabłkami. Ale nie tylko. I o tym chcę dziś napisać. Trafiłam na przepis na jaglankę z wanilią i karmelizowanymi gruszkami autorstwa Marianny, właścicielki bloga Coutellerie.pl. Od pierwszego spojrzenia na przepis wiedziałam, że muszę go przetestować:) Zdjęcie potrawy było cudowne, takie w jesiennym klimacie, a jednocześnie ciepłe, otulające.

Wprowadziłam drobne modyfikacje do wskazówek Marianny. Mleko krowie zastąpiłam sojowym, dodałam jogurt naturalny i suszoną żurawinę. Z kolei kaszę jaglaną ugotowałam w sposób, jaki zalecają znawcy tematyki. Przed wrzuceniem do rondelka najpierw przelałam ją zimną wodą, następnie wrzątkiem, i na końcu znowu zimną wodą. Podobno to najlepszy sposób na pozbycie się goryczki. Po ugotowaniu kaszy oczywiście zastosowałam patent babci Stasia na “dojście” kaszy: owinęłam rondelek w ręcznik, koce polarowe i schowałam na kwadrans pod kołdrę.

Tym razem gotowałam jaglankę nie mieszając jej, pozwoliłam, by “pracowały” pęcherzyki powietrza, co sprawiło, że po ugotowaniu była bardziej sypka. I na koniec nie sposób nie wspomnieć o zwieńczeniu dania, czyli karmelizowanych gruszkach z waniliową nutą: po prostu niebo w gębie:)

Uwierzcie, takie śniadanie jest nie tylko zdrowe, ale i pokrzepiające na duchu. Zwłaszcza, gdy nos zatkany i drapie w gardle…

jaglanka_mleko sojowe_karmel gruszki_02

KASZA JAGLANA NA MLEKU SOJOWYM Z KARMELIZOWANYMI GRUSZKAMI I WANILIĄ

/porcja dla 2 osób/

1 szklanka kaszy jaglanej

2 szklanki mleka sojowego

szczypta soli

1 łyżka miodu

1 laska wanilii

1 duża gruszka lub 2 małe

2 łyżki masła

25 g cukru trzcinowego

2 łyżki wody

garść migdałów, pestek dyni i suszonej żurawiny

1/2 szklanki jogurtu naturalnego

 

Kaszę wrzucamy na sitko i na przemiennie przelewamy zimną wodą i wrzątkiem. Kaszę przekładamy do rondelka, zalewamy mlekiem, dodajemy sól, miód i laskę wanilii uprzednio przekrojoną na pół z połową wydrążonych ziarenek (pozostałą część zachowujemy do przygotowania gruszek). Kaszę z dodatkami gotujemy ok. 15 minut nie mieszając, aż kasza wchłonie mleko. Rondelek z ugotowaną jaglanką zawijamy w gazetę lub ręcznik, następnie w koc i chowamy na kwadrans pod kołdrę, by kasza “doszła”.

Przygotowujemy gruszki: obieramy owoce, pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w plasterki lub ćwiartki. Na patelni roztapiamy masło i wrzucamy gruszki podsmażając je ok. 2 minut, po czym posypujemy je cukrem, a gdy ten się skarmelizuje, dodajemy pozostałe ziarenka wanilii i ostrożnie dolewamy wody. Zmniejszamy ogień, dusimy gruszki do czasu, gdy utworzy się gęsty syrop.

W międzyczasie na suchej patelni prażymy migdały i pestki dyni, co jakiś czas potrząsając patelnią, by się nie przypaliły.

Kaszę przekładamy do miseczek (wyławiając laskę wanilii), dodajemy po kilka łyżek jogurtu, karmelizowane gruszki i posypujemy migdałami, pestkami dyni i żurawiną.

Smacznego:)

jaglanka_mleko sojowe_karmel gruszki_03

jaglanka_mleko sojowe_karmel gruszki_04