gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


5 Comments

Kapryśny marzec i rigatoni z gorgonzolą, gruszką i tymiankiem

Kilka dni temu zapakowałam Zuzę w wózek i poszłam na zakupy połączone ze spacerem. Ubrałam się w kurtkę, czapkę i szalik, zwiedziona tym, że w nocy był lekki przymrozek, a o poranku wiał zimny wiatr. W trakcie spaceru wyszło słońce i temperatura skoczyła do jakichś 12 stopni Celsjusza. Po drodze Zuzka zasnęła, a ja wróciłam do domu ledwo żywa. Z czapką i szalikiem wciśniętym w kieszenie kurtki. Zgrzana i zła. I pomyślałam: Stasiuk znowu miał rację. Pod naszą szerokością geograficzną żyjemy na meteorologicznej huśtawce.

 

I znowu jest marzec. Znowu spływają śniegi, wieje mokry wiatr, duszę wypełnia poczucie daremności. Spod białego i okrągłego wyłazi bure i zgniłe, a wokół tylko monotonny horror przyrody, z którego nie płynie żadna nauka prócz tej, że ze swoją linearną i progresywną wizją egzystencji nie jesteśmy żadną koroną stworzenia, tylko smutną aberracją.

(…)

To jest środkowoeuropejski spleen czterech pór roku, gdy zimne bez przerwy zamienia się w ciepłe, mokre w suche, a jasne w zachmurzone, a potem odwrotnie i tak do samej śmierci, bez żadnej nadziei na odmianę. To jest smutek Słowiańszczyzny, gdzie gdy coś się zaczyna, to zaraz się kończy albo zmienia we własne przeciwieństwo i żadna ostateczność nie jest ostateczna.

(…)

Trzy dni temu było plus piętnaście stopni, a dzisiaj jest minus siedem. Powinniśmy być traktowani jak trochę niepełnosprawni, powinniśmy być częściowo zwolnieni od jakichś podatków albo ktoś powinien fundować nam sanatoria.

(…)

Żeby w ogóle przetrwać, powinniśmy porzucić nasze strony i udać się na poszukiwanie meteorologicznej ziemi obiecanej. Niestety, wszystkie przyzwoite krainy są już zajęte. Dlatego zostaniemy na miejscu i będziemy działać na nerwy bardziej zrównoważonym sąsiadom. Słowiańska histeria, węgierska depresja i rumuńska paranoja to nasze specjalności, to nasze znaki rozpoznawcze i powinniśmy je opatentować. Ba, powinniśmy te stany eksportować do jakichś zrównoważonych i znudzonych krajów, tak jak eksportuje się kokainę, heroinę i amfetaminę.

 

Andrzej Stasiuk, Nie ma ekspresów przy żółtych drogach, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013

RIGATONI Z GORGONZOLĄ, GRUSZKĄ I TYMIANKIEM

/porcja dla 4 osób/

1 opakowanie makaronu rigatoni (użyłam Barilla)

1 średnia gruszka

250 g sera gorgonzola

2 łyżki jogurtu greckiego

30 g masła

50 ml mleka

1 łyżeczka otartego tymianku

garść łuskanych ziaren słonecznika

 

Gruszkę obieramy, pozbawiamy gniazda nasiennego i kroimy w kostkę. Słonecznik prażymy na suchej patelni do momentu, aż się zezłoci.

Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie. W międzyczasie przygotowujemy sos. W rondelku o grubym dnie rozpuszczamy masło (na małym ogniu), dodajemy gorgonzolę, jogurt i mleko. Mieszamy całość do całkowitego rozpuszczenia i połączenia składników, na koniec dodajemy tymianek i gruszkę.

Ugotowany makaron odcedzamy, polewamy sosem i posypujemy słonecznikiem.

Smacznego:)

Advertisements


1 Comment

Niespieszna codzienność i błyskawiczne obiady. Makaron pełnoziarnisty z sosem z gorgonzoli i jogurtu, ze szpinakiem i suszonymi pomidorami

DSC_5189

Nasze dni mijają niespiesznie, z pozoru bardzo do siebie podobne. Zuza zwykle budzi się po 7. rano, powierci się, zje i jest gotowa na podbój świata. Poranne mycie i przewijanie zastaje nas w okolicach godziny 8. Później spacery na rękach, zabawy na naszym podłogowo-kocykowym placu zabaw, leżenie na brzuszku i ćwiczenie mięśni. I czas na krótką drzemkę. Czasem uda się jej pospać dłużej, innym razem tylko chwilę.

Najbardziej lubimy słoneczne, bezwietrzne dni, gdy można wystawić wózek na taras lub wyjść do ogrodu. Zuzka śpi wtedy nawet 3 godziny i nic (nawet domagający się uwagi Ozzy, natrętnie trykający nosem w kostki, by rzucać mu szyszki) nie jest w stanie jej zbudzić. Swoją drogą to fenomen, że Zuzię śpiącą w domu budzi każdy głośniejszy dźwięk, a na polu nie jest w stanie zbudzić jej przelatująca nad głową kawalkada helikopterów…

Choć mieszkamy na naszym dopieszczonym (dzięki 3-letnim wysiłkom mojego nieocenionego Taty) poddaszu niewiele ponad pół roku, to dzięki spacerom z Zuzką na rękach niemal na pamięć znam fakturę drewna na sosnowej podłodze i słupach podtrzymujących strop. A one są pełne rysunków. Na słupie w sypialni ktoś, kto ma choć odrobinę wyobraźni, dostrzeże zebrę i przyczajonego krokodyla, a po drugiej stronie roześmianego, trochę nierozgarniętego misia. Na podłodze zaś zobaczy uśmiechniętego od ucha do ucha Sida leniwca z Epoki lodowcowej. A w salonie wpatrując się w podłogę natrafi na rysunki sęków i słojów układających się w oblicza ufoludków. Kocham drewno nie tylko za to, że pozwala stworzyć we wnętrzu atmosferę i wrażenie przytulności, ale również za to, że kreuje tysiące wzorów, które każdy może interpretować na swój sposób. Nosząc Zuzkę na rękach wyobrażam sobie, że jak podrośnie i będzie już mówić, urządzimy sobie zabawy w zgadywanki-znajdowanki wzorów i faktur w drewnie.

Dzień jest długi, ale czasu na gotowanie jest jak na lekarstwo. Gdy moi Rodzice pomagają mi w bawieniu naszego małego Szkraba, a ja staję przy wyspie kuchennej, wybieram proste i szybkie przepisy. Dzisiaj sztuką jest zrobić smaczny obiad w pół godziny. Kierując się tą zasadą wymyśliłam prosty sos serowo-jogurtowy z dodatkami, który świetnie komponuje się ze zdrowym, pełnoziarnistym makaronem.

DSC_5314

MAKARON PEŁNOZIARNISTY Z SOSEM Z GORGONZOLI I JOGURTU Z DODATKIEM SZPINAKU I SUSZONYCH POMIDORÓW

/porcja dla 4 osób/

1 opakowanie makaronu pełnoziarnistego (użyłam świderków Lubelli)

1 duża cebula

1 ząbek czosnku

1 opakowanie sera gorgonzola (łagodnego)

1 mały kubeczek jogurtu greckiego light

1 opakowanie świeżego szpinaku baby (200 g)

5-6 suszonych pomidorów w oliwie

olej ryżowy

pieprz, sól

 

Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy, podsmażamy na oleju na rozgrzanej dużej patelni. Gdy zezłocą się, dodajemy posiekany szpinak i całość podsmażamy na małym ogniu do czasu, aż szpinak zwiędnie.

Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie. Odcedzamy i odstawiamy.

Na patelnię ze szpinakiem wrzucamy pokrojone w paseczki suszone pomidory, dodajemy pokruszoną gorgonzolę i mieszamy całość podgrzewając na małym ogniu. Gdy ser się rozpuści, dodajemy jogurt grecki i mieszamy całość do całkowitego połączenia składników. Makaron polewamy sosem i podajemy natychmiast.

Smacznego:)

DSC_5194


Leave a comment

Słowo o umami i ograny temat, czyli tagliatelle z gorgonzolą, gruszką i orzechami

tagiatelle_gorgonzola_orzechy_gruszka (01)W tygodniu nie zawsze mam czas i ochotę, by gotować wyszukane obiadokolacje. Często przygotowuję zupę na dwa dni (zwykle drugiego dnia jest jeszcze lepsza :)), do której zmieniam dodatki. W ciągu minionego roku tylko raz zdarzyło mi się kupić w barze na mieście gotowy obiad, który później odgrzałam w domu. Powód? Wyszłam z pracy przed 19-tą totalnie zmęczona i orając nosem po chodniku nie wyobrażałam sobie, by jeszcze cokolwiek ugotować w domu. Oczywiście to wydarzenie – kupno obiadu na mieście – uznałam za osobistą porażkę.

Oczywiście byłabym nieszczera pisząc, że toleruję jedzenie wyłącznie przygotowane w domu. Raz, dwa razy w miesiącu lądujemy z S. na kebabie po sąsiedzku, albo w naszej ulubionej włoskiej knajpie na Ochocie. Ale to są wyjątki. Zazwyczaj smaczne wyjątki od reguły :)

Dziś proponuję proste, aczkolwiek klasyczne połączenie rodem ze słonecznej Italii. Makaron z sosem z gorgonzoli z gruszkami i orzechami. Temat ograny, ale danie bardzo smakowite i szybkie w przygotowaniu.

tagiatelle_gorgonzola_orzechy_gruszka (02)Jedzeniem należy się delektować.

W tym przekonaniu utwierdziła mnie ostatnio książka, którą dostałam pod choinkę. To “Piąty smak. Rozmowy przy jedzeniu”, książka będąca zapisem niezwykle ciekawych rozmów Łukasza Modelskiego z ludźmi zawodowo zajmujących się kulinariami i tym, co się z nimi wiąże. Znajdziemy w niej wywiady z szefami kuchni i restauratorami, założycielem ruchu Slow Food, znawcami trunków czy właścicielami winnic. I chociaż książkę “połknęłam” w ciągu kilku dni (wręcz musiałam sobie dawkować lekturę, by nie skończyła się zbyt szybko ta przyjemność), to nadal wracam do niektórych jej fragmentów. Zbiór wywiadów rozpoczyna rozmowa z Agnieszką Kręglicką: warszawską restauratorką, której smakowite felietony publikują co tydzień “Wysokie Obcasy”.

Posłuchajcie jednego z fragmentów tej ciekawej rozmowy:

Łukasz Modelski (ŁM): A jak wyjaśnić fakt, że przez całe życie wiesz o istnieniu czterech smaków, a tu nagle pojawia się piąty i nikt nawet z tym nie dyskutuje?

Agnieszka Kręglicka (AK): Znaliśmy cztery smaki podstawowe: słodki, słony, kwaśny, gorzki. Na początku XX wieku japoński chemik, Kikunae Ikeda, dodał do tego smak, który nazwał umami….

ŁM: Co więcej, prawie sto lat później odkryto na języku czy na podniebieniu receptor tego smaku!

AK: Ikeda po prostu sprawnie go wyróżnił. Poczuł, że to, co smakuje, nie wpisuje się ani w słodkie, ani gorzkie, ani słone, tylko w coś dodatkowego. I nazwał to.

ŁM: A jak smakuje umami?

AK: Jego specyfikę odkrywa glutaminian sodu. Powoduje, że wszystko z jego dodatkiem smakuje mocniej, przyjemniej. Nie ma swoistego smaku, ale najwięcej jest go w produktach dojrzałych, przefermentowanych – parmezanie, sosie sojowym, pomidorach. Mówi się, że smakuje białkowo. Mięso, ryba są umami. Ale wiesz przecież, jak smakuje ryba – czy smakuje białkowo? W rybie ważne są aromaty morza, smakujesz ją nosem.

ŁM: Ikeda podobno wyodrębnił umami z jakiegoś wodorostu, rzeczy niespecjalnie aromatycznej.

AK: Nie wiem, jak się bada smak, odłączając aromaty… W odczuwaniu smaku najważniejsze jest to, co dzieje się pomiędzy ustami a nosem. Zapach współgra z podniebieniem. Smakując, powinniśmy przede wszystkim wdychać, napowietrzać i pozwalać tej zapachowo-smakowej mieszance rozwijać się w ustach. Prosty przykład: nie poczujemy smaku, mając zapchany nos.

tagiatelle_gorgonzola_orzechy_gruszka (03)

TAGLIATELLE Z GORGONZOLĄ, GRUSZKĄ I ORZECHAMI WŁOSKIMI

/porcja dla 2-3 osób/

1/2 opakowania makaronu tagliatelle (użyłam makaronu z dodatkiem szpinaku)

100 g sera gorgonzola lub innego z niebieską pleśnią (użyłam sera Memel Blue)

1 opakowanie jogurtu greckiego

1 dojrzała gruszka

garść orzechów włoskich

garść pestek słonecznika podprażonych na suchej patelni

świeżo zmielony pieprz kolorowy

oliwa

 

Makaron gotujemy al dente w osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oliwy. Gruszkę obieramy, kroimy w kostkę. Orzechy drobno siekamy. Gorgonzolę z jogurtem umieszczamy w rondelku na bardzo małym ogniu i rozpuszczamy, co chwilę mieszając, by nie przywarły do dna. Makaron odcedzamy, przekładamy na talerze, polewamy ciepłym sosem serowo-jogurtowym, posypujemy gruszkami i orzechami oraz pestkami słonecznika. Całość oprószamy świeżo zmielonym pieprzem.

Smacznego:)

tagiatelle_gorgonzola_orzechy_gruszka (04)

tagiatelle_gorgonzola_orzechy_gruszka (05)

tagiatelle_gorgonzola_orzechy_gruszka (06)


Leave a comment

Rozgrzewające risotto z dynią, gorgonzolą i oscypkiem

DSC_0129Dopadła mnie infekcja górnych dróg oddechowych, co sprawia, że aktualnie całym moim światem są cztery ściany i Internet. Nie mam apetytu, potrawy mają nijaki smak, piję obłędne ilości ziołowych herbatek i maliny z dziką różą.

W związku z tym nieciekawym stanem ciała i ducha, nachodzą mnie różne refleksje. Jedną z nich jest następująca: wyobraziłam sobie, jak straszną rzeczą (w kontekście radości życia) byłaby bezpowrotna utrata zmysłu smaku. Jak by to było obudzić się pewnego dnia i podczas śniadania stwierdzić, że codziennie przygotowywana przed wyjściem do pracy owsianka… jest zupełnie bez smaku. To samo poczuć – a raczej nie czuć nic w sensie smaku – podczas drugiego śniadania, lunchu, kolacji… Przyznajcie sami, że jest to druzgocąca wizja, odbierająca jedną z podstawowych, prostych przyjemności w życiu: smaku potraw i radości jedzenia. Brrr…

I choć w oskrzelach nadal mi gra, a zatoki boleśnie przypominają, że są częścią mojej głowy, należy coś przecież zjeść. W lodówce była pieczona dynia Hokkaido, w szafce ryż arborio, słonecznik, orzechy i wino. Pod ręką natomiast przepis na risotto autorstwa Agaty Wojdy, szefowej warszawskiej restauracji “Opasły tom”. Pozostało mi wysłać S. do sklepu po kawałek gorgonzoli. Ja gotowałam opatulona w szlafrok, S. doprawiał danie wiedząc, że mój zmysł smaku aktualnie jest do niczego.

Zapraszamy na rozgrzewające risotto.

DSC_0108

DSC_0134

RISOTTO Z DYNIĄ,  GORGONZOLĄ, ORZECHAMI I OSCYPKIEM

/porcja dla 2 osób/

1 szklanka ryżu do risotto (użyłam arborio)

kawałek upieczonej dyni (użyłam Hokkaido)

1 średnia cebula

1-2 ząbki czosnku

1 l bulionu warzywnego

łyżeczka ziół prowansalskich

150 ml białego wytrawnego wina

łyżeczka zimnego masła

10 dag gorgonzoli (lub innego sera z niebieską pleśnią, np. błękitny Lazur)

mała garść orzechów włoskich

garść pestek słonecznika, podprażonych na suchej patelni

kawałeczek oscypka lub sera typu parmezan

1 łyżka oliwy

pieprz, sól do smaku

 

Cebulę i czosnek drobno siekamy, wrzucamy do garnka z oliwą i ziołami prowansalskimi, podsmażamy do zarumienienia. Wrzucamy ryż, mieszamy łącząc go z cebulą i czosnkiem, czekamy chwilę aż ziarenka ryżu staną się szkliste. Następnie wlewamy wino, mieszamy co chwilę aż do momentu, gdy wino wyparuje. Następnie dolewamy po trochu bulionu (po małej chochelce) i mieszamy co jakiś czas uważając, by ryż nie przywarł do dna garnka. Pod koniec gotowania dodajemy 1/3 upieczonej dyni, pokrojonej lub porwanej na małe kawałki i mieszamy, by połączyły się z ryżem. Doprawiamy pieprzem i odrobiną soli do smaku.

Gdy zużyjemy cały bulion, który zostanie wchłonięty przez ryż, wówczas najprawdopodobniej risotto jest gotowe (należy to sprawdzić próbując ryż, musi być miękki i aksamitnie kleisty). Wówczas zdejmujemy garnek z ognia, dodajemy masło, mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Do risotto ścieramy kawałek oscypka (1/2 kawałka, resztę zostawiamy do starcia na talerzu), mieszamy.

Risotto przekładamy na talerze, posypujemy pozostałą dynią, pokruszoną gorgonzolą, orzechami i pestkami słonecznika. Na koniec na wierzch dania ścieramy resztę oscypka.

Smacznego:)

DSC_0144P.S. Przepis lekko zmodyfikowałam dodając oscypka i pestki słonecznika. Myślę, że jeżeli nie dysponujecie tymi dwoma składnikami, risotto będzie równie smaczne i aromatyczne:)

DSC_0096

DSC_0137

DSC_0147