gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności


2 Comments

Na Święta. Domowa pieczeń z piersi indyka z orzeszkami piniowymi, szynką parmeńską i tymiankiem

dsc_0954

(…) odżywianie to zaopatrywanie organizmu w niezbędne składniki odżywcze, których potrzebuje każda komórka, aby mogła żyć, pracować i regenerować się. To podstawa zdrowia, bo zbudowani jesteśmy z 80-100 mld takich żywych cegiełek. To ich stan decyduje o stanie zdrowia. (…) problemy ze zdrowiem zaczynają się na poziomie komórek. Tymczasem badania porównawcze żywności z roku 1908 i z 1978 pokazały, że ilość składników odżywczych zmniejszyła się w ciągu tych lat 0 40-70%. Dlaczego? Używamy nawozów sztucznych, herbicydów, chemii na każdym etapie produkcji, przyspieszamy dojrzewanie owoców, konserwujemy je, prowadzimy ekstremalne hodowle. To wszystko sprawia, że jemy pokarmy, które nie zawierają niezbędnych składników w odpowiednich ilościach i proporcjach, zaburzają procesy metaboliczne oraz równowagę organizmu. *)

Nie przepadam za wędlinami ze sklepu. Zwykle są dla mnie za słone i podejrzanie różowe. Są pompowane wodą, barwnikami, konserwantami i glutaminianem sodu. A to dopiero początek długiej listy niekorzystnych dla zdrowia dodatków.

Dlatego zwykle raz na dwa tygodnie piekę mięso, które sama doprawiam lub faszeruję. Spory filet z piersi indyka pochodzący z pewnego źródła, do tego oliwa, garść ziół i przypraw mogą zadowolić chyba każdego mięsożercę. Ostatnio nie mam czasu na faszerowanie mięsa, dlatego zazwyczaj przygotowuję nieskomplikowaną marynatę. Składa się z oliwy/oleju rzepakowego, musztardy, miodu i sporej ilości suszonych ziół typu rozmaryn, tymianek, oregano. Mięso ląduje na godzinę w piekarniku i w ten sposób po upieczeniu mamy soczystą pieczeń do sałat i kanapek na cały tydzień.

Jednak gdy nadchodzą Święta, staram się przygotować coś ekstra. Coś odświętnego. W ten sposób powstał dzisiejszy przepis. Filet z piersi indyka faszerowany orzeszkami piniowymi, szynką parmeńską i tymiankiem. Odświętnie może też znaczyć zdrowo:)

*) wywiad z dr Grażyną Pająk, dietetyczką, naturoterapetką, endoekolog w nr 3 (2021) “Zwierciadła”, marzec 2015

dsc_0944

DOMOWA PIECZEŃ Z PIERSI INDYKA Z ORZESZKAMI PINIOWYMI, SZYNKĄ PARMEŃSKĄ I TYMIANKIEM

1 filet z piersi indyka (ok. 1 kg)

1/3 szklanki orzeszków piniowych

3-4 plastry szynki parmeńskiej

1 ząbek czosnku

1 łyżka tymianku

2 łyżki natki pietruszki

1 mała kromka chleba lub 1/2 kajzerki

1/2 szklanki mleka

1 jajko

sól, pieprz

1/2 szklanki oleju rzepakowego

1/2 szklanki białego wytrawnego wina

1/2 szklanki wody

nić lub dratwa do związania pieczeni (opcjonalnie rękaw do pieczenia mięsa)

 

Indyka wyjemy, sprawiamy i rozbijamy tłuczkiem na płasko (tak, by można było go następnie zrolować). Mięso nacieramy solą i oprószamy pieprzem. Pieczywo namaczamy przez 10 minut w mleku, następnie odsączamy.

Przygotowujemy farsz: czosnek rozgniatamy, wrzucamy do miski, dodajemy tymianek, drobno posiekaną natkę pietruszki, pieczywo i rozkłócone jajko. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Całość dokładnie mieszamy do połączenia składników.

Na środku indyka rozsmarowujemy farsz, na którym kładziemy plastry szynki i orzeszki pini. Mięso szczelnie zwijamy w roladę i związujemy nicią.

Tak przygotowane mięso wkładamy do naczynia żaroodpornego, podlewamy 1/2 szklanki wody, 1/2 szklanki wina i 1/2 szklanki oleju.

Pieczemy ok. 75 minut w piekarniku rozgrzanym do 220ºC. Co kwadrans polewamy mięso płynem znajdującym się w naczyniu, w którym pieczemy indyka (dzięki temu będzie soczysty po upieczeniu). Pieczeń możemy również upiec w rękawie do pieczenia mięsa, wówczas temperaturę zmniejszamy do 200ºC i pieczemy ok. 55-60 minut.

Smacznego:)

Advertisements


Leave a comment

Prosty pomysł na kurki: risotto z kurkami i suszonymi pomidorami

risotto z kurkami i susz pomidorami_01

Upał jakby nieco zelżał. W takie dni, długie stanie przy garnkach nie służy nawet kucharzowi, zwłaszcza w pomieszczeniu bez klimatyzacji. Dlatego dziś będzie krótko, prosto i smacznie.

Sezon na kurki nadal trwa, więc wystarczy kilkadziesiąt minut, dwie garście tych pysznych grzybów, ryż arborio, kilka suszonych pomidorów, cebula, białe wino i mamy pyszne risotto. Koniecznie posypane na wierzchu świeżo startym parmezanem.

Inne pomysły na risotto znajdziecie tutaj:

https://gazdowanie.wordpress.com/2014/11/17/rozgrzewajace-risotto-z-dynia-i-gorgonzola/

https://gazdowanie.wordpress.com/2014/07/29/kurki-a-oboz-staly-pod-namiotami/

Zapraszam!

risotto z kurkami i susz pomidorami_02

RISOTTO Z KURKAMI I SUSZONYMI POMIDORAMI

/porcja dla 2 osób/

150 g ryżu arborio

1,5 szklanki kurek, umytych i oczyszczonych

1 średnia cebula

1 ząbek czosnku

1 kieliszek białego wytrawnego wina

1 l bulionu warzywnego

3-4 plasterki suszonych pomidorów

kawałek parmezanu

1 łyżeczka zimnego masła

oliwa

sól himalajska

świeżo mielony pieprz kolorowy

 

Cebulę i czosnek drobno siekamy, wrzucamy do garnka z oliwą i podsmażamy do zarumienienia. Następnie dodajemy pokrojone kurki i smażymy całość do miękkości (ok. 15 minut).

Do garnka wrzucamy ryż, mieszamy łącząc go z cebulą i czosnkiem, czekamy chwilę aż ziarenka ryżu staną się szkliste. Następnie wlewamy wino, mieszamy co chwilę aż do momentu, gdy wino wyparuje. Następnie dolewamy po trochu bulionu (po małej chochelce) i mieszamy co jakiś czas uważając, by ryż nie przywarł do dna. Pod koniec gotowania dodajemy pokrojone plasterki pomidorów. Mieszamy. Doprawiamy pieprzem i odrobiną soli do smaku.

Gdy zużyjemy cały bulion, który zostanie wchłonięty przez ryż, wówczas risotto jest gotowe (ryż musi być miękki i aksamitnie kleisty). Zdejmujemy garnek z ognia, dodajemy masło, mieszamy do całkowitego rozpuszczenia.

Risotto wykładamy na talerze, posypujemy startym parmezanem.

Smacznego:)

risotto z kurkami i susz pomidorami_03


Leave a comment

Pęczakotto z cukinią, grillowanym indykiem i suszonymi pomidorami

peczakotto_01

Na fali wegetariańskich smalców, wegańskich pasztetów, sojowych parówek i innych wynalazków imitujących coś, czym te produkty nie są (bo kto widział pasztet bez mięsa?), powstały również przedziwne nazwy dla kombinacji z kaszą w roli głównej. Swoją drogą, językoznawcy mieliby rozległy obszar do badań nad współczesną polszczyzną. Bo jak nazwać produkt, który tylko z konsystencji i wyglądu przypomina np. mleko krowie lub tradycyjny twarogowy sernik, a w istocie okazuje się np. “mlekiem” migdałowym albo “sernikiem” jaglanym”..?

Nazywamy nowe rzeczy szukając w głowie dobrze nam znanych nazw.

Czasem jednak wymyślamy przedziwne zbitki słowne dla nowych kombinacji smakowych. W ten sposób powstało kaszotto i pęczakotto. Jedno to danie jednogarnkowe przyrządzane w ten sam sposób, co klasyczne risotto, z tą jednak drobną różnicą, że bazą nie jest ryż arborio, carnaroli lub inny do tego typu dania, lecz swojska kasza. Pęczakotto to z kolei ww., z tym, że kaszę dumnie reprezentuje pęczak.

Pęczak to moja ulubiona kasza. Na łamach bloga gościł już kilka razy i z pewnością jeszcze nie raz będzie gwiazdą postów. Jest smaczny i zdrowy, zawiera sporo mikroelementów i witamin, a poza tym (jak większość kasz) wspomaga pracę układu pokarmowego.

Dzisiaj proponuję na obiad pęczakotto z młodą cukinią, grillowanym indykiem i suszonymi pomidorami. Całość wieńczy świeżo starty ser typu parmezan (u mnie Grana Padano). Myślę, że to idealna propozycja na nieskomplikowany letni obiad. Pamiętajcie, że pęczakotto/kaszotto, podobnie jak klasyczne risotto należy jeść  gorące, tuż po przyrządzeniu. Wówczas smakuje najlepiej:)

peczakotto_02

PĘCZAKOTTO Z CUKINIĄ, GRILLOWANYM INDYKIEM I SUSZONYMI POMIDORAMI

/porcja dla 4 osób/

300 g kaszy pęczak

1 duża cebula

2-3 ząbki czosnku

150 ml białego wytrawnego wina

1 l ekologicznego bulionu warzywnego

1 średnia cukinia

3-4 sznycle z piersi indyka

4-5 suszonych pomidorów w oliwie

kawałek sera Grana Padano

oliwa

łyżka masła

1 płaska łyżeczka ziół prowansalskich

sól, pieprz do smaku

 

Kaszę umieszczamy na sitku i płuczemy pod bieżącą wodą, zostawiamy do odcieknięcia.

Cebulę i czosnek obieramy i drobno siekamy. W garnku o  grubym dnie rozgrzewamy oliwę, podsmażamy na niej cebulę i czosnek, dodajemy zioła, po czym wrzucamy kaszę i zalewamy całość winem. Mieszamy co jakiś czas, aby wino odparowało. Gdy kasza wchłonie płyn, zalewamy ją małą chochelką bulionu, mieszamy co 2 minuty, by kasza nie przypaliła się. Gdy pęczak wchłonie porcję bulionu, zalewamy go kolejną porcją i tak do wyczerpania bulionu (i miękkości kaszy).

W międzyczasie sznycle z indyka delikatnie rozbijamy tłuczkiem, posypujemy solą i pieprzem, spryskujemy odrobiną oliwy i przekładamy do naczynia żaroodpornego. Cukinię kroimy w niedużą kostkę, posypujemy pieprzem, spryskujemy oliwą i przekładamy do osobnego naczynia żaroodpornego.

Cukinię i indyka pieczemy (funkcja grill) w piekarniku przez ok. 15 minut (w temperaturze ok. 200ºC).

Suszone pomidory kroimy w paseczki.

Gdy pęczakotto jest już gotowe, dodajemy do niego grillowaną cukinię i indyka, suszone pomidory oraz łyżeczkę masła i garść Grana Padano. Doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem. Całość mieszamy. Pęczakotto wykładamy na talerze i posypujemy obficie pozostałym serem.

Smacznego:)

peczakotto_03

peczakotto_04


Leave a comment

Pijany indyk, czyli klopsiki zapiekane w białym winie

DSC_0214

DSC_0192Nie jestem wegetarianką, lecz staram się ograniczać jedzenie mięsa. Nie wyobrażam sobie obiadów, których składnikiem codziennie byłoby mięso. Wolę dietę opartą na warzywach, nabiale, kaszach, makaronach, ryżu. Jeśli spytacie mnie jak się przyrządza schabowego, to bądźcie pewni, że z rozbrajającą szczerością odpowiem “nie wiem”. Prawie nie jadam wieprzowiny, raz na jakiś czas zjem wołowinę, preferuję drób.

Jeśli jednak mam być szczera, to przyznam, że czasem po kilkunastu dniach żywienia się wegetariańskim pokarmem, przychodzi taki moment, że pojawia się przemożna potrzeba zjedzenia kawałka mięsa (zwłaszcza zimą). Wiem, to niepopularne zjadać zwierzęta w dzisiejszych czasach, powiedziałabym nawet, że bardzo atawistyczne. Ale nie wnikając w kwestie etyczne, gdy już pojawi się ten głos szepczący “mięsa!”, najchętniej sięgam po indyka. Mówi się, że nie jest aż tak bardzo nafaszerowany antybiotykami i sterydami, jak kurczaki.

Dla mięsożerców podążających za głosem swojego organizmu (i zagłuszających głos sumienia…) proponuję dziś indycze klopsiki zapiekane w białym winie, z dużą ilością natki pietruszki. Do mięsa można podać ziemniaki ze świeżym koperkiem i warzywa ugotowane na parze.

DSC_0190

KLOPSIKI Z INDYKA ZAPIEKANE W BIAŁYM WINIE

/porcja dla 4 osób/

500 g mielonego mięsa z indyka

1 kajzerka

1 jajko

1/2 szklanki mleka

pęczek natki pietruszki

1 cebula

1 ząbek czosnku

szklanka białego wytrawnego wina

1/2 szklanki wody mineralnej niegazowanej

sól, pieprz do smaku

 

Kajzerkę umieszczamy w miseczce i zalewamy mlekiem. Po 10 minutach odlewamy mleko, wyciskamy jego nadmiar z kajzerki i rozdrabniamy ją palcami. Natkę pietruszki, cebulę i czosnek drobno siekamy. Mięso wkładamy do dużej miski, dodajemy rozdrobnioną bułkę, natkę, cebulę, czosnek, sól i pieprz do smaku, a następnie jajko i całość dokładnie mieszamy aż do uzyskania jednolitej masy.

Z mięsnej masy formujemy dłońmi małe, okrągłe klopsiki. Umieszczamy je w naczyniu żaroodpornym, podlewamy szklanką białego wina i 1/2 szklanki wody. Piekarnik nagrzewamy do 200ºC i pieczemy mięso ok. 50 minut, co kwadrans polewając je mieszanką winno-wodnego sosu (dzięki temu po upieczeniu klopsiki będą soczyste).

Smacznego:)

DSC_0204

DSC_0199

DSC_0209

DSC_0196

DSC_0208


Leave a comment

Rozgrzewające risotto z dynią, gorgonzolą i oscypkiem

DSC_0129Dopadła mnie infekcja górnych dróg oddechowych, co sprawia, że aktualnie całym moim światem są cztery ściany i Internet. Nie mam apetytu, potrawy mają nijaki smak, piję obłędne ilości ziołowych herbatek i maliny z dziką różą.

W związku z tym nieciekawym stanem ciała i ducha, nachodzą mnie różne refleksje. Jedną z nich jest następująca: wyobraziłam sobie, jak straszną rzeczą (w kontekście radości życia) byłaby bezpowrotna utrata zmysłu smaku. Jak by to było obudzić się pewnego dnia i podczas śniadania stwierdzić, że codziennie przygotowywana przed wyjściem do pracy owsianka… jest zupełnie bez smaku. To samo poczuć – a raczej nie czuć nic w sensie smaku – podczas drugiego śniadania, lunchu, kolacji… Przyznajcie sami, że jest to druzgocąca wizja, odbierająca jedną z podstawowych, prostych przyjemności w życiu: smaku potraw i radości jedzenia. Brrr…

I choć w oskrzelach nadal mi gra, a zatoki boleśnie przypominają, że są częścią mojej głowy, należy coś przecież zjeść. W lodówce była pieczona dynia Hokkaido, w szafce ryż arborio, słonecznik, orzechy i wino. Pod ręką natomiast przepis na risotto autorstwa Agaty Wojdy, szefowej warszawskiej restauracji “Opasły tom”. Pozostało mi wysłać S. do sklepu po kawałek gorgonzoli. Ja gotowałam opatulona w szlafrok, S. doprawiał danie wiedząc, że mój zmysł smaku aktualnie jest do niczego.

Zapraszamy na rozgrzewające risotto.

DSC_0108

DSC_0134

RISOTTO Z DYNIĄ,  GORGONZOLĄ, ORZECHAMI I OSCYPKIEM

/porcja dla 2 osób/

1 szklanka ryżu do risotto (użyłam arborio)

kawałek upieczonej dyni (użyłam Hokkaido)

1 średnia cebula

1-2 ząbki czosnku

1 l bulionu warzywnego

łyżeczka ziół prowansalskich

150 ml białego wytrawnego wina

łyżeczka zimnego masła

10 dag gorgonzoli (lub innego sera z niebieską pleśnią, np. błękitny Lazur)

mała garść orzechów włoskich

garść pestek słonecznika, podprażonych na suchej patelni

kawałeczek oscypka lub sera typu parmezan

1 łyżka oliwy

pieprz, sól do smaku

 

Cebulę i czosnek drobno siekamy, wrzucamy do garnka z oliwą i ziołami prowansalskimi, podsmażamy do zarumienienia. Wrzucamy ryż, mieszamy łącząc go z cebulą i czosnkiem, czekamy chwilę aż ziarenka ryżu staną się szkliste. Następnie wlewamy wino, mieszamy co chwilę aż do momentu, gdy wino wyparuje. Następnie dolewamy po trochu bulionu (po małej chochelce) i mieszamy co jakiś czas uważając, by ryż nie przywarł do dna garnka. Pod koniec gotowania dodajemy 1/3 upieczonej dyni, pokrojonej lub porwanej na małe kawałki i mieszamy, by połączyły się z ryżem. Doprawiamy pieprzem i odrobiną soli do smaku.

Gdy zużyjemy cały bulion, który zostanie wchłonięty przez ryż, wówczas najprawdopodobniej risotto jest gotowe (należy to sprawdzić próbując ryż, musi być miękki i aksamitnie kleisty). Wówczas zdejmujemy garnek z ognia, dodajemy masło, mieszamy do całkowitego rozpuszczenia. Do risotto ścieramy kawałek oscypka (1/2 kawałka, resztę zostawiamy do starcia na talerzu), mieszamy.

Risotto przekładamy na talerze, posypujemy pozostałą dynią, pokruszoną gorgonzolą, orzechami i pestkami słonecznika. Na koniec na wierzch dania ścieramy resztę oscypka.

Smacznego:)

DSC_0144P.S. Przepis lekko zmodyfikowałam dodając oscypka i pestki słonecznika. Myślę, że jeżeli nie dysponujecie tymi dwoma składnikami, risotto będzie równie smaczne i aromatyczne:)

DSC_0096

DSC_0137

DSC_0147


Leave a comment

Z cyklu: francuska klasyka kulinarna. Kurczak z pieczarkami w sosie z białego wina

DSC_0301

DSC_0286

Nadal testuję przepisy z książki dziewczyny o orzechowym spojrzeniu – “Małej paryskiej kuchni” Rachel Khoo. Dziś kolejny klasyk w nieco lżejszej odsłonie: kurczak (lub indyk w zależności od drobiowych preferencji) z pieczarkami w kremowym sosie na bazie białego wina. Rachel twierdzi, że nie da się zepsuć tego klasycznego dania, no i warto znać przepis na sos z białego wina. Można go przyprawić świeżymi ziołami – natką pietruszki albo koperkiem – i dodawać do wielu innych składników, nie tylko kurczaka i pieczarek.

Danie smakuje najlepiej z makaronem lub ryżem. Co tu dużo mówić, miłośnicy kuchni francuskiej oraz mięsożercy niewątpliwie będą usatysfakcjonowani. Zatem do dzieła!

DSC_0290

DSC_0276

POULET AUX CHAMPIGNONS AVEC UN SAUCE AU VIN BLANC CZYLI KURCZAK Z PIECZARKAMI W SOSIE Z BIAŁEGO WINA

/porcja dla 4 osób/

50 dg piersi kurczaka lub indyka, pokrojonej na małe kawałki

2 łyżki masła lub oleju

25 dg pieczarek, oczyszczonych i pokrojonych w cienkie plastry

garść drobno posiekanego estragonu lub natki pietruszki

opakowanie makaronu lub ryżu

sos:

3 dag masła

3 dag mąki

450 ml bulionu drobiowego

125 ml białego wytrawnego wina

4 łyżki śmietany kremówki

1 łyżeczka soku z cytryny

sól, pieprz

 

Przyrządzamy sos: masło roztapiamy w rondelku, dodajemy mąkę i ucieramy na gładką masę. Mieszamy aż zasmażka uzyska złocistą barwę. Zdejmujemy z ognia i stopniowo wlewamy bulion, cały czas mieszając. Następnie ponownie stawiamy rondel na średnim ogniu i gotujemy ok. 10 minut, często mieszamy sos,by się nie przypalił. Następnie do sosu wlewamy wino i gotujemy na wolnym ogniu kolejne 10 minut. Zdejmujemy z ognia, dodajemy do sosu śmietanę, sok z cytryny oraz pieprz i sól do smaku.

Przygotowujemy kurczaka/indyka: na patelni roztapiamy masło/olej, wrzucamy mięso (wcześniej lekko oprószone solą i pieprzem), podsmażamy kilka minut. Następnie dodajemy pieczarki i smażymy całość ok.  5-7 minut, do czasu, gdy mięso stanie się miękkie w środku.

Gotujemy makaron al dente lub ryż.

Mięso i pieczarki łączymy z sosem, dodajemy estragon lub natkę pietruszki.

Makaron/ryż polewamy sosem i posypujemy odrobiną natki pietruszki.

Smacznego:)DSC_0294

DSC_0300

DSC_0291

DSC_0281

DSC_0293