gazdowanie

Kuchnia, fotografia i okruchy codzienności

Proust, magdalenki i głupawe skojarzenia

Leave a comment


magdalenki_01

magdalenki_02Dawno temu w szkole średniej uczyliśmy się na lekcji polskiego, że Marcel Proust wielkim pisarzem był. Napisał siedmiotomową powieść zatytułowaną “W poszukiwaniu straconego czasu”, która została uznana za arcydzieło światowej literatury. Nikt z nas nie odważył się jednak przeczytać choćby pierwszego tomu tegoż opasłego dzieła. Wszystkim chyba wystarczała informacja, że pan Proust zaczął swój powieściowy wywód od reminiscencji wywołanej przez smak magdalenki. Małego, pysznego ciastka zamoczonego w herbacie.

Osobiście jestem pozbawiona ambicji literackich, więc moje pierwsze tête-à-tête z magdalenkami zaczęłam od… kupienia silikonowej foremki do pieczenia tych ciastek. Namówiona zresztą przez Olę, która zamawiała taką formę dla siebie i swojego chłopca. Dzięki, Olu! Gdyby nie Ty, jeszcze długo nie byłabym fanką magdalenek;)

Skoro miałam foremkę, należało zatem znaleźć przepis, by plan wcielić w życie. Na ratunek przybyła mi Rachel Khoo i jej “Mała paryska kuchnia”. Przepisy z tej książki testowałam już na blogu, znajdziecie je tu: https://gazdowanie.wordpress.com/2014/10/04/z-cyklu-francuska-klasyka-kulinarna-gratin-dauphinois/ i tu: https://gazdowanie.wordpress.com/2014/11/10/z-cyklu-francuska-klasyka-kulinarna-kurczak-z-pieczarkami-w-sosie-z-bialego-wina/

W wersji Rachel magdalenki nadziewa się dodatkowo malinami, ja nie mając pod ręką mrożonych owoców poprzestałam na dodatku w postaci nadzienia cytrynowego. Myślę, że latem wrócę do oryginalnej wersji.

Upiekłam rzeczone magdalenki i zaczęłam mieć dziwne skojarzenia, zdecydowanie nie w stylu Prousta. Otóż z wyglądu przypominały mi… redykołki. Małe oscypki, które bacowie wręczali dzieciom jako podarki podczas redyku. To pierwsze skojarzenie.

Drugie było natomiast takie: nadziewam magdalenki kremem cytrynowym i czuję się… jak weterynarz:) Ze szprycą cukierniczą w ręku, precyzyjnie i bezlitośnie wbijając krem w jeszcze ciepłe ciasto, wyglądałam jak zwierzęcy doktor robiący zastrzyk chomikowi;) Wybaczcie te głupawe skojarzenia, ale to było silniejsze ode mnie…

W każdym razie, nieskromnie powiem, że moje pierwsze w życiu magdalenki wyszły obłędne w smaku. W środku puszyste i rozpływające się w ustach. Znakomite do popołudniowej herbaty. Magdalenki koniecznie trzeba jeść prosto z pieca, jeszcze ciepłe.

Natomiast krem cytrynowy po schłodzeniu stał się aksamitny i genialnie przełamał smak słodkich ciastek. Ciasto na magdalenki należy przygotować dzień wcześniej, niech spędzi noc w lodówce. Podobnie należy obejść się z kremem cytrynowym.

Te małe pyszne ciasteczka okazały się również niezwykle fotogeniczne, a podczas sesji towarzyszyła im Hania i jej piękne dłonie.

magdalenki_03

MAGDALENKI Z KREMEM CYTRYNOWYM

/porcja na ok. 30 szt./

3 jajka

80 g cukru (w oryginale 130 g)

200 g mąki pszennej

10 g proszku do pieczenia

skórka starta z jednej niewoskowanej, sparzonej cytryny

20 g miodu

60 ml mleka

200 g masła, roztopionego i ostudzonego

cukier puder do posypania

na krem cytrynowy:

drobno starta skórka i sok z 1 niewoskowanej, sparzonej cytryny

szczypta soli

30 g cukru (w oryginale 40 g)

50 g masła

2 żółtka

 

Jajka ubijamy z cukrem na jasną, puszystą masę. Mąkę i proszek do pieczenia wsypujemy do osobnej miski i dodajemy skórkę z cytryny. Miód łączymy z mlekiem i ostudzonym masłem, dodajemy masę jajeczną i wlewamy do miski z mąką. Mieszamy całość do uzyskania gładkiej konsystencji. Miskę przykrywamy folią i wstawiamy na noc do lodówki.

Przygotowujemy krem cytrynowy: skórkę i sok z cytryny, cukier oraz masło umieszczamy w rondelku i podgrzewamy na bardzo małym ogniu. Kiedy masa roztopi się, rondelek zdejmujemy z ognia. W osobnej misce ubijamy mikserem żółtka, a następnie łączymy ją z masą w rondelku. Całość ubijamy trzepaczką. Rondelek stawiamy na małym ogniu, cały czas ubijając (aby żółtka nie ścięły się), co powinno trwać ok. 10 minut. Po tym czasie krem powinien zgęstnieć. Gdy na jego powierzchni pojawią się bąbelki, zdejmujemy rondelek z ognia i przecieramy krem przez sitko do miski. Studzimy i umieszczamy krem w lodówce na całą noc lub przynajmniej na 1h.

Nazajutrz pieczemy magdalenki: piekarnik nagrzewamy do temperatury 190ºC. Kremem cytrynowym nadziewamy szprycę lub rękaw cukierniczy. Do foremki na magdalenki wkładamy po czubatej łyżce ciasta, pieczemy 5 minut, po czym wyłączamy piekarnik na 1 minutę. Następnie zmniejszamy temperaturę do 160ºC i pieczemy kolejne 5 minut. Magdalenki wyjmujemy z pieca, kładziemy na kratce i przekładamy je z foremki na talerz. W czasie, gdy stygną nadziewamy każdą magdalenkę kremem cytrynowym. Posypujemy cukrem pudrem i od razu podajemy. Jeszcze ciepłe smakują nieziemsko.

Smacznego:)

magdalenki_04

magdalenki_05

magdalenki_06

magdalenki_07A tu dla odmiany łapka Stasia:)

magdalenki_08

magdalenki_09

Advertisements

Author: Ajka

Miłośniczka fotografii, gotowania i Tatr. Mama małej Zuzki. Ma słabość do psów, wanilii i T-shirtów w paski. Zakopianka, która po latach pomieszkiwania w Warszawie osiadła 20 km od stolicy. Ostatnio lubi patrzeć na świat niemal wyłącznie przez 50-kę Nikkora. To, co ją odstresowuje, to m.in. gotowanie, pieczenie i obserwowanie reakcji bliskich, na których testuje swoje kulinarne poczynania.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s